15 obserwujących
83 notki
116k odsłon
  5234   0

TVP INFO zrealizowało pierwszą obietnicę wyborczą Trzaskowskiego i to wbrew A. Dudzie!


Patrząc na wyniki z I tury Tczew z powiatem jest jednym z tych kilku miejsc w całym województwie, gdzie widać największe rezerwy wyborcze dla jej zwycięzców.  Podobnie jak w takim Wejherowie, obaj kandydaci uzyskali podobne wyniki z ledwo kilkuprocentową różnicą z poparciem poniżej 40% (acz w samym Tczewie wygrał Andrzej Duda, a Wejherowie Rafał Trzaskowski). Na dodatek w powiecie tczewskim była bardzo niska frekwencja (równo 60%). Ergo jest o co walczyć, bo w II turze w takim powiecie tczewskim jest prawie dwadzieścia tysięcy  do zdobycia (licząc głosy kandydatów, którzy nie przeszli dalej oraz potencjalne doszlusowanie frekwencji, choćby do średniej krajowej, co tu zazwyczaj było normą). I widać, że sztabowcy Trzaskowskiego dobrze się przyjrzeli wynikom z I tury, bo we wczorajszym rajdzie po Pomorzu odwiedzał on właśnie takie miejsca jak Tczew oraz kaszubskie powiaty, gdzie niby zdecydowanie wygrał akurat Andrzej Duda, ale gdzie było rekordowe poparcie dla Szymona Hołowni.

Tymczasem co zrobili sztabowcy Andrzeja Dudy? Na Pomorze Prezydent zawitał dzień wcześniej i zaczął wydawało się kierując podobną logiką wyborczą od Kwidzyna (gdzie przegrał równo tysiącem głosów), ale potem pojechał prosto do Starogardu, gdzie jego przewaga nad konkurencją byłą miażdżąca (najlepszy wynik powiatowy w całym województwie).  I na tym koniec wizyty w regionie. Tczewscy dziennikarze i politycy liczyli, że w Starogardzie, stolicy Kociewia, prezydent odniesie się jakoś do mostowej sprawy z sąsiedniego (20 km) Tczewa. No i prezydent mówił dużo o inwestycjach: obwodnicy Starogardu, S6 pod Lęborkiem, Przekopie Mierzei pod Krynicą, a nawet CPK… Tylko o Tczewie ani słowa.

Ale prawdziwa bomba wybuchła w poniedziałek wieczorem, gdy diecezjalne Radio Głos z równie nieodległego Pelplina poinformowało, że w drodze z Kwidzyna do Starogardu, Prezydent Duda zawitał jednak do powiatu tczewskiego i w położonej niedaleko stolicy powiatu Międzyłężu zjadł obiad! Zaś w Piasecznie na trasie przejazdu przygotowano prawdziwą fetę na cześć Prezydenta, z zespołami ludowymi, rekonstruktorami husarii itd. Co notabene skończyło się zgrzytem, bo Prezydent się tam nie zatrzymał, jak tłumaczył w Międzyłężu gminnej delegacji z Gniewu, która tam go dopędziła, na skutek wprowadzenia w błąd przez członków sztabu (sic!). Co, razem z pretensjami do ministra Sellina, że nie przywitał się z "lokalsami" poszło też w świat! Nic o tej wizycie nie wiedzieli ani lokalni dziennikarze, ani nawet tczewscy politycy i działacze PiS. Stąd niektórzy wręcz ze zdziwieniem dopytywali relacjonujących w mediach społecznościowych całą akcję aktywistów z gminy Gniew,  czy to nie jakiś fejk, albo prowokacja Platformy.

I abstrahując  już od ciekawostki jakim jest prowadzenie kampanii wyborczej w konspiracji przed mediami, to wczoraj wieczorem „Internety” się rozgrzały dywagacjami, czy sprawa mostu tczewskiego jest naprawdę aż tak gorąca, że sztab Andrzeja Dudy zaczął wykonywać tu tak skomplikowaną gimnastykę? Odwiedza na parę godzin jeden z kluczowych, w perspektywie II tury powiatów w całym województwie i nikt o tym nie wie, poza jednym, jedynym dziennikarzem diecezjalnego radia, ani chybi ściągniętym też w trybie awaryjnym, przez zaprzyjaźnionego z nim, obecnego w świecie prezydenta Patryka Demskiego, onegdaj jedynego włodarza z PiS w całym województwie. Słowem się Prezydent też nie zająkuje na najbardziej medialny w całym powiecie temat, na kanwie którego jego polityczni oponenci od tygodni strzelają z ostrej amunicji.  A wisienką na torcie jest wczorajsza odpowiedź TVP INFO, która się w swej antytrzaskowskiej kampanii nie zorientowała, że właśnie pomaga prezydentowi Warszawy, bo Andrzej Duda, ostentacyjnie temat tczewskiego mostu nie tylko zignorował, ale ustami swojej Kancelarii ogłosił, że ta sprawa nie leży w jego kompetencjach! Tylko TVP INFO o tym nie wiedziało...


No i jak wygląda sytuacja? Jak pisałem poprzednio, PiS w tej sprawie doszedł do ściany. Rozpaczliwa, wczorajsza akcja z Muzeum II Wojny, wymusi, jeszcze pewnie przed II turą konkretniejsze deklaracje, a pewnie i z jakimiś problemami i ociąganiem, podjęcie jakichś działań w sprawie mostu. Tylko całkowita partyzantka spowodowała, że co by rząd nie zrobił, to politycznie korzyści czerpie Platforma. Nie tylko nikt nie uwierzył, że Dyrektor Nawrocki od paru miesięcy opracowuje koncepcję muzeum w Tczewie na polecenie MKIDN (osobiście sądzę, że tak robi, ale od jakichś dwóch tygodni). Andrzej Duda z tematu mostu nic nie jest w stanie już ugrać, a raczej jego zwolennicy muszą się postarać by nic nie stracił w Tczewie i powiecie. Zaś politycy PO, mogą chodzić w chwale tych, którzy jako skuteczna opozycja zmuszają rząd do konkretnych działań.

Gdy w poniedziałek wieczorem przejrzałem sobie ostateczne wyniki I tury pomyślałem: „wszystko pozamiatane”. Różnica jest zbyt duża, Andrzej Duda zaś zbyt jest dobrym i doświadczonym kampanijnym politykiem, by ją stracić. A Rafał Trzaskowski zbyt słaby by nadrobić. Ale jak te najbliższe półtora tygodnia  ma tak wyglądać jak ostatnie dwa dni na Kociewiu… Na miejscu sztabowców Andrzeja Dudy poleżałbym krzyżem parę godzin w pokucie za tak idiotyczne wspieranie przeciwników. A wszystkim malkontentom, którzy tradycyjnie skomentują: „kogo obchodzi jakiś powiatowy most” chcę tylko napisać, że może on i podobne do niego sprawy zadecydować o wyniku wyborczym. Bo zwykłych ludzi takie sprawy o wiele bardziej poruszają niż dęte dyskusje o prezydenckiej debacie w TV… Zaś jak tak dalej pójdzie, to o ostatecznym wyniku może zadecydować właśnie dziesięć - dwadzieścia takich "Tczewów"...

Lubię to! Skomentuj52 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura