Można długo wyliczać różnice między wielkością gospodarki rosyjskiej i europejskiej czy natowskiej, amerykańskiej, czy nawet całej tej części świata która ponoć prześladuje Rosję.
I może to nawet być różnica stukrotna i tak jest to bez znaczenia.
Prawdziwa siła sankcji leży nie w tym czy Rosja bardziej ucierpi na sankcjach, czy ci nakładający je i odbierający sankcje odwetowe.
Siła leży w odporności na konsekwencje tych sankcji.
Sankcje dotknął i Rosjan i ich „przeciwników”.
Z pewnością Rosjan dużo bardziej.
I co z tego?
Biznes światowy jest znacznie mniej odporny na sankcje, społeczeństwa zachodnie nie są skłonne do poniesienia jakichkolwiek „ofiar” w obronie swoich szczytnych „wartości”.
Proszę mi powiedzieć czy Niemcy, Francuzi, Anglicy, Włosi są skłonni poświęcić cokolwiek żeby Ukraina zachowała wschodnie regiony?
Rosjanie wierzą swojemu prezydentowi i dopóki wierzą to będą trawę jedli a nie ustąpią.
Bo wierzą że mają rację, choćby nawet do końca nie wiedzieli o co idzie.
Zachód ich prześladuje, zachód ich obraża, zachód wtrąca się w ich sprawy.
Przez zachód na wschodzie Ukrainy giną Rosjanie.
Gdyby konflikt z Ukrainą skończył się zajęciem Krymu Putin po roku musiałby rozglądać się za azylem w Ameryce Południowej.
Koszty przyłączenia Krymu pogrążyłyby go. Rosjanie wiedzieliby że żyją coraz gorzej bo muszą utrzymywać Krym.
Teraz to już dla nich kwestia nie przyłączenia Krymu a walka z zachodnim agresorem.
I jest im całkowicie obojętne czy przestrzegają prawa międzynarodowego czy nie.
Rosjanom już poziom życia spada a poziom zaufania i poparcia Putina rośnie.
Prawdę mówiąc nie widzę dobrego wyjścia z tej sytuacji.
Zachód zupełnie naiwnie postrzegający Rosję zbyt długo zwlekał z reakcją. Wierząc w mrzonki o wyższości demokratyzacji poprzez głaskanie nad wymaganiem konkretnych standardów. Zwłaszcza Francuzi widzieli Rosję romantycznym wielkim krajem. Widzieli ją poprzez białą porewolucyjną emigrację. No i nie bez znaczenia są pieniądze jakie na Rosji można zarobić.
Niestety my znając prawdziwą naturę Rosji woleliśmy iść drogą nowoczesności i otwartości, którą szedł zachód i zamiast na każdym kroku ostrzegać to zachowywaliśmy się jak naiwne dzieci. A to wszystko z obawy że wyjdziemy na „rusofobów”. Z obawy że zachód przestanie nas klepać po plecach.
Tyle że gdybyśmy do tej pory byli „rusofobami” to dzisiaj Europa widziałaby naszą dalekowzroczność i zdolność właściwej oceny na którą ich nie było stać a to znacznie by podniosło nasz prestiż.
Mieliśmy Prezydenta i Premiera, którzy właściwie potrafili ocenić naszego wschodniego sąsiada.
Niestety pierwszego nie potrafiliśmy ocenić właściwie i właściwie o niego zadbać i już go nie ma a drugiego zamieniliśmy na nowoczesnego, otwartego, europejskiego, i moim zdaniem głupiego.
Sam tego chciałeś Grzegorzu DyndałoL


Komentarze
Pokaż komentarze