tomnagroda tomnagroda
50
BLOG

Atomowy Iran- to nie my.....

tomnagroda tomnagroda Polityka Obserwuj notkę 0

 

W to, że marzeniem Iranu  jest rozwijanie  technologii nuklearnej wyłącznie w celach pokojowych wierzą wyłącznie ci, którzy wierza także, że Polska nie będzie przegrywać z Hiszpanią w piłke nozną. Wszystko wskazuje na to, że Irańczycy pójda w ślady Koreańczyków z Północy - cały czas będą mówić o pokojowym wykorzystaniu  energii atomowej po czym nagle- wg CIA i Mossau za kilkanaście miesięcy - przeprowadzą próbny wybuch jądrowy i dumnie ogłoszą zwycięstwo. Oświadczą, także że nie może być tak, że niektóre kraje ( USA,Izrael, Francja itd) )uważają się za lepsze od innych bo mają broń atomową. Zapewne Ahmedineżad doda, że posiadanie bomby jest świętym prawem Iranu.   Świat będzie przerazony, ale większość ekspertów już dziś zapewnia, że Irańczycy - ku wielkiemu żalowi Ahmdineżada - nie zrzucą bomby na TelAwiw. Oznaczałoby to samobójstwo dla Iranu, bo Izraelczycy mają prawdodobnie około 100 a może nawet 150 głowic jądrowych, z których kilka jest umieszczonych na izraelskich okretach podwodnych koczujących w Zatoce Perskiej u wybrzeży Iranu.   Irańczycy mieliby ich zaledwie kilka, kilkanaście( tyle ma Korea Pólnocna po czterech latach od pierwszej próby nuklearnej).   W starciu Izraela z Iranem  wynik byłby lose-lose, czyli staci z  powierzchnie ziemi zostaliby wszyscy. Prawdziwym problemem jest więc coś innego...

Iran może przekazać technologię jądrową terrorystom lub szaleńcom! Po co Ahmedineżad sam ma  bombardować Waszyngton lub Tel Awiw,  jeżeli może to zrobić rękami chłopaków z AlKaidy, Hamasu czy którejś z mniejszych grup, które aż palą się, aby zapalić święty, jądrowy ogień na Ziemi Szatana. Paradoksalnie wykrycie skąd pochodziłby materiał jądrowy( chociażby do skażenia  " brudną "bombą, byłoby dość trudne.  Źródeł pochodzenia może być bowiem- oprócz Iranu - co najmniej kilka.

Po pierwsze Korea Północna - cierpiąca na głód pieniędzy, nękana ambicjami następcy tronu Kim Dzong Una, który zdołał już zatopić południowokoreański okręt cheonan z 46 marynarzami, aby udowodonić, że jest twardy.  NIelegalny handel bronią - technologiami rakietowymi, jądrowymi oraz kałasznikowami to praktycznie jedyne poważne źródło dewiz dla reżimu.

Po drugie: arsenały krajów poradzieckich: 24 sierpnia 2010 w Mołdawii, znaleziono 2,9 kg uranu przeznaczonego na sprzedaż. Zamieszani byli w to między innymi mołdawscy policjanci. W ciągu ostatnich lat kilkukrotnie udaremniano  przemyt materiałów radioaktywnych.  W 2007 roku w Tbilisi(Gruzja) schwytano gangstera Olega Chilcagowa, który próbował sprzedać sto gramów uranu wzbogaconego do 90!!!( to gotowy materiał do bomby atomowej)

Po trzecie: Pakistan.  Ojciec chrzestny pakistańskiej bomby atomowej - Abdul Kadeer Khan  przyznał, że bez wiedzy władz, nielegalnie sprzedawał  w latach 90 tych wirówki atomowe Iranowi a Libii wzbogacony uran.  W maju ubiegłego roku  Fox News ujawnił, powołując sie na Defence Intelligence Agency ( to jedna z tajnych gendy wywiadowczych, których jest dziś w USA całkiem sporo - ile? polecam artykuł w Polityce sprzed kilku tygodni przy. autor), że w Ford Bragg w Pólnocnej Karolinie czuwa specjalna jednostka gotowa przejąć pakistanskie głowice jeżeli pojawi się groźna przejęcia ich przez talibów lub muzułmańskich fanatyków. To tyle a propos zaufania do bezpieczeństwa arenałów nuklearnych w Pakistanie.  Więcej źródeł nie widzę. W Indiach i pozostałych krajach atomowych raczej nie ma niebezpieczeństwa kradzieży a rządy raczej nie wyglądają na skłonne handlować z terrorystami. 

Teoretycznie, po eksplozji atomowe w Waszyngtonie lub chociażby skażeniu brudną bombą w Londynie, mozna ustalić, w jaki sposób wyprodukowano materiał radioaktywny,  czy proces był zaawansowny technologocznie, czy też domieszka zanieczyszczeń jest duża. Można tez pokusić się - na podstawie dokładnych pomiarów radiiologicznych o odtworzenie trasy jaką pokonała bomba, zanim eksplodowała na przykład na Wall Street w Nowym Jorku.

Tyle teoria. W praktyce jest to raczej niemożliwe. Nie udało się tego ustalić w żadnym przypadku przemycanego uranu. ( a przynajmniej nie ujawniają tego służby, które ów przemyt wykryły)

Stany Zjednoczone lub Izrael( lub też dowolne inne państwo zachodu w tym Polska) stanęłoby w oblliczu przerażającej perspektywy. Czy na podstawie jedynie pośrednich dowodów można zmieść z powierzchni ziemi jakieś całe państwo? Czy można zabić! ne tej podstawie miliony ludzi? Na kim sie mścić?- terroryści mogli kupić uran od Iranu, ale ukrywac się w Somalii czy Jemenie... Zbombardować wszystkich? To tylko niektóre pytania, które mogą powstać po strasznym zamachu

A zemsta za okrutny zamach z wykorzystaniem  materiałów radioaktywnych musi być straszna tak, aby już nikt nigdy nie ważył się tego zrobić ponownie.  Doktryna wzajemnego nuklearnego powstrzymywania polegała na tym, że dwa państwa ( USA-Związek Radziecki, Pakistan -Indie, w przyszłości Iran- Izrael) prowadziły ze sobą wojnę mniej lub bardziej zimną ale wiedziały, że mogą zrobić wszystko... oprócz bombardowania nuklearnego, bo to oznacza koniec obu krajów lub całego świata!  Teraz pojawia się coraz więcej graczy na atomowym ringu. Niestety, z czystej statystyki wynika, że im więcej podmiotów ma bombę atomową, tym łatwiej będzie jej użyć, zgubić lub sprzedać..

 

 

tomnagroda
O mnie tomnagroda

naprawdę nie jest się takim jakim się widzi samemu lecz takim, jakim Cię widza inni Zofia Nałkowska "Granica"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka