Bogusław Pinkiewicz Bogusław Pinkiewicz
278
BLOG

Składka na dziadka

Bogusław Pinkiewicz Bogusław Pinkiewicz Polityka Obserwuj notkę 0
Pamiętam, gdy znajoma pani J. szykowała się do przejścia na emeryturę, to kupowała sobie wiele rzeczy na zapas, bo "na emeryturze nic już sobie nie kupi". Takie było i jest u wielu wyobrażenie zakończenia wieku produkcyjnego. Pomijam oczywiście beneficjentów obecnego systemu, obrońców granic, co "nie płacą za nic", górników czy rolników, którym pracowicie reszta płatników dopłaca do emerytur. 
 

Więc kończy się karnawał, najedzmy się ile wlezie tłustego i słodkiego, bo potem tylko post i pokuta. 

Państwo, które wzięło się za zabezpieczanie nas na starość ma pełną świadomość kompletnego bankructwa tego przedsięwzięcia. Próby przebudowy, podobnie jak ubezpieczeń zdrowotnych, skończyły się parodią wynikającą z połowiczności przyjętych rozwiązań. 

No i co teraz? Jedyne wyjście skrócić czas wypłaty. No bo o to chodzi: krócej płacić, to może na dłużej wystarczy. Całe te opowieści o wyższych emeryturach wynikających z dłuższego okresu zatrudnienia to oczywiście bujda na resorach. Bo ilu sześćdziesięciolatków na obecnym rynku znajdzie pracę? Przy kilkunastoprocentowym bezrobociu i ciągłym napływie nowych pokoleń na rynek.

Albo wymysły o tym, że jak kobiety będą dłużej pracować to będą miały lepszą emeryturę. A czy ktoś im teraz zabrania pracować po sześćdziesiątce? Czy one chcą? Nawet jakby chciały, to gdzie? Przecież już teraz ogromne pieniądze idą na aktywizację zawodową osób w wieku +50, bo widać z tym problem, a co dopiero z +60?

Do tego jeszcze  te wizje ostrzegające, że jak nie będą rodzić się  dzieci to już w ogóle nie będzie komu płacić na emerytury. Tymczasem 13 procent potencjalnych płatników składek nie ma zatrudnienia, a pewnie drugie tyle siedzi w szarej strefie. Aby więcej pieniędzy wpłynęło na konta ZUS, wystarczy, że zwiększy się rynek i przynajmniej część tych ludzi znajdzie zatrudnienie i zacznie płacić składki. Inaczej więcej dzieci to więcej bezrobotnych przypadających na jednego emeryta.

Stan systemu emerytalnego jest i będzie tragiczny, bo zajmuje się tym rząd i jego agendy, a nie sami zainteresowani, czyli przyszli emeryci. Rząd zmienia się co kilka lat i nie jest od zarządzania oszczędnościami ludzi. Od tego są banki, fundusze i sami ludzie, bo to w końcu ich pieniądze.

Oddajcie mi moje pieniądze, już ja się sam zabezpieczę.

Jestem spacerowiczem, wielbicielem twórczości m.in.Młynarskiego, Przybory i Wasowskiego. Wychowany na Tygodniku Powszechnym, literaturze s-f i rock'n'rollu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka