Mnożą się oskarżenia Szwajcarów wobec Krystiana Lupy. Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Mnożą się oskarżenia Szwajcarów wobec Krystiana Lupy. Fot. PAP/Andrzej Grygiel

Skandal na festiwalu teatralnym. Poważne oskarżenia pod adresem polskiego reżysera

Redakcja Redakcja Teatr Obserwuj temat Obserwuj notkę 48
Na trzy tygodnie przed rozpoczęciem, Festiwal w Awinionie ogłosił odwołanie spektaklu "Emigranci" ("Les Émigrants") polskiego dramaturga Krystiana Lupy. Był to jeden z najbardziej wyczekiwanych spektakli, a 79-letni polski reżyser był jedną z gwiazd festiwalu sztuki. Według pracowników teatru artysta zachowywał się skandalicznie, sprawą żyją francuskojęzyczne media.

Odwołano spektakl wybitnego polskiego reżysera

W Genewie La Comédie miała w tym miesiącu wystawić spektakl polskiego reżysera Krystiana Lupy. Reżyserował sztukę "Emigranci", opartą na powieści W. G. Sebalda.Ten spektakl to ambitna produkcja z budżetem 930 000 franków i prestiżowymi koproducentami: Festival d'Avignon, gdzie Lupa był stałym gościem, oraz Théâtre de l'Odéon w Paryżu. Miało się odbyć międzynarodowe tournée sztuki, tymczasem na początku czerwca rozpętało się piekło: produkcja została wstrzymana i anulowana.

Krystian Lupa rzekomo doprowadził techników do granic możliwości. W oficjalnym komunikacie prasowym zarządu Comédie odnotowano "różnice w filozofii pracy między kierownictwem artystycznym projektu z jednej strony, a ogólnym kierownictwem oraz stałymi i tymczasowymi zespołami z drugiej. Różnice te doprowadziły do trudności w komunikacji, uniemożliwiając stworzenie spektaklu". W oświadczeniu była też mowa o obronie wartości „zawartych w regulaminach pracowniczych, w karcie zachowania oraz w umowach podpisywanych z każdym zespołem artystycznym".


Skandaliczne zachowanie polskiej ekipy

Jak pisze szwajcarski portal rts.ch, między La Comédie a reżyserem i jego otoczeniem nic nie układało się dobrze. Portal powołuje się na niepublikowany dziewięciostronicowy dokument, sporządzony przez zespół techniczny teatru, który ujawnia "liczne akty braku szacunku, nagany, kpiny, pijaństwa i upokorzenia" ze strony polskiej ekipy.

"Ton jest trzeźwy i rzeczowy, a ten bardzo długi tekst ujawnia trudny do utrzymania klimat pracy między całym szwajcarskim zespołem technicznym, polskim zespołem technicznym, reżyserem Krystianem Lupą i jego scenicznym partnerem, kostiumografem Piotrem Skibą" - relacjonuje szwajcarski portal. W dokumencie tym ekipa techniczna wspomina o "wielokrotnych aktach braku szacunku, naganach, kpinach, pijaństwie i poniżaniu, którym towarzyszyła chaotyczna organizacja wynikająca z nieprzygotowania zespołu artystycznego". Skiba miał być regularnie pijany i wściekły.

"Pomimo rzucanych autorytatywnie nakazów, przytłaczającej atmosfery w pracy, upokorzeń i przykrych epitetów, które uniemożliwiały współpracą, staraliśmy się jednak nawiązać dialog z polską ekipą. Pracowaliśmy w stresie i lęku, czasem ze łzami w oczach. Towarzyszyło nam przerażenie, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy w naszym zawodzie" - piszą pracownicy techniczni teatru.

"W czasie ośmiogodzinnych prób, na pięć dni przed premierą, Krystian Lupa przeznaczał na swoje monologi od 5 do 7 godzin, pozostawiając aktorom na grę od 5 do 20 minut i rzucając nam, technikom, z rzadka drobne wskazówki".

"W czasie kręcenia wideo w plenerze Krystian Lupa piętrzył wymagania tak, że w rezultacie pracowano dziesięć dni zamiast przewidzianych pięciu, a koszty produkcji wzrosły czterokrotnie. Ekipa polska po raz kolejny wykazała się na wyjeździe brakiem respektu dla innych. Sypali reprymendami i naigrawali się z nas. Zdarzały się też pijackie zagrania" - to fragmenty dokumentu, do którego dotarł również portal e-teatr.


Do kryzysu doszło 30 maja, kiedy wyczerpana tłumaczka - która pracowała 16 godzin dziennie, tłumacząc i przepisując wszystko - poprosiła o pięciominutową przerwę. Lupa dostał szału, krzyczał na nią w wulgarny sposób, według świadka obecnego na miejscu zdarzenia, jak donosi RTS.

Tą tłumaczką była jego wieloletnia współpracowniczka Agnieszka Zgieb. Jak relacjonuje portal e-teatr, Lupa krzyczał: "Agnieszko, nie możesz w środku, kurwa, zdania mi pójść, do cholery! Nie możesz, kurwa, lekceważyć mnie w tym momencie, kurwa mać!". Dołączył do niego Piotr Skiba, który z impetem opuścił miejsce na widowni, nacierając na tłumaczkę i obrzucając ją wyzwiskami.

Współreżyser Denis Maillefer, który zaprotestował przeciwko takiemu traktowaniu, które według niego było mobbingiem, został nazwany "szatanem". Roztrzęsiona Agnieszka Zgieb wyszła z teatru, a następnego dnia nie pojawiła się w pracy. Zespół odmówił dalszej współpracy z polskim reżyserem. To przelało czarę goryczy i artystyczna współpraca została zerwana.

Krystian Lupa mówi o konflikcie między Polakami i Szwajcarami

Reżyser w opublikowanym w "Libération" liście nazwał swoje zachowanie „bardzo gwałtowną reakcją na niespodziewane przerwanie tłumaczenia przez tłumaczkę Agnieszkę Zgieb". Podkreślił, że ją przeprosił i że doszło do porozumienia. „Nie chcę iść dalej w tej kwestii, ponieważ nie chodzi o to, kto miał rację, a kto nie". I przyznał: „Nie powinienem był tak zareagować". Dodał, że wszystko sobie z Agnieszką Zgieb wyjaśnili i zaprzeczył, że "użył pod jej adresem słów obraźliwych".


W wywiadzie dla Le Monde mówił o "bardzo stresującym" zakończeniu prób po zarażeniu się Covid i utracie tygodnia pracy. Mówił także o "buncie" ekip technicznych, wyjaśniając na przykład, że zespół oświetleniowy, ponieważ "dawał mu ustawienia przeciwne" do tego, o co prosił, "wpędził go w rodzaj schizofrenii". "Wypadłem z torów. Wstydzę się tego", powiedział Le Monde. 

Obwinił jednak ekipę La Comédie, która według niego nie była w stanie dostosować się do jego sposobu pracy.

"Zespół techniczny uznał to, co się wydarzyło, za pogwałcenie standardów pracy, do których był przyzwyczajony. Myślę, że teatr zapraszając zagranicznego reżysera, zaprasza także jego styl pracy, do którego ekipy powinny przynajmniej próbować się zaadaptować. Ewentualne sprzeczności mogą być zawsze negocjowane, albo przedyskutowane. Nie podjęto jednak żadnej próby tego rodzaju. Pierwszym krokiem był bunt solidarnościowy, który totalnie mnie zaskoczył i którego nadal nie rozumiem" - tłumaczył się reżyser.

W rozmowie z magazynem "Wyborczej" reżyser mówi też, że konflikt między Polakami i Szwajcarami "był każdego dnia", a technicy nie odpowiadali aktorom na "dzień dobry". - Aktorzy, którzy ciężko przeżyli odwołanie, mówili mi: „Ty, Krystian, nie zetknąłeś się z tym bliżej, bo nie jesteś we wspólnocie języka francuskiego, ale my tak". Odczuwali wrogość wobec powstającego spektaklu. Zastanawiali się, dlaczego, czy chodzi o „lewackie" tematy, jak antysemityzm czy homofobię, które poruszaliśmy w spektaklu.

Festiwal Teatralny w Awinionie ogłosił we wtorek 13 czerwca, że zaprogramuje sztukę własnego reżysera, Tiago Rodriguesa, "Dans la mesure de l'impossible", która opiera się na wywiadach z pracownikami pomocy humanitarnej z MKCK i Lekarzy bez Granic.

79-letni Krystian Lupa to czołowa postać współczesnego teatru europejskiego i stały bywalec Festiwalu w Awinionie, jest jednym z pionierów adaptacji powieści na scenę, wykorzystując powolne tempo opowieści do zgłębiania ludzkiej duszy. 

ja

(Zdjęcie: Mnożą się oskarżenia Szwajcarów wobec Krystiana Lupy. Fot. PAP/Andrzej Grygiel)

Czytaj dalej:

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj48 Obserwuj notkę

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura