Po jaką cholerę ja tam polazłem?!
Wybrałem się dziś rano do księgarni katolickiej. Książka, obrazek ze świętym Ekspedytem (oczywiście takiego świętego w ksiegarni nie było!). Kupuję kniżkę, a pod pachą dzierżę numer GP. I nagle...
- Co pan czyta?! Tych antychrystów?!
- Słucham?
- Antychrysty!!! - wyła babcia z torebką (czarną, nie czerwoną, beretu brak, bo ciepło) - Wy takiego świętego człowieka... takiego Polaka... prawdziwego... wy... wy... wy Żydzi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Ale o co chodzi?!
- Wy do tego Niemca... tego Szwaba jeszcze piszecie... na naszego ukochanego ojca... i biskupa, takiego świętego Wielgusa... wy...!!!!
Zwiałem z księgarni, bo babcia juz wymachiwała torebką.
Herzlishe grusse aus Polen...


Komentarze
Pokaż komentarze (6)