0 obserwujących
14 notek
4514 odsłon
  270   2

Emigracja wewnętrzna raz jeszcze....?

Wydarzenia ostatnich tygodni zupełnie zniechęciły mnie do opisywania świata i dzielenia się swoimi spostrzeżeniami i uwagami. Wydarzenia w naszej części Europy, niezależnie od wielu tragedii, które niesie wojna, wyzwoliły także najgorsze przejawy propagandy, prania mózgów, kłamstwa i agresji. Kompletną iluzją okazuje się jeszcze tak niedawna wiara w "koniec historii", twierdzenia, że kłamstwo, manipulacje na masową skalę, propaganda w stylu Goebbelsa czy też rządy beznadziejnych kreatur nazywających siebie "mężami stanu i politykami" nigdy się już nie powtórzą, bo "ludzkość zmądrzała" ...... Amok, agresja i kłamstwa wylewają się z gazet i mass mediów "głównego ścieku" na taką skalę, że można do reszty stracić wiarę w lepszą przyszłość.
W takich chwilach poczucia beznadziejności i braku optymizmu zwykłem zazwyczaj uprawiać pewien rodzaj "emigracji wewnętrznej", oddzielenia się od zgiełku, agresji i bełkotu panujących wokoło. Bardzo dobrą metodą dla pokrzepienia ducha jest wówczas sięgnięcie na przykład po literaturę klasyczną, gdzie łatwo znaleźć dowody i przykłady, że "wszystko już było"......


Właśnie przeczytałem ponownie, po wielu latach, "Państwo" oraz kilka dialogów Platona, z których zwłaszcza "Gorgiasz"  uderzył mnie swoją aktualnością. Dialog ten napisany jest w V wieku p.n.e, pod koniec wojny peloponeskiej, która okazała się tragiczną dla Aten i była początkiem upadku starożytnej Grecji. Sięgnąłem także po kilka prac na temat Platona, od Leo Straussa po Poppera. Najlepszy opis idei zawartych w "Gorgiaszu" przedstawił jednak w swojej pracy o Platonie Wilhelm Windelband, neokantysta ze szkoły badeńskiej. Jego podsumowanie idei zawartych w  "Gorgiaszu" jest tak znamienne i uderzające, że postanowiłem przytoczyć je tutaj (z drobnym skrótami) w całości - kilka zdań, które nie wymagają dodatkowych komentarzy......

"Jego (Platona) nastrój  zasadniczy  jest nastrojem   żarliwego  patrioty,  który, bolejąc  głęboko  nad zewnętrznym upadkiem  i  wewnętrznym  rozkładem  państwa, doszedł  do  przekonania,  że  ratunku  można by oczekiwać  jedynie  od  całkowitego  przewrotu i  odbudowania  na  nowych  podwalinach  całego życia  narodowego.  Jest  to  pesymizm,  łatwy bardzo  do  zrozumienia  u  Ateńczyka  pod koniec wojny  Peloponeskiej,  zwłaszcza  zaś  u  członka partii  arystokratycznej.

Pierwszym   i  najłatwiej  dającym  się  ująć momentem  jest  przy tym   poznanie,  że  demokracja  gruntownie  się  przeżyła.  Rozkwit, który  zdawała  się  zapewniać  Atenom,  trwał krótko  i  okazał  się  zwodniczym:  świetny  gmach  państwa  attyckiego  runął  prędko.  Przyczyną tego  zjawiska  jest  to,  że  z  powodu  demokratycznej  formy  rządu  państwu  temu  brakowało stałego  i  fachowego  kierownictwa.  Jeżeli każdy w państwie uważa  się bezkrytycznie  za zdolnego i  powołanego  do  bezpośredniego  udziału w  najważniejszych  decyzjach  życia  publicznego,  gdzie  najwyższe  i  najtrudniejsze  ze  wszystkich  zadań — kierowanie  państwem  powierzone  jest  nie  ludziom  fachowo  wyszkolonym,  lecz  pierwszej lepszej  osobie,  którą  wyniosą  względy  ludu i  umiejętność  pchania  się  naprzód,  tam  nieuniknionym  następstwem  jest  ustawiczne  chwianie się  nawy  państwowej,  pozbawionej  odpowiedniego  sternika.
Jednocześnie  w  rządzie  tym ,  w  którym  wszystko  uzależnione  jest  od  decyzji  nienasyconego tłumu, lud  wydany  jest  na  pastwę  sztuki  pochlebczej krasomówców  i  demagogów (sofistów) .   Ludzie  ci,  którym  nie chodzi  o  prawdę  lecz  o  skutek,  nie  o  dobro, lecz o własną  przyjemność,  trzymają  ostatecznie  w ręku ster  państwa  i  doprowadzają je na  skraj  zguby.
Sztuka demagogii nie  jest  zdolna  przez czas  dłuższy  kierować  państwem  w  spo­sób  należyty,  i  rząd,  który  opiera swoje rządzenie na demagogii i oddaje  w  jej ręce władzę,  jest rządem z gruntu  już chybionym.

Oprócz tego demokracja przyzwyczaja każdego obywatela  do wtrącania się w wiele takich   rzeczy, które tak naprawdę nic a nic go nie obchodzą i na których się w ogóle nie zna -  zaczyna  on mieszać  się  do  rozmowy  we  wszelkich  możliwych  okolicznościach  i mieć  pretensję  do wyrażania własnego  zdania  we wszystkich   kwestiach.  To go odciąga od właściwych  zajęć, związanych z jego powołaniem i zawodem,  i mały człowieczyna, paplając ciągle na Rynku , zaniedbuje swoją robotę na której się zna,  a  to  prowadzi z  konieczności  do  ruiny  jego stosunków   domowych,  do  rozproszenia  się i zdziczenia, zagubienia  życiowego, do zamętu  w   wyobrażeniach  i interesach.
Obywatel  taki  zapomina  czynić  to, dlaczego właściwie istnieje, i pod pozorem   wolności prowadzi życie wedle swego widzimisię i ciągle zmieniających  się  konceptów. To prosta droga do zguby.

Atoli  państwo  tak rządzone przynosi ze sobą inną  jeszcze właściwość, na  którą   uskarża  się Platon:  staje  się  państwem, gdzie jedynie materia się liczy.
Proste, tradycyjne i przyjazne stosunki  życiowe z przeszłości  zagłuszył  teraz zbytek  i  niezmordowana  żądza zdobywania. Lecz cóż pomogą, zapytuje Platon, te wszystkie bogactwa, wszystkie te floty  i  porty, jeżeli  w  maszynie tej  całej  z  każdym  dniem  zaostrza  się  przeciwieństwo  pomiędzy  swawolnym  bogactwem  a  gorzką, ponurą  nędzą?  Tu  kryje  się prawdziwy rak, toczący państwo, wrzód  zatruwający i  rozkładający  całe  ciało  narodu,  i rząd, który to wszystko popiera,  rząd,  który nie  przeciwstawia się nieuczciwemu zdobywaniu  i  nie  przeszkadza  wyzyskowi  nędzarzy  przez  bogaczów, niezdolny  jest  do  powstrzymania  zguby,  która  już  się  wkradła i postępuje......"


Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości