Rasistowski skandal w Hiszpanii, Valencia przerwała mecz. "G...ny czarnuchu!"

Mouctar Diakhaby padł ofiarą rasizmu? Fot. PAP/EPA
Mouctar Diakhaby padł ofiarą rasizmu? Fot. PAP/EPA

Piłkarz Cadiz miał rzucić w stronę Mouctara Diakhaby'ego z Valencii rasistowskie wyzwisko. Gracz Valencii zszedł z boiska, po czym przerwano na kilkanaście minut mecz ligi hiszpańskiej. 

Więcej niż o wyniku i kłopotach z postawą zawodników Valencii mówi się w Hiszpanii o rasistowskim skandalu. W meczu La Liga powtórzyła się awantura znana z Ligi Mistrzów, gdy przerwano w ub. r. spotkanie Paris-Saint Germain - Istanbul Basaksehir na skutek tego, co usłyszał jeden z czarnoskórych zawodników od rumuńskiego arbitra technicznego. Wówczas padło słowo "negru". Starcie przeniesiono, a następnie rozegrano w innym terminie. Było blisko, by do bliźniaczej sytuacji doszło w Hiszpanii. 

W 29. minucie wywiązała się sprzeczka między Diakhaby'm a rywalizującym z nim Juanem Calą, broniącym barw Cadiz. Przy wyniku 1:1 piłkarze otoczyli linię środkową i doszło do przepychanek. Załamany kłótnią był obrońca Valencii, który zszedł z boiska, a za nim jego koledzy. Diakhaby tłumaczył sędziemu, że usłyszał od gracza Cadiz obraźliwe sformułowanie: "g...ny czarnuchu". Cala wszystkiemu zaprzeczył. 

- Powiedziano nam, że jeśli nie wyjdziemy, zabiorą nam trzy punkty, a może i więcej - tłumaczył w mediach inny obrońca Valencii Jose Gaya. Piłkarze obu drużyn kilkanaście minut przebywali poza murawą, zastanawiając się, czy wracać na boisko. 

Valencia i Cadiz wznowiły jednak grę, ale Diakhaby pozostał na ławce rezerwowych - obserwował zmagania zawodników z wyraźnie posępioną miną. Jego drużyna przegrała 1:2 z beniaminkiem. Piłkarze Valencii wraz ze sztabem szkoleniowym rozpoczęli wtorkowy trening od przekazu do świata sportu na znak protestu wobec rasistowskiego incydentu. Diakhaby ustawił się na czele zgrupowanych piłkarzy:


Valencia CF
Trening Valencii z protestem ws. rasizmu w futbolu. 














Cala - oskarżony przez Diakhaby'ego o rasistowskie obelgi - nie przyznał się do winy. - Nie wiem, co się stało z zasadą domniemania niewinności. Nikt nie zasługuje na ten publiczny lincz. Tu jest mój numer telefonu, żeby mnie przeprosić - mówił na konferencji prasowej, odnosząc się do zarzutów. 

- Nie wiem, czy Diakhaby to zmyślił, a może źle zinterpretował moje słowa? - zastanawiał się Cala, cytowany przez hiszpańską "Markę". 

Władze hiszpańskiej ligi dokładnie sprawdzą, co wydarzyło się w czasie niedzielnego meczu Cadiz-Valencia. Jeśli zarzuty wobec Cali się potwierdzą, grozi mu dyskwalifikacja od dwóch do pięciu lat. 

GW

Lubię to! Skomentuj96 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport