0 obserwujących
14 notek
19k odsłon
537 odsłon

Jesteśmy tylko ludźmi

Foto Olimpik/NurPhoto
Foto Olimpik/NurPhoto
Wykop Skomentuj2

Za nami Mistrzostwa Europy siatkarzy, gdzie polscy zawodnicy sięgnęli po brązowy medal. Był to pierwszy krążek naszych chłopaków od 2011 roku.

Wsparci niesamowitym Wilfredo Leonem polscy siatkarze mierzyli w złoty medal, o czym zapewniał kapitan Michał Kubiak. Buta? Pycha? A gdzie tam! Będąc podwójnym mistrzem świata na największe turnieje jeździsz nie po to by wychodzić z grupy jak piłkarska biało-czerwona husaria od siedmiu boleści, tylko opierdolić wszystkich dookoła, zgarnąć szampana i rura z powrotem.

I to szło całkiem sprawnie. Pod polską maszynkę do mielenia mięsa wlecieli między innymi: Czesi, Czarnogórcy, Holendrzy. Pierwszą fazę rozgrywek skończyliśmy z kompletem zwycięstw i stratą zaledwie jednego seta z Estonią. W 1/8 finału zmiażdżyliśmy Hiszpanów, w ćwierćfinale pozbawiliśmy złudzeń Niemców. I wtedy przyszedł półfinał.

Maszyna, która tak sprawnie gniotła kolejnych przeciwników trafiła na dobrze taktycznie przygotowanych Słoweńców. Nie pomogły atomowe zbicia Wilfredo Leona, nie pomógł doświadczony Michał Kubiak, kompletnie zagubił się Fabian Drzyzga, a środkowi bloku byli cieniem samych siebie. Po stosunkowo słabym spotkaniu Polacy zeszli z parkietu pokonani. Na pewno nie pomogły problemy z transportem, kolejna zmiana miejsca do gry, ale tak chujowego meczu naszych grajków nie pamiętam.

W meczu o brązowy medal pokonaliśmy zdruzgotaną półfinałową porażką 2-3 z Serbią - Francję i stanęliśmy na najniższym stopniu podium. (Serbia potem ograła naszych pogromców - Słowenię 3-1, ale nie o tym chciałem).

Polscy siatkarze w tej chwili to jedna z najlepszych drużyn na świecie (słowa klucze: JEDNA Z). Niestety w naszym kraju pozbawionym szans na jakikolwiek piłkarski sukces przeciętni cebulowi kibice są tymi najbardziej wymagającymi. Innymi słowy, skoro w piłce jesteśmy chujowi, to w siatkówkę musimy ciągle wygrywać, żeby zaspokoić robaka jakiego każdy z tych buraczanych papuci nosi w sobie. Polskie Malkontenctwo Narodowe. 

Polscy siatkarze to superbohaterowie narodowi. To goście, którzy wychodzą naprzeciwko najlepszych i nie pękają, ba - coraz częściej wychodzą zwycięsko z tych spotkań. Cieszą oko, pokazują lwi pazur i walczą do upadłego. Nie można oczywiście zapominać, że świetnych drużyn takich jak nasza jest około 6, 7 na świecie a kolejne robią duże postępy i starają się dogonić najlepszych. 

To nie brązowy medal jest największym zwycięstwem naszej drużyny. Być może, choć niekoniecznie - w ferworze ciągłych spotkań (kalendarze FIVB i CEV to jest skandal o którym trzeba mówić) zawodnicy w pewnym momencie poczuli, że są niezniszczalni. Że są jak najlepsza drużyna w historii świata - wielka Brazylia Bernardo Rezende, która w swojej złotej erze wygrywała wszystko, a inni się jej bali. 

Polscy zawodnicy dzięki tej jednej porażce w półfinale ze Słowenią wygrali coś więcej - świadomość, że samodoskonalenie się to jedyna droga do bycia najlepszym, że są tylko ludźmi, którzy jak każdy - nawet ten burak kibic popełniają błędy - a z porażki trzeba wyciągnąć wnioski. I jak prawdziwi superbohaterowie, upadają po to by powstać.

Puchar świata za pasem. Jedziemy po złoto, bo nic innego nas nie interesuje!

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport