Ja się nie zgadzam. Ja protestuję! Szablą pobrzękuję przy okazji. Złoszczę się i tupię nogą.
Dzis nie powinienem, wiem. Dziś chodzę po ulicach Warszawy z biało-czerwoną opaską - na znak pamięci i czci. 40-latkowie patrza na mnie dziwnie, 20-latkowie prostują sie dumnie, a 80-latkowie - usmiechają się ciepło. Tych 80-letnich świadków Sierpnia nietrzeba uczyc historii, 20-latkowie byli już w Muzeum Powstania i im w duszy gra to samo, co 80-latkom. 40-50-latkowie chyba nie rozumieją.
Ale ja nie o tym.
Effendi Igorze, ja się nie zgadzam. Nie ma mojej skromnej tatarskiej i wojowniczej zgody na opluwanie Bohaterów, co paru tutejszych blogerów uprawia od paru dni. Nie ma zgody na trąbienie o infantylnym bezmózgowiu. Nie dziś.
Niech sobie piszą kiedy indziej. Niech wylewają kubły pomyj gdzie indziej, niech sobie wierzą w to, co im wmówiła komusza propaganda.
Ale nie dziś.
Effendi Igorze, błagam, zróbże coś, bym nie musiał gryźć warg z gniewu, że Bohaterów się opluwa. Bym nie musiał widzieć łzy w oku przyjaciól, którzy tu w Warszawie stracili dziadków. By nie musieli sie wstydzic za rodaków, którzy wypisują głupoty.
Przepraszam. Jestem zły. Zły Azjata to niedobra rzecz. Powstrzymuję się dzisiaj, 1 Sierpnia, od wdawania się w kłótnie. Ale przysięgam, jak spotkam jednego z drugim to nie ręczę za siebie i swoją szablę.
PS. 1 Sierpnia przyznaję dwa Honorowe Kindżały.
Jeden idzie w ręce Bohatera Powstania, którego poznałem jakiś czas temu - 12-letniego wówczas żołnierza bataliony "Ruczaj", trzykrotnie rannego, w tym raz ciężko (pod koniec sierpnia '44 wyleciał z 5. piętra w wyniku eksplozji, obudził się po 3 miesiącach z amnezją). Pseudonim "Ptyś".
Drugi składam na ręce Maryli. Dziękuję za wspaniałą robotę ostatnich dni.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)