Teraz wszyscy podobno chcą podwyżek. Zastanawiające, że najpierw się pisało w mediach, że płace rosną jak szalone, a teraz się pisze, że coraz więcej grup zawodowych grozi protestami jak nie zacznie więcej zarabiać. Ciekawe, gdzie są ci, którym tak płace rosły, skoro wszyscy chcą protestować.
Drugi aspekt tej sytuacji, to taki, że dekoniunktura idzie do nas wielkimi krokami i walka o większe zarobki jest tak naprawdę działaniem samobójczym. Albo pracodawca nie wytrzyma na dłuższą metę obciążenia i zacznie zwalniać lub padnie, albo (w przypadku np. budżetówki) tylko się inflacja nakręci i nic z tej podwyżki nie zostanie.
Kto się wcześniej na podwyżkę nie załapał, niech lepiej przycupnie i przygotuje plan na przeczekanie recesji. A o podwyżkę zawalczy się jak koniunktura drgnie w górę.


Komentarze
Pokaż komentarze