Wyjątkowo tym razem zamiast reklamy firm kanaizacyjnych Gospodarz dowiesił mi jak i wszystkim reklamę swojej nowej książki o "Kronice upadku PoPiS", która skłania mnie do protestów.
Znalcznie lepiej byłoby co prawd protestować po przeczytaniu całej książki, a nie jedynie streszczenia, ale samo streszczenie już wystarczająco rozgrzewa atmosferę i sprawia, że trudno się oprzeć.
Igor Janke okazjuje się miłośnikiem dużych kwantyfikatorów, gdy pisze o nadziei na "wielką naprawę państwa" gdy to "pierwszy raz w historii" ugrupowania postsolidarnościowe miały "zdobyć tak znaczną przewagę w parlamencie". Jest to zapewne pewien skrót myślowy, ponieważ ugrupowania postsolidarnościowe zazwyczaj miały w parlamencie przewagę (zachwianą niekiedy systemem liczenia głosów), ale z niej nie korzystały, kłócóc się między sobą zawzięcie.
Po drugie, nie jestem pewien czy po władzą szli "politycy świadomi wszystkich słabości i błędów" i "azymut zmian był tak jasno wytyczony". Panie Autorze - te słowa są jedynie dowodem na to, że konsumenci polityki mogą sobie dowolnie rozumieć to, co politycy mówią, planują i myślą, ale niekoniecznie jest to prawda. Nie wiem czy "azymut zmian" był jaśniej wytyczony niż za czasów Mazowieckiego lub AWSu. Myślę, że przeciwnie - wcale nie był jasno wytyczony, żadna partia nie miała konkretnych projektów ustrojowych, ale tworzyła je dopiero po objęciu władzy.
Co więcej, nie jestem pewien czy prawdziwa jest teza, że kiedykolwiek była wizja "IV RP opartej na kolaicji Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości". IV Rp to był - o ile mnie pamięć nie myli - autorskim pomysłem PiSu, który bynamjmniej nie zakładał dzielenia się władzą. dokładnie z tego powodu nie powstała wówczas koalicja Po i PiS, a zamiast niej postała koalicja odnowy moralnej: PiSu i Samoobrony, w której karty rozdawał PiS, a Samoobrona mogła oddać się temu, za co jej przywódcy są obecnie skazywani na więzienie.
Kiedy więc należało czuć się oszukanym? Teraz? czy raczej wtedy? Przyznam - ze wstydem - że z wiary w duże kwantyfikatory wyleczyłem się na bolesnych doświadczeniach. Rządy moralnej odnowy były najbardziej moralnie nagannymi rządami, które od jedenj kompromitacji maszerowały wbrew prawu ciążenia do drugiej, aż w niesławie zmuszone były rozpisać przedwczesne wybory - ponieważ ich zdolność rządzenia sięgnęła dna prędzej niż jakiegokolwiek innego ugrupowania lub koaalicji wcześniej.
Wielkie kwantyfikatory w polityce prowadzą ludzi prędko do więzień i na szubienice, a program PiSu - owej odnowy moralnej, który zapewnił tej partii około 20% twardych głosów, nie różnił się w ogólnym schemacie od wzoru narodowego i socjalistycznego. A 20% głosów to i dużo i mało. Tyleż zdobył niejaki zapomniany już Tymiński.
Zbyt duże kwantyfikatory prowadzą do destrukcji. Natomiast nie jestem pewien czy taki sam los spotkał lub spotka PO. Nie jestem pewien czy można mówić o upadku tej partii, ponieważ jak rzadko po 2 latach rządów zdołała utrzymać bardzo wysokie poparcie i zręcznie posuwać się do przodu, nie uzależniając się na śmierć i życie od różnych grup interesów,a umiejąc te zobowiązania na czas odrzucać.
Koniec końców to małymi kwantyfikatorami buduje się demokratyczny porządek społeczny - znów - trochę i stopniowo, raz , raz gorzej. Ale tam, gdzie Pan widzi upadek, ja widzę spełnioną transformację. Gdzie Pan widzi stagnację, ja widzęnadzieję. Gdzie Pan widzi tylko przegrany złoty róg, ja dostrzegam normalną demokrację, stosunkowo wyraźny koniec postkomuny i miejsce dla normalności.
Jeszcze słabej, w zalążku, ale z przyszłością.


Komentarze
Pokaż komentarze