Plusem dla widzów było to, że była to dobrze zaplanowana i spójna rozmowa, gospodarz nie przerywał, a gość chciał być niekiedy za miły, nie wiedząc z czym będzie musiał się zmierzyć. Karol Nawrocki wprawdzie zapowiedział, że zgodnie z 1. punktem przygotowanej deklaracji nie będzie podpisywał ustaw wprowadzających nowe podatki, opłaty, składki czy podwyższających obecne, lecz tym samym wdał się w zbyteczną dyskusję na temat potencjalnego podatku katastralnego, tak jakby chciał zrobić w przyszłości dla niego wyjątek, gdyby tai projekt trafił na jego biurko w Pałacu Prezydenckim. Zastanawiające jest też to, że np. temat wysokości takich składek, jak np. składka zdrowotna będzie istotna dla zależnego elektoratu PiSu, czyli dla osób starszych, korzystających z państwowej służby zdrowia.
Mentzen za każdym razem starał się przypomnieć kandydatowi popieranemu przez PiS o błędach podczas 8 lat ich rządów, w tym o wprowadzaniu nowych podatków, opłat i danin przez gabinet Mateusza Morawieckiego. Już na początku dyskusji sztabowi Karola Nawrockiego powinna się zaświecić czerwona lampka, że ich kandydatowi są konieczne korepetycje z podstaw przedsiębiorczości i gospodarki, gdyż tak jak w przypadku tematu podatków, jak i stóp procentowych oraz działań Rady Polityki Pieniężnej, totalnie się zagubił, pozwalając dr. Mentzenowi na wygłoszenie pouczających wykładów.
W przypadku braku woli wysyłania polskich żołnierzy na Ukrainę Nawrocki wykazał się marzeniami, a nie realiami geostrategicznymi, gdyż za naszą wschodnią granicę chciałby wysłać przedsiębiorców, tak aby odbudowali gospodarkę i infrastrukturę naszego zniszczonego sąsiada. Wprawdzie nie ma oficjalnych pomysłów dotyczących zawiązania kontyngentu sił pokojowych, ani żadnego zawieszenia broni, jednakże warto się zastanowić nad tym głębiej, czy w ten sposób Polska nie straci narzędzi na oddziaływanie w stosunkach międzynarodowych. Z kolei sam pomysł wrzucania do oficjalnej deklaracji punktu dotyczącego nie podpisywania ustawy w sprawie ratyfikacji akcesji Ukrainy do NATO za istotny błąd geostrategiczny, gdyż przyszła głowa polskiego państwa nie może publicznie deklarować tego samego, co chce sam Władimir Putin. Oczywiście Nawrocki sprawnie z tego wyszedł, mówiąc o tym że sama Ukraina nie jest gotowa na bycie integralną częścią struktur euroatlantyckich, parafrazując słowa gospodarza, że w jego ,,idealnym świecie Ukraina powinna być częścią Zachodu”.
Za plusy z wystąpienia Nawrockiego należy uznać, że w przypadku tematu dostępu do broni mógł wykazać się własnym doświadczeniem, a w innych punktach miał ciekawe nawiązania historyczne, np. do Leopolda II Koburga, króla Belgii. W przypadku obrony rządów PiSu umiejętnie zwrócił uwagę na szereg inwestycji lokalnych, których efekty mógł obserwować podczas kampanii, a także na sprawną politykę historyczną i godnościową. Było to o tyle trudne, że Mentzen, oprócz tego że pozwalał sobie na wykłady nie tylko o ekonomii, ale i o prowadzeniu działalności gospodarczej czy o broni, wyciągnął na tapet wszystkie błędy byłego rządu, poczynając od Nowego Ładu, tzw. ,,piątki dla zwierząt”, polityki Covidowej, otwierania centrów integracji dla obcokrajowców. Momentami Nawrocki spoglądał na swojego rozmówce i się zastanawiał, w co się wpieprzył, tłumacząc się nie za swoje błędy, tylko np. za media narodowe czasów Jacka Kurskiego. Krytycy mogą uznać, że było to momentami dziwne spotkanie osoby w spektrum autyzmu z zagubionym koksem.
Oczywiście Nawrocki może uznać, że to dobrze, że zgodził się na rozmowę, a podpisanie deklaracji może okazać się kluczowe dla pozyskanie sympatii wyborców prawicowych i wolnorynkowych w II turze wyborów, jednakże przed przyszłymi rozmowami, starciami medialnymi czy spotkaniami musi podszkolić się z zakresu ekonomii, lepiej odpowiadać na pytania dotyczące problematycznej kawalerki pana Jerzego oraz zastanowić się, czy nikt nie wyciągnie mu zdjęć z ustawki kibiców Lechii Gdańsk.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)