Tadeusz Hatalski
Navigare necesse est ….
41 obserwujących
399 notek
594k odsłony
750 odsłon

Ekonomiczny aspekt narodowej bandery

Wykop Skomentuj16

image


ROZMOWA NAMIARÓW
Z kpt. ż. w. Tadeuszem Hatalskim, członkiem Narodowej Rady Rozwoju rozmawia Czesław Romanowski.

- Panie kapitanie, na jakim etapie są prace związane z planami powrotu statków pod polską banderę?
- Część tego projektu - podatek od osób fizycznych dotyczących marynarzy, został uchwalony we wrześniu, jako projekt rządowy. Natomiast część dotycząca zabezpieczeń społecznych marynarzy jest w tej chwili w Kancelarii Prezydenta, w biurze Prawa i Ustroju, na etapie weryfikacji formalno-prawnych.

- Dlaczego ta inicjatywa wychodzi ze strony prezydenta, a nie rządu?
- Rząd, konkretnie Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, również zajmował się sprawami zabezpieczeń społecznych marynarzy, był to tzw. ‘model chorwacki’. Natomiast Narodowa Rada Rozwoju przy Prezydencie RP też, z mojej inicjatywy, tą sprawą się zajmowała. Prace te postępowały równolegle. Temat zabezpieczeń społecznych jest trudny. Ponadto inicjatywa ustawodawcza rządu musi przechodzić całą procedurę formalną, związaną z uzgodnieniami z czynnikami społecznymi, m.in. ze związkami zawodowymi, pracodawcami itp. W przypadku inicjatywy prezydenckiej procedura jest łatwiejsza. Toteż w wyniku porozumienia pomiędzy ministrem gospodarki morskiej, a Kancelarią Prezydenta ustalono, że część, nazwijmy to PIT-owska zostanie przedłożona przez rząd, a część ZUS-owska jako inicjatywa legislacyjna Prezydenta RP.

- Na czym polega ta właśnie część? Jakie kwestie zostaną uregulowane? Co zostanie zmienione?
- W Polsce składki na ubezpieczenia społeczne liczone są od wynagrodzenia brutto. Jak wiadomo, wynagrodzenia marynarzy są relatywnie wysokie. Muszą być wysokie, bo praca na morzu jest ciężka i inaczej nikt na morze nie pójdzie. Skoro wynagrodzenie jest wysokie, to proporcjonalnie wysoka jest też składka. To powoduje dla armatorów, że pozapłacowe koszty pracy marynarzy, szybują w górę. Te koszty, wynikające z zabezpieczeń społecznych były jedną z głównych przyczyn, które spowodowały ucieczkę armatorów pod wygodne bandery. To nie jest tylko problem Polski, to problem europejski, a nawet światowy, ponieważ pod wygodnymi banderami armator może zatrudnić marynarza za gołą pensję. W Europie natomiast nie jest możliwe zatrudnienie pracownika bez ubezpieczenia społecznego. To jest nasza zdobycz cywilizacyjna. Było kilka koncepcji, jak to rozwiązać, ostatecznie stanęło na tym, że dobrą regulacją będzie powiązanie składki marynarza na ubezpieczenia społeczne z wynagrodzeniem minimalnym. Dzięki temu uzyskujemy to, że marynarz będzie miał zabezpieczenie społeczne, oczywiście na minimalnym poziomie, natomiast sama składka nie będzie wysoka.

- Składkę ma płacić armator?
- Ponieważ jednym z celów tego projektu jest zachęcenie armatorów do rejestrowania statków pod polską banderą, następna propozycja zawarta w tym projekcie jest taka, że – tak jak mówiłem – wiążemy składki z wynagrodzeniem minimalnym, i to jest oferta do wszystkich armatorów zatrudniających polskich marynarzy, natomiast ci armatorzy, którzy zarejestrują statek pod polską banderą, uzyskają zwolnienie z tej części składki, która przypada na pracodawcę.

- Ale nadal jest to jakieś dodatkowe obciążenie dla armatora, który w wypadku rejestracji jednostki pod tanią banderą tego wydatku nie poniesie. Czy to, że zapłaci mniej niż by mógł, ma go przekonać, skoro ma inne wyjście, dzięki któremu nie musi ponosić dodatkowego kosztu?
- Podkreślę, że celem projektu jest stworzenie podstaw do ekonomicznie opłacalnej eksploatacji statków pod polską banderą. Armatorzy rejestrujący statki pod tanimi banderami też ponoszą koszty, mianowicie płacą składkę na ITF, tzw. blue card. Jeżeli policzymy obciążenia wynikające ze składek na ubezpieczenia społeczne powiązane z wynagrodzeniem minimalnym, to uzyskujemy ten sam rząd wielkości, jeżeli chodzi o pozapłacowe koszty pracy armatora. A w przypadku naszego projektu są one nawet minimalnie niższe.

- Czy wzorowaliście się w tym wypadku na rozwiązaniach zastosowanych w Norwegii - kraju, który posiada znaczną flotę pod własną banderą?
- Nie wzorowaliśmy się na tamtejszych rozwiązaniach. Ale z tego co wiem, to w drugim rejestrze norweskim właśnie składka liczona jest od wynagrodzenia minimalnego. Rzeczywiście flota norweska liczy 1,9 tys. jednostek w pierwszym i drugim rejestrze pod narodową, norweską banderą. W 2017 r. dochód z żeglugi morskiej w Norwegii wyniósł 16 mld euro. To już są duże pieniądze. U nas w tym samym roku wpływy do budżetu państwa z tytułu podatku tonażowego wyniosły trzysta złotych!

- Więc po co było wprowadzać ten podatek?
- Ustawa o podatku tonażowym jest bardzo dobrą ustawą, wzorowaną na rozwiązaniach brytyjskich. Problem w tym, że ten instrument jest konieczny, ale nie jest wystarczający. To za mało, żeby zachęcić armatorów i spowodować, że eksploatacja statków pod polską banderą będzie dla nich ekonomicznie opłacalna. ZUS jest tym, co ciągnie w armatorów w dół.

Wykop Skomentuj16
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka