Patrząc na wieczorne zdjęcia zamieszek w Belgradzie, sam jestem zamieszany. Serce opowiada się po stronie kosowskich Albaczyków, rozum jednak podpowiada, że coś tu nie gra, że będą z tego kłopoty. Chłodnym okiem wygląda to tak, jakby USA robiło sobie niepodległe państwo w Europie na własny użytek. Z drugiej strony każdy świadomy obywatel Polski nie może odmówić innemu narodowi prawa do samostanowienia. Skoro Mołdawia jest niepodległa, to dlaczego nie Kosowo?
Rozum jednak wnioskuje, że Amerykanie nie nauczyli się niczego w Afganistanie. Chcą dokopać Rosji za pośrednictwem Serbii antagonizując ją z Albańczykami, narodem w końcu na poły muzułmańskim. Znów jakiś mudżahedinów wyhodują.
Podsumuję racjonalnie, bez serca: Można było przehandlować z Albanią Kosowo za pokój i to byłyby to lepiej wydane pieniądze niż na bombardowanie Serbów. My jakoś bez Lwowa żyjemy, a Niemcy bez Szczecina. Czyli Albańczycy bez Kosowa też dadzą radę. Bo unia Kosowa z Albania teraz jest pewna, jak i dalsze zadymy na tym tle.
Na koniec drobna dygresja. Wyborczak podał, że do ambasady USA w Belgradzie wdarli się "pseudokibice". Czyli jednak moja teza, że każdy kibic to bandyta się sprawdza?


Komentarze
Pokaż komentarze