W ciągu ostatnich 18 lat PiS stanowił w polskiej polityce wstrząs, którego z niczym w tym zakresie porównać się nie da, zmusił nas bowiem do rewizji często naiwnych i niedojrzałych przekonań. To, co wcześniej mogło się wydawać dobrym postulatem, obecnie często pokazało swoje groźne drugie dno.
Wszystkie ponure zjawiska masowej psychologii znajdują swój, niekiedy jedynie karykaturalny obraz w losach tej partii. Od inspirowanej kominizmem i nazizmem analizy fantyzmu politycznego w słynnej książce Erica Hoffera, "True believer" z 1951 roku, poczynając. Hoffer poszedł co prawda w swej krytyce zbyt daleko, do sfery krytyki religii. Doświadczenie PiSu ma też pewien wymiar milenarystyczny.
Ruchy tego typu wyrastają na ogół ze słusznego moralnego sprzeciwu wobec stanu aktualnego, jednak pod wpływem różnych czynników, wyradzają się czyniąc z moralnego programu jedynie legitymizację brutalności i narzędzie wymuszenia posłuszeństwa swoich zwolenników. W rezlutacie, piękne hasła ulegają skażeniu albowiem cele nigdy nie uświęcają używanych środków. Zazwyczaj dzieje się dokładnie na odwrót. Pogarda, kłamstwo, przemoc "uświńcają", jak mawiał Tadeusz Kotarbiński piękne deklarowane cele.
Dla wielu członków PiS takim traumatycznym i granicznym momentem był moment przejęcia władzy przez tą partię i utworzenia rządu wspólnie z "Samoobroną". Nie chcąc dzielić się władzą z PO,przywódcy PiS zawarli zupełnie nieoczekiwaną koalicję z partią, która szybko potwierdziła swoją reputację grupy uwikłanej w wiele przestępstw i skandali. Nie był to na pewno ani pierwszy, ani jedyny, ani ostatni przykład braku szacunku dla własnych ideałów, ponieważ PiS znany był z pogardy dla pojedyńczego człowieka, szczególnie nie otoczonego opieką możnych. Jednak po zawarciu tej koalicji ludzie uczciwi powinni byli opuścić tę partię. Zostali jednak - być może nie widząc alternatyw, być może w przekonaniu, że mogą jednak zrobić coś pozytywnego. Takim decyzjom sprzyjał wodzowski charakter partii, zasada pełnego posłuszeństwa, tłumienie krytyki i nierzadko oparcie się na ludziach mało ideowych.
Jednak koalicja z "Samoobroną" dla ludzi o czystych intencjach stanowiła moment przełomowy. Po zgodzie na udział w niej trudno już odbudować swój autorytet przynajmniej tam, gdzie jest to autorytet oparty na prawdzie.
Ideały jednak zostały sprzeniewierzone, budowa IV Rzeczpospolitej ośmieszona i żaden szum medialny nie zdejmie moralnej odpowiedzialności z tych wszystkich, którzy godzili się pozostawać w szeregach wodzowskiej, nieudolnej, dyletanckiej partii, gdzie długie ręce przywódców decydowały o wszystkich istotnych sprawach. Gdzie prawomocnym narzędziem działania jest obmowa, manipulacja i pogarda dla słabszych.
To cywilizacyjne barbarzyństwo w działaniu - na taką skalę, na jaką mogło rozkiwtać przez dwa lata. NIech dziś każdy członek PiS sam zmierzy się ze swoim sumieniem. I niech odpowie sobie sam - czy chce być tam, gdzie jest, czy jest zadowolony ze swoich sukcesów, czy jest zadowolony i usatysfakcjonowany z osiągnięć swojej partii?
Dla polityka - obojętnie czy lokalnego czy centralnego szczebla - zawsze istnieje alternatywa, zawsze istnieje możliwość szukania innych partnerów. Być może warto?


Komentarze
Pokaż komentarze (34)