Szanowni.
Dzisiaj kilka zdań o zdjęciu poniżej, które to przedstawia tablicę pamiątkową " ku pamięci (...) ofiar katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem" . Właściwie powinno być w Smoleńsku, ale to nieistotne.
Z pozoru wszystko wydaje się właściwe. Pamięć o ofiarach, podkreślenie katyńskiego celu wizyty, wspomnienie o tym nieszczęśliwym wypadku. Wszystko to słuszne, ku zachowaniu naszej pamięci o zmarłych i modlitwie za nich. Ale przeczytajmy dokładnie:
Państwo też to widzą?
"Ciałem i duszą oddali hołd pomordowanym w Katyniu."
Jak to? Toż wcześniej wyraźnie wspomniane jest o katastrofie lotniczej?! Śmierci w katastrofie się przecież nie wybiera. Śmierć w katastrofie nie jest hołdem ani temu do kogo się podróżuje, ani współpasażerom, ani nikomu innemu. Jest ona niestety tylko wypadkiem komunikacyjnym, który niezależnie od celu i intencji podróży, zagraża każdemu. Taka to już smutna wola nieba...
Szkoda ludzi. Szkoda każdego. Szkoda tragicznego końca tych 96 ludzi o świcie. Wielu zasłużonych, albo wręcz wybitnych. Jadących pomodlić się w lesie katyńskim, zachować pamięc o naszej elicie z wiosny 1940 roku. To bez wątpienia szlachetne i ważne.
Ale dlaczego CIAŁEM I DUSZĄ?
CIAŁEM? Toż to jak męczennicy, święci Pańscy.
DUSZĄ? To oni, jak można przypuszczać w większości wierzący katolicy, chcieli oddawać hołd duszą zmarłym? To już jakieś pogańskie tendencje, kulty zmarłych z epoki słowiańskiej puszczy...
Wszystko co czynimy, żyjemy i umieramy, wygrywamy i zwyciężamy, robimy dla Boga. Tak zawsze nauczał Kościół! Bóg jest centrum życia katolika, jego początkiem, treścią i końcem zarazem.
Przecież: "Cokolwiek czynicie, duszy czyńcie jako dla Pana, a nie dla ludzi czyńcie" - pisze św. Paweł w Liście do Kolosan. Wszystko dla Pana, nie dla ludzi żywych, nie dla zmarłych. Tylko dla Pana.
Skąd więc to absurdalno-emocjonalne zdanie o oddaniu przez nich duszą hołdu ofiarom Katynia?
Nie zastanawiało by mnie to szczególnie, gdyby nie fakt, że tablica znajduje się na kościele. Została zamontowana już w tydzień po katastrofie, była więc jedną z pierwszych w kraju. Z tego co wiem nie ma ona nic wspólnego z partiami politycznymi (PIS), czy ruchami społecznymi (Gazeta Polska, Radio Maryja), kojarzonymi z tematem Smoleńska. Jednak władza kościelna o niej wiedziała, zaaprobowała więc to romantycznie absurdalne zdanie.
Tak oto tworzy się kult smoleńska, któremu nawet zmarli w katastrofie poświęcili się ciałem i duszą. Smoleńsk jawi się więc jako równy Bogu cel życia?
A może przesadzam, może jestem przeczulony?
Jakoś we wszystkim domagam sie logiki, a romantyczno-mitycznych frazesów, zahaczających o pogańskie kulty, nie przyjmuję. Szczególnie w Kościele.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)