Jestem jedną z wielu ofiar systemu orzecznictwa wojskowego w Polsce. Ostatnim pokoleniem idącym w kamasze za czasów PRL i pierwszym wychodzącym z koszarów w erę III-Rzeczpospolitej. Obecnie analizuję medyczne orzecznictwo wojskowe pod kątem przedmiotowego traktowania poborowych i rezerwistów, które dzisiaj, w dobie napięć geopolitycznych, przybrało formę patologii, z jaką mieliśmy do czynienia w czasach mrocznego PRL. Analiza ta skłania do konkluzji, że wojskowe organy orzecznicze działają jako "państwo w państwie". Mimo formalnego nadzoru Kodeksu Postępowania Administracyjnego, nieświadomi, przestraszeni lub pragnący świętego spokoju obywatele, nad którymi ciąży widmo tak zwanego "powszechnego obowiązku obrony ojczyzny", na ogól ulegają machinacjom wojskowych komisji lekarskich.
Nowości od blogera