0 obserwujących
19 notek
6652 odsłony
  115   2

Barcelona - miasto Picassa, Miro i Lewandowskiego

W ciągu ostatnich 20 lat odwiedzałem Barcelonę kilkakrotnie. Różne były cele i powody tych pobytów, ale mogę śmiało powiedzieć, że znam Barcelonę bardzo dobrze - oczywiście nie aż tak dobrze, jak ktoś kto mieszka tam na stałe, ale wielokrotne pobyty tam na przestrzeni wielu lat pozwalają na napisanie kilku zdań o tym mieście.

Dlaczego tylko kilku zdań? Z prostego powodu - o Barcelonie napisano już tomy książek, artykułów i poradników. Bez problemu można znaleźć w sieci setki blogów poświęconych Barcelonie, opisy jej zabytków, atrakcji, poradników oceniających jej restauracje i wszystkie atrakcje turystyczne. Pisanie kolejnych, ogólnych esejów o Barcelonie, powielających powszechnie dostępne informacje byłoby raczej mało interesujące.

Unikałem pisania o Barcelonie, aby nie powielać tego, co powszechnie dostępne. Dlatego decydując się teraz na napisanie notatki o Barcelonie postaram się skupić tylko na kilku miejscach i kilku ciekawych obiektach, które z tego co widzę nie zajmują czołowych miejsc w relacjach osób odwiedzających to miasto.

Barcelona zmieniła się w ciągu ostatnich 20 lat. Miasto jest z roku na rok coraz bardziej oblężone przez turystów. Do Barcelony jeżdżą wszyscy - na kilka dni lub tylko na weekend, starzy i młodzi, bogaci i średnio zamożni, indywidualnie i grupowo, uczestnicy wieczorów kawalerskich i panieńskich, obowiązkowo przylatują tutaj turyści z Ameryki i Japonii odwiedzający Europę. Barcelona to klasyczne miejsce na "city break", podobnie do Lizbony, Amsterdamu, Rzymu czy Paryża. Ostatnie 2 lata kryzysu związanego z "covidem" tylko nieznacznie wpłynęło na ilość przyjeżdżających tutaj turystów.

Barcelona tętni życiem przez 24 godziny na dobę. Pogoda niemal przez cały rok sprzyja biesiadowaniu i imprezom pod gołym niebem. Każdy znajdzie tutaj hotel odpowiadający jego możliwościom finansowym, ilość restauracji, pubów i barów jest niezliczona z cenami dostosowanymi do każdej kieszeni.

Od miejsc bardzo wyszukanych i drogich, po miejsca pospolite i tanie, gdzie nikt nie dba o wyszukany ubiór czy zachowanie. Barcelona ma przez to w sobie pewną "lepkość", pewną atrakcyjność dającą możliwość beztroskiego pobytu i odpoczynku. Jednak jest to także wątpliwa "atrakcyjność" dużego miasta, które, zwłaszcza w miesiącach wakacyjnych, przesycone jest ogromną liczbą turystów. Dlatego Barcelona to także brud na ulicach, tłok w komunikacji, często smród niewydolnej sieci kanalizacyjnej. To także bezdomni śpiący na ulicach, coraz większa liczba migrantów z Afryki znajdujących tutaj swoje miejsce pobytu.

Dla nas Polaków miasto to stało się od niedawna jeszcze bardziej atrakcyjne i zachęcające do odwiedzin za sprawą gry Roberta Lewandowskiego w FC Barcelona.
Bez przesady powiem krótko - Lewandowski to w tej chwili idol dla kibiców "Bluegrany". A ponieważ kibicem tego klubu jest tutaj każdy mieszkaniec Barcelony, to o Lewandowskim mówią wszyscy i wszędzie. Piszę tę notatkę w październiku 2022, gdy Lewandowski jest w znakomitej formie i strzela mnóstwo bramek, wszyscy tutaj mówią o jego grze w samych superlatywach. Obejrzeliśmy zresztą mecz Barcelona - Villareal na Camp Nou, wygrany przez miejscowych 3:0, a Lewandowski strzelił 2 bramki. Niemal 80 tysięczna widownia zgotowała mu owację na stojąco, siedzący obok mnie około 80 letni kibic Barcelony klepał mnie z uznaniem po ramieniu, gdy powiedziałem mu, że jestem Polakiem........

Na co, według mnie, warto poświęcić czas w Barcelonie?

1. Muzeum Frederica Marèsa

Jest bardzo prawdopodobne, że gdy tu wstąpicie to będziecie jedyną osobą (albo jedną z kilku) odwiedzających to muzeum - być może personelu tam pracującego będzie więcej niż odwiedzających...... . W czasie naszego zwiedzania , obok naszej dwójki była tam jeszcze jedna osoba. Przypuszczam, że na 100 osób, które były w Barcelonie może jedna zaledwie odwiedziła to muzeum.

A muzeum to jest prawdziwym skarbem, prawdziwą sensacją wartą każdej minuty tam spędzonej.

Muzeum znajduje się dosłownie tuż przy Katedrze, 50 metrów od jej głównego wejścia, w dawnym  Pałacu Królewskim hrabiów Barcelony, w Dzielnicy Gotyckiej. W okolicy przelewają się tłumy turystów, wielu wchodzi na przepiękny, wewnętrzny dziedziniec Pałacu, aby usiąść przez chwilę w cieniu - wejście do Muzeum jest tuż obok, ale mało kto wchodzi do środka.

Frederic Marès był rzeźbiarzem, który urodził się w Portbou w 1893 roku. Kiedy miał dziesięć lat, wraz z rodziną przybył do Barcelony. Studiował rzeźbiarstwo w Szkole Sztuk Pięknych oraz Szkole Sztuki i Rzemiosła Artystycznego. Studiował także w Paryżu i po latach powrócił do Szkoły Sztuk Pięknych jako wykładowca i wykładał tam aż do przejścia na emeryturę w 1964 roku.

Początkowo, jako młody twórca, pracował Marès w warsztacie rzeźbiarza Eusebi Arnau. Z tego okresu pochodzi jego pierwsza praca dla Barcelony. Jako nieznany artysta wykonywał głównie rzeźby do mauzoleów. Z czasem, odnalazł swój własny styl , zaczął specjalizować się w monumentalnych rzeźbach. Stał się uznanym rzeźbiarzem, wykonał wiele rzeźb, które oglądać można w całej Hiszpanii. W latach dwudziestych Barcelona zamówiła u niego kilka prac, które można dzisiaj oglądać m.in. na fontannie na Plaçu Catalunya i schodach prowadzących na wzgórze Montjüic. Wiele z jego rzeźb zdobi także zabytki Barcelony, m.in. rzeźba Chrystusa nad ołtarzem głównym w katedrze w Barcelonie została wyrzeźbiona przez Frederica Marèsa w 1970 roku. Po hiszpańskiej wojnie domowej poświęcił się głównie renowacji zniszczonych posągów i budynków.

Od wczesnej młodości  Marès zaczął kolekcjonować rzeźby i wiele innych przedmiotów sztuki. Można powiedzieć, że było to kolekcjonowanie wręcz obsesyjne.
W swoich wspomnieniach Marès pisał, że w dzieciństwie kolekcjonował małe obrazki, czekoladowe papierki i japońskie obrazki. Był studentem, kiedy jego ojcu zaproponowano obraz z XV wieku przedstawiający Ramina Llulla, na który nie mógł sobie pozwolić. Marès kupił go za pieniądze, które dostał za sprzedaż jednej ze swoich pierwszych rzeźb.

Podczas pobytu w Paryżu nawiązał kontakty z antykwariuszami  i handlarzami dzieł sztuki. Tutaj zaczął gromadzić swoje pierwsze eksponaty.
Nie pochodził z zamożnej rodziny, więc wszystkie jego kolekcje finansowane były ze sprzedaży własnych rzeźb. Przez długi czas, poza bliskimi przyjaciółmi i rodziną nikt nie wiedział o rosnącej kolekcji jego zbiorów.
Zbierał głównie szeroko rozumiane dzieła rzeźbiarskie, ale także przedmioty sztuki użytkowej, obrazy, ceramikę, przedmioty codziennego użytku, instrumenty muzyczne - dosłownie wszystko. Swoje zbiory przekazał miastu Barcelona w 1944 roku, które udostępniło mu w roku 1946 powierzchnię do wystawienia swojej kolekcji w budynku przy Carrer dels Comtes.

W 1952 roku zebrane dzieła Fryderyka Marèsa wypełniły trzy kondygnacje budynku. Do 1970 roku kolekcja rozrosła się do obecnych i ostatecznych rozmiarów.

Frederic Marès żył 98 lat, zmarł w roku 1991. W 1999 roku muzeum przeniesiono do Pałacu Królewskiego i kolekcja zajmuje obecnie 3 jego kondygnacje.

Kiedy wchodzi się do muzeum, zdumiewa ilość dzieł sztuki, którą udało mu się zebrać - kolekcja ta mogłaby wypełnić kilka muzeów.

Marèsowi dało się zebrać hiszpańskie rzeźby z okresu od XII do XIX wieku, większośc z nich bardzo rzadkich i oryginalnych. Kolekcja ta jest jedną z największych kolekcji rzeźb w Hiszpanii i obejmuje w sumie około 3500 rzeźb, z czego 1600 na stałej ekspozycji. Obejmuje świat starożytny, okres romański, okres gotyku, okres renesansu, okres baroku i XIX-wieczną Katalonię. Do najważniejszych rzeźb należą San Roque Alonso Berruguete , Oiedad Juana de Juni  i San Pedro de Alcantara Pedro de Meny.

Przepiękny jest ołtarz - poliptyk - wykonany przez Mistrza Świętej Krwi, malarza tworzącego w Brugii na początku XVI wieku.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale