Bez wątpienia najbardziej poszkodowanym na Zielonym Świcie, czyli fali prodemokratycznych zamieszek na Bliskim Wschodzie jest Izrael.
Spośród krajaów arabskich zaledwie dwa uznają formalnie jego istnienie i utrzymują z nim stosunki: Egipt i Jordania. Trzeba podkreślić, że stosunki utrzymywane są niejako wbrew woli ludu, przez dyktatorów, którzy rządzą dotychczass tymi krajami. Tak zwana ulica Izraela nienawidzi! ( to stwierdzenie faktu, nie określam, dlaczego tak się dzieje i czy to dobrze czy źle.)
W Egipcie demonstranci żądają odejścia Mubaraka, ajednym z głównych zarzutów jest to, że współpracuje z Ameryką i Izraelem. Jeżeli dojdzie do wolnych wyborów i będą one demokratyczne, najwięcej głosów zdobędzie religijne i antyizraelskie Bractwo Muzułmańskie. W ostatnich wyborach - w 2005 roku- kandydaci powiązani z tą partią( sama partia jest nielegalna) zdobyli około 20% głosów. To najwięcej zdobytych głosów przez pojedyncze ugrupowanie( nie licząc oczywiście rządowej Partii Narodowo-demokratycznej). Bractwo na razie nie angażuje się na powaznie w zamieszki, ale swoje robi. Postępuje dokładnie tak, jak Hezbollach w Libanie - pomaga biednym, prowadzi działalność edukacyjną, promuje zycie zgodne z zasadami islamu i ma nadzieję, że kiedyś zdobędzie władzę formalnie albo -tak jak w Libanie- nieformalnie.
Niezależnie od tego, kto wygra rewolucję w Egipcie, stosunki z Izraelem ulegną ochłodzeniu. Nawet prozachodni ElBaradei będzie musiał ulec presji antyizraelskiej ulicy.
W Jordanii królowi Abdullachowi udało się spacyfikować demonstrantów. Ale ulica wrze a nastroje są też antyizraelskie. (Chociaż to może dziwić, bo kiedyś Jordańczycy przygarnęli już Palestyńczyków a ci odwdzięczyli się im dokonując nieudanego zamachu stanu i próbując przejąć władzę w Jordanii.)
W Autonomii Palestyńskiej zaś.. palestyńskie pojednanie. Władze Autonomii z Zachodniego Brzegu i Hamas w Strefie Gazy - walczące ze sobą na śmierć i życie- z lekkim przerażeniem obserwują wydarzenia w Egipcie. Wczoraj Hamas brutalnie stłumił nawet proegipską demonstrację. Ale Hamas sobie poradzi. Natomiast świeckie, skorumowane i utrzymywane przy zyciu za amerykańskie i izraelskie pieniądze władze Autonomii Palestyńskiej z Ramallach, mogą zostać zmiecione przez palestyńską ulicę, która ma dość korupcji i współpracy z Izraelem. Może się do skończyć przejęciem władzy w całej Autonomii przez Hamas.
Na zamieszkach zyskuje zaś Iran, który oświadczył, że Zielony Świt to początek islamskiego Bliskiego Wschodu. Rzecznik prasowy Ministerstwa Spraw Zagranicznych Iranu Ramin Mehmanparas oświadczył: Mamy nadzieję zobaczyć nowy kształt polityczny regionu, który rozwinie się w potężny islamski Bliski Wschód. Przeciwstawi się on syjonistycznej okupacji. Za kilka miesięcy Izrael może się znaleźć całkiem sam w morzu wojującego islamu. Chociaż dziś trudno mówić o sojuszu sunnickich Egiptu i Jordanii z szyickim Iranem, ale może ich połączyć wspólny wróg - Izrael. Zresztą Iran nie musi się bezpośrednio angażowac w konflikt z Izraelem. Ma od tego w Libanie Hezbollach, który od wojny lipcowej w 2006 roku głosi, że to starcie wygrał i zbroi się na potegę oraz Hamas w Strefie Gazy, który przez tunele z Egiptu ściaga broń..
Warto przypomnieć, że arabski sojusz do tej pory obrodził już trzema wojnami. A ostatnie czterdzieści lat wzglednego spokoju zawdzięczać nalezy dyktatorom -Mubarakoi i Abdullachowi. Jeżeli ich zabraknie...
I jeszcze jedna rzecz... demokracja może doprowadzić do zwycięstwa w wolnych wybiorach partii islamskich. A religijni fanatycy to mentalnie tacy sami fanatycy jak komuniści czy naziści... . Przykład Hamasu w Strefie Gazy, Hezbollachu w Libanie( sprawuje rządy z tylnego siedzenia) czy ajatollachów w Iranie pokazuje, że fanatycy w pełni podzielają zdanie tow. Gomułki: Raz zdobytej władzy nie nie oddamy nigdy!


Komentarze
Pokaż komentarze (7)