Blog
Serce ma swoje racje, których rozum nie jest w stanie pojąć
seaman
seaman There`s more to life than books, you know, but not much more.
291 obserwujących 1145 notek 3464667 odsłon
seaman, 11 lutego 2019 r.

Komu pasuje Święto Ustawionych Wyborów?

1874 49 0 A A A

Jeśli ktoś sądzi, że demokracja musi kojarzyć się z wolnymi wyborami, to jest w grubym błędzie. Są  "demokraci", którym takie wybory przeszkadzają. Całkiem spora grupa uważa, że demokracja może się bez głosowania obejść. Warto o tym wspomnieć przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, bo właśnie w strukturach Unii Europejskiej głosowanie uważa się za proceder szkodliwy. Konkretnie głosi się tam wyższość zakulisowych uzgodnień nad wyborem przez ogół danej instytucji. Co to oznacza w praktyce? Oznacza to, że faktycznych władz Unii nie interesuje, czego chce większość. Krótko mówiąc, wolny wybór jest tam potrzebny, jak psu piąta noga.

Tuż po wyborach do PE w 2009 roku Europejska Partia Ludowa (do której należy PO) wybierała swojego kandydata na nowego przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Otóż wybierała go wtedy "spośród" jednego (tak!) kandydata, a mianowicie spośród Jerzego Buzka. Jego włoski konkurent bowiem wycofał się, tłumacząc się troską, „aby podczas głosowania nie doszło do szkodliwego rozłamu”. Tę kuriozalną linię potwierdził następnie rzecznik rządu Paweł Graś, przyznając że „polski rząd zabiegał, aby nie doszło do podziału głosów”. Ówczesny szef Komitetu Integracji Europejskiej Mikołaj Dowgielewicz dodał jeszcze, iż wycofanie Włocha było skutkiem „intensywnych działań premiera Tuska”.

Zatem podział głosów, czyli normalność każdych demokratycznych wyborów, nie dla wszystkich jest normalnością. Dla niektórych jest szkodliwym rozłamem. Powyższy przykład pokazuje także wartość mandatu eurodeputowanego – wybrany w wyborach, lecz odsunięty od decyzji. Ta praktyka dotyczy zresztą Parlamentu Europejskiego jako całości, którego wpływ na politykę Unii jest równie nikły w zestawieniu z wpływem np. Komisji Europejskiej. Z kolei ta Komisja, której władze ustalane są w tajemnych podchodach i przetargach, ma na Unię wpływ znaczący. Oczywiście nie tak przemożny jak choćby przywódcy Niemiec i Francji, którzy formalnie do struktur unijnych w ogóle nie przynależą, ale nimi rządzą. Czy zatem kogokolwiek może obrazić stwierdzenie, że w kontekście struktury władzy Unia przypomina kołchoz?

Ten przydługi wstęp prowadzi już wprost do odpowiedzi na tytułowe pytanie. Unii Europejskiej w obecnym stanie bardzo pasuje Święto Ustawionych Wyborów 4 Czerwca. Z oczywistych względów, które wymieniłem. Można się więc spodziewać, że jeśli Platforma podejmie taką „świąteczną” narrację na forum unijnym, spotka się z entuzjastycznym poparciem ze strony tamtejszych timermansów, tusków i ferhofsztatów.

Wybory 4 czerwca były nie tylko ustawione w sensie ogólnego podziału mandatów. Była przecież tzw. lista krajowa dla 35 posłów koalicji PZPR z przystawkami, która padła niemal całkowicie w pierwszej turze, a ponieważ drugiej tury dla „krajowców” w ordynacji nie przewidziano, więc dekretem stworzono okręgi wyborcze wyłącznie dla komunistycznej koalicji. Zmieniono zatem ordynację w trakcie trwania wyborów, co było ewenementem nawet jak na konstytucję peerelowską. No i teraz rocznica antydemokratycznego spektaklu ma być świętowana przez Gazetę Wyborczą z przystawkami i koalicję Platformy z postkomunistami. Święto Ustawionych Wyborów im również pasuje.

Konsekwencją tamtych wyborów był rząd z udziałem komunistów. Zgodnie ze specyficzną narracją stworzoną na potrzeby legendy o Okrągłym Stole, taki rząd z udziałem komunistów jest nazywany „pierwszym niekomunistycznym rządem”. Jednak pełny tytuł do chwały tamtego rządu, powinien brzmieć nieco paradoksalnie: Pierwszy Niekomunistyczny Rząd z Udziałem Komunistów. W tym towarzystwie trudno się dziwić  Mazowieckiego, że usiłował wprowadzić w Polsce demokratyczną cenzurę, aby chronić państwo przed przestępstwami prasy. 

Zgoda, premier Mazowiecki zamiast premiera Rakowskiego czy Gazeta Wyborcza zamiast Trybuny Ludu to był wtedy krok do przodu. Owszem, nawet sukces. WTEDY! Ale Kiszczak w rządzie Mazowieckiego zamiast Kiszczaka w rządzie Rakowskiego już niekoniecznie. Dzień 4 czerwca to nie był epokowy przełom, żeby jego rocznicę  czcić świętem. Przełomem był Sierpień`80, kiedy wywalczono wolne związki, bo od tamtej pory naród już się nie cofnął. Został przytłamszony, wręcz ubezwłasnowolniony w stanie wojennym, lecz nie zrobił kroku do tyłu, raz wyszarpana od władzy Solidarność już zawsze była w agendzie. W sali BHP Stoczni Gdańskiej komuniści byli przyciskani do muru, przy Okrągłym Stole komuniści  rozdawali karty.

Dlaczego więc niektórzy wolą świętować ustawione wespół z komunistami wybory, a nie wywalczone od komunistów wolne związki? Ba! Jedni, bo wrócili do swoich  korzeni; inni, bo mają wspólny interes z postkomunistami. Jednakowym mianownikiem obu opcji jest banalne ambicjonerstwo – w sierpniu `80 nie obsadzono ich w roli głównej. 

Opublikowano: 11.02.2019 17:03.
Autor: seaman
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @andrzej.roman  "Austriak zaczął nagrywać w lecie 2018, kiedy zrozumiał, że jest przez...
  • @andrzej.roman  " Przepływy 50 tys. zł powinny być ewidencjonowane i opodatkowane"No i...
  • @pawel.nn  Pewnie, szkoda tylko, że nie nagrało się wręczenie koperty. Widocznie obie...

Tematy w dziale Polityka