Podglądam właśnie na TVN24 fragmenty "Kropki nad I" z udziałem Nelly Rokity. Dziś w "Dzienniku" nad Nelly znęca się p.Anna Monkos. A kilka dni temu śmiał się z Nelly reporter "Wiadomości" (niby tam pracuję, ale niekoniecznie muszę podzielać poglądy reportera! :P)
Ja nie wiem, z czego się dziennikarze śmieją.
Trzeba pamioętać, ze Nelly nie jest polskojęzyczna. Ma kłopoty z jasnym wyrażaniem swoich myśli ze względu na to, ze jej rodzimymi językami są rosyjski i niemiecki. To raz.
Dwa. Nelly powiada, ze szanuje decyzję kobiety, jeśli idzie o aborcję, i mówi gdzie indziej, że "to wielkie zło". Czy rzeczywiści te dwa zdania stoją ze sobą w sprzeczności?
Mężczyźni rzadko zdają sobie sprawę z tego, czym dla kobiety jest ciąża i ewentualna decyzja o aborcji. To jest zawsze dramatyczna decyzja, wystarczy, ze zapytacie pierwszą z brzegu kobietę. Nie ma sprzeczności między zdaniem, że aborcja jest zła, a zdaniem, że trzeba taką decyzję uszanować. Bo kobieta postawiona pod ścianą, bez wsparcia, bez środków do utrzymania, bez pewnej przyszłości, którą mogłaby zapewnić dziecku - szuka rozwiązania najlepszego. Niekoniecznie dobrego.
Macie odwagę rzucić kamieniem w dziewczynę, którą rzucił chłopak na wieść o ciąży, a którą rodzina wyrzuciła za to z domu?
Ja nie mam.
I to samo powiedziała Rokita.
Panowie, więcej pokory.


Komentarze
Pokaż komentarze (56)