Całkiem niedawno na mojej uczelni odbyły się zajęcia, na których to wiodącym tematem była kwestia tak zwanego "ściągania". Rozgorzała gorąca dyskusja, "ściąganie" zostało ukamienowane i nazwane czystym złem.
Oczywiście nie popieram nieuczciwego zaliczania przedmiotów, ale nie mogłem powstrzymać się przed publicznym zabraniem głosu i zadaniem jednego, prostego pytania:
Koleżanki i koledzy, tak łatwo przybrać moralną postawą i wymyślać na "ściąganie" ile tylko się da. Mam jednak pytanie. Wyobraźcie sobie hipotetyczną sytuację: czeka Was nazajutrz egzamin i kolega daje Wam pod nos ukradzioną nauczycielowi kartkę z pytaniami i odpowiedziami, które jutro pojawią na na egzaminie. Niech podniesie rękę osoba, która by nie przeczytała tej kartki.
Na całej sali podniosła się jedna ręka...



Komentarze
Pokaż komentarze (6)