Szkoda mi dziecięcej naiwności która pozwalała mi wierzyć że sportowcy to ludzie wspaniali, szlachetni, tacy współcześni rycerze dla których olimpiada jest niczym turniej na dworze króla Artura.
Wyrastałem z tej naiwności tak samo jak wyrastałem z dziecięcego ubranka. Nie mniej nadal wierzyłem ze sportowcy to ludzie myślący tylko świat ich tak zmienia w maszyny do zdobywania medali. Bo niby dlaczego oni mieliby być tymi jedynymi szlachetnymi skoro wszyscy inni w tym co robią widzą najpierw źródło utrzymania. Dlaczego sport miałby pozostać amatorski skoro wszystko do koła jest przeliczane na pieniądze. Wszystko skarlało żeby nie powiedzieć tak jak moja żona, skundliło. Skarlał więc i sport.
Wiem ze to duże uproszczenie. Ale taki mam dziś nastrój. Dziś w dniu rozpoczęcia Igrzysk Olimpijskich. A więc zdawałoby się w dniu rozpoczęcia Pokoju Olimpijskiego. Pewnie niewielu pamięta że to terminy nierozerwalnie ze sobą związane.
Ale skoro sam twórca współczesnego olimpizmu, niech mu Bóg wybaczy, sprzedał hitlerowskim Niemcom prawo do organizacji Olimpiady, to jego następcy mają wolną rękę we wszystkim co robią z tą ideą.
Nie oglądam transmisji tak jak zadeklarowałem. Nie oglądam bo wszystko we mnie protestuje przeciwko temu widowisku. Wiem że można przytoczyć wiele pięknych argumentów o tym jak ta Olimpiada wpłynie dobroczynnie na postęp w przestrzeganiu praw człowieka w Chinach. Karmimy się taką retoryką przy każdej okazji kiedy jako społeczność międzynarodowa dajemy ciała jakiemuś dyktatorowi. Ci którzy uważają inaczej przytoczą jakieś dane na temat wpływu Olimpiady w Berlinie w 1936 roku na łagodzenie hitleryzmu.
Dobiło mnie dziś stwierdzenie byłego polskiego olimpijczyka, na jego szczęście nie zapamiętałem nazwiska, który powiedział cytuję dokładnie „Ja też jestem za pokojem w Tybecie, ale nie kosztem sportowców”. Czyim kosztem miałby ten pokój nastąpić nie powiedział. Ludzie biznesu powiedzą to samo, za nimi powtórzą to inni i okaże się że wszyscy chcą pokoju tylko nie wiedzą kto ma za niego zapłacić. Jeśli nie my wszyscy to pewnie nikt. Czyli sorry gregory drogi Tybecie, sorry wszyscy zniewoleni , ubolewamy nad waszym losem, ale my nie mamy nikogo kto mógłby się za wami ująć. Prezydent Francji nawet miał szczery zamiar, ale zmienił zdanie.
Jest w Salonie 24 blogowicz który świat postrzega poprzez pryzmat walki klas. On dzieli ludzi o dziwo nie na klasy a na kibiców i ratlerki. Kibice to ci którzy zasiedli wygodnie na trybunach i przed telewizorami by z zapartym tchem śledzić zmagania sportowców. O dziwo nie przeszkadza temu zdeklarowanemu lewakowi nic co się do koła tych zmagań dzieje. Nie wiedziałem że światopogląd deklarowany przez tego Pana pozwala na to. Ale co ja ratlerek mogę wiedzieć na ten temat.
Mnie zwyczajnie krew zalewa kiedy 1,5 miliona mieszkańców Pekinu wysiedla się jednym administracyjnym nakazem, tyko po to żeby Olimpiada miała ładną oprawę. Krew mnie zalewa kiedy ze stolicy okupowanego państwa robi się obóz koncentracyjny po to żeby widzowie igrzysk mieli pełny komfort i podziwiali jaki spokój i porządek panuje w Chinach.
Kibicom życzę miłego bazrefleksyjnego, bo po co sobie psuć przyjemność refleksjami nad losem kilku milionów ludzi, oglądania wspaniałego widowiska, oczywiście czysto sportowego.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)