Tak jak w każdej rodzinie, tak i w mojej są kłótnie. Najbardziej kłócą się dziadkowie. Czasami wręcz gorzej niż Kargul z Pawlakiem. Oczywiście skaczą sobie do gardeł głównie przez politykę, ale teraz mam wrażenie, że pozabijaliby się nawet komentując pogodę. Wiem, że zanim pojawiłam się na świecie stali po tej samej stronie barykady. Fakt, różnili się, ale przynajmniej w jednej drużynie. Nie dawno też obiecali się pojednać, ale nic z tego nie wyszło.
Jak w każdej rodzinie, tak i w mojej dziadkowie są różni, ale wspólnie tworzą całkiem ciekawe zjawisko. Każdy z nas ma przecież jednego dziadka, który uczy grać w szachy czy pokazuje mapy i drugiego, który zabiera na huśtawkę i wygłupia się w przebraniach by nas rozweselić. Takich dziadków mam i ja.
Jeden – zupełnie poważny, to dziadek od szachów i map. Nie żartuje w towarzystwie, chyba, że w ścisłej rodzinie. Większość rzeczy bierze na poważnie, bo jest przekonany, że właśnie taki powinien być dziadek dla swojej wnuczki. Żartować można z kolegami, a wnuczce trzeba dawać jak najlepszy przykład. Nie jest jednak gburem. Jest wyjątkowo dobrze wychowany, panie całuje w rączke, a wobec panów zawsze trzyma dżentelmeński dystans. Bardzo dużo mnie uczy, pokazuje błędy i wskazuję drogę na przyszłość. Sam ma zresztą doktorat. Czas poświęca na czytanie książek i słuchanie starej muzyki. Większość jego znajomych to ludzie, którzy daliby się za niego pokroić. Nie wiem czy dlatego, że tak go kochają czy tak się go boją.
Niestety dziadek ma kilka wad. To taki typ samotnika, który bezkompromisowo dąży do celu. Tak, że czasami ciężko zrozumieć jego posunięcia. Bywa też zbyt zimny i zamknięty, żeby go polubić. To taki dziadek, który nawet jak mu powiesz, że nie chcesz tego czy owego, to i tak to zrobi, bo przecież on wie co jest lepsze.
Drugi – to zupełne przeciwieństwo. Jest trochę młodszy, może dlatego. To wesołek, który żartuje nawet w sytuacjach najbardziej formalnych. Podobno bije do niego jakieś ciepło i zaufanie. Ludzie go lubią, większość z nich nawet bardzo. Z kolegami żartuje, spotyka się towarzysko i grywa w piłkę. Dla mnie jest przykładem jak zjednywać sobie ludzi i budować sojusze. Pokazuje mi jak wesoło i z uśmiechem iść do przodu. Co jakiś czas funduje teatrzyk, żeby dowartościować i rozweselić. Znajomi dziadka są bardzo różni. Są tacy, którzy go kochają ale są i ci, którzy mam wrażenie, wolą go tylko dlatego, że ten drugi jest dla nich nie do zniesienia.
Niestety drugi dziadek też ma wady. Mam wrażenie, że za bardzo się stara, żeby go wszyscy lubili. Patrzy tam gdzie patrzą na niego, a nie tam gdzie moglibyśmy wspólnie pójść. Teatrzyki czasami są zbyt wyreżyserowane, a koledzy momentami ważniejsi ode mnie. Nie wiem czy to lubie.
Takimi to personami toczy się moje życie rodzinne. Oni walczą a i my kłócimy się przez nich strasznie, ale chyba każdy z nas wie, że bez nich nie byłoby tak ciekawie. Są jak ying i yang. Ale to jeszcze nic, gdyby Wam opowiedziała o moich pradziadkach. Ci, to dopiero byli wojownicy. Do tej pory mówi się, że ich trumny rządzą rodziną. Którego dziadka bardziej kocham? Dwadzieścia jeden lat jestem na tym świecie i nie wiem. Zresztą, rodziny się nie wybiera.
Znasz mnie, cieszyło Cie moje przyjście na świat w 1989. Moich dziadków też na pewno kojarzysz.


Komentarze
Pokaż komentarze