Ostatnio okazało się, że paraliż tzw. państwowej służby zdrowia wywołał tłok w prywatnych ośrodkach zdrowia. Jest to kolejny sygnał dla reformatorów tego sektora, w którym kierunku powinny iść ich działania.
Można kombinować różne koszyki świadczeń, składki podwyższać albo jakieś współpłacenie wprowadzac i nic to nie da. Pieniądze zabrane ludziom, zresztą bez ich zgody, z ich wynagrodzeń na tzw. składkę zdrowotną pójdą na zmarnowanie, rozkurz i w błoto.
Tu potrzeba jakiegoś, za przeproszeniem, Balcerowicza, który uratuje te pieniądze. Nie będzie dbał o lekarzy, pielęgniarki, budynki, co to ktoś chce je wykupić, tylko zadba o to, co najważniejsze PACJENTÓW i ich pieniądze. Jak pacjenci odzyskają swoje pieniądze to i lekarze z pielęgniarkami się przy nich wyżywią i szpitale będzie za co postawić.
A co z tymi co nie mają pieniędzy? - zapyta strwożony obrońca ludu.
Nic się nie zmieni, bo co się dzieje teraz z tymi, co nie mają pieniędzy na łapówki dla lekarzy albo na prywatne leczenie? Będzie ich tylko wielu mniej.
24
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)