Co trzeba zrobić, żeby do wojujących przeciwników lustracji dotarło, że jest ona konieczna?
Skandal wokół apb Wielgusa podzielił publicystów i opinie publiczną na dwoje: jedni mówią, by pokazać teczkę, drudzy, by zamilknąć. Jedni, żeby lustrować, drudzy, żeby zapomnieć.
Nie, kochani Drudzy. Nie można zapomnieć. To nie tylko kwestia moralności (OK, rozumiem, że nie mozna nikomu niczego narzucać w kwestii sumienia), ale przede wszystkim elementarnej przyzwoitości. Bycie autorytetem moralnym, nauczycielem, przewodnikiem, duszpasterzem zobowiązuje.
A poza tym, kochani, jeśli raz w końcu się tych brudów nie ujawni, to co chwila ktoś będzie oskarżany. Albo będą jakieś podejrzenia. Albo plotki. Albo szokujące dla opinni publicznej publikacje.
Zróbmy to wreszcie i nie udawajmy, że wszyscy TW byli do czegoś zmuszani i terroryzowani przez SB. Wielgus nic nie musiał. Po prostu chciał zrobić karierę.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)