Wysycha Jezioro Czorsztyńskie. Woda odsłoniła fundamenty dawnej wsi

Redakcja Redakcja Głos Regionów Obserwuj temat Obserwuj notkę 9
Niski poziom wody w Jeziorze Czorsztyńskim we wrześniu odsłonił dno zbiornika i pozostałości dawnej wsi Stare Maniowy. Cofająca się linia brzegowa ukazała fundamenty domów oraz fragmenty dróg zatopionej przed laty małopolskiej osady. Spod opadającej tafli wyłoniły się zarysy dawnej zabudowy. Widok nad jeziorem przyciąga uwagę mieszkańców i turystów, jednak eksperci i służby ostrzegają przed wchodzeniem na odsłonięty teren.

Z artykułu dowiesz się:

  • Czego szukać na dnie Jeziora Czorsztyńskiego 
  • Jaką historię kryje zalana w latach 90. XX wieku wieś Stare Maniowy
  • Dlaczego lokalni urzędnicy apelują o szczególną ostrożność
  • Jak dramatycznie wygląda sytuacja hydrologiczna na innych polskich zbiornikach, w tym na Klimkówce

Historia zatopiona pod dnem. Stare Maniowy znów widoczne

Jezioro Czorsztyńskie to zbiornik zaporowy położony w województwie małopolskim, między Pieninami a Gorcami. Akwen od kilku tygodni notuje niski stan wody, który we wrześniu tego roku opada do niespotykanych wcześniej wartości.

Choć do spadków poziomu wody odsłaniających wieś dochodziło już we wcześniejszych latach, obecna skala zjawiska jest wyjątkowa. Niskie stany wód notowane są w całym kraju. Tegoroczne odsłonięcie dna w Czorsztynie jest znacznie rzadsze i głębsze niż obserwowane we wcześniejszych latach. Wraz z cofającą się wodą na dnie ukazały się zarysy dawnej wsi Stare Maniowy. Osada istniała od XIV wieku i przez stulecia tętniła życiem w dolinie Dunajca. Kres jej istnienia przyniosła budowa zapory wodnej oraz utworzenie sztucznego zbiornika.

Prace nad powstaniem zapory wymusiły przesiedlenie mieszkańców do nowo wybudowanej miejscowości Nowe Maniowy. Robotnicy rozebrali starą wieś, która ostatecznie zniknęła pod wodą podczas napełniania zbiornika. Teraz, po niemal trzech dekadach, jej ślady ponownie ujrzały światło dzienne.

Fotografie wykonane z drona, które opublikował serwis PAP, pozwalają na dokładną identyfikację dawnych traktów komunikacyjnych. Wyraźnie widać kamienne i betonowe fundamenty budynków mieszkalnych oraz zabudowań gospodarczych. Są też zauważalne fragmenty starych dróg. Niegdyś tętniły życiem, potem na dekady zniknęły pod taflą wody. Odsłonięta została również infrastruktura techniczna, która przez dziesięciolecia spoczywała na głębokości wielu metrów. 

 


Niebezpieczna pułapka na dnie jeziora

Nietypowy widok przyciąga w rejon zbiornika ciekawskich spacerowiczów oraz pasjonatów historii. Lokalni urzędnicy zaapelowali o ostrożność do wszystkich odwiedzających te tereny. Samorządowcy podkreślają, że odsłonięte dno jeziora jest grząskie, niestabilne i może stanowić wręcz śmiertelną pułapkę. Zalegająca warstwa mułu oraz nanosów rzecznych na sporej części obszaru tylko z wierzchu wygląda na suchą i twardą. Pod cienką skorupą kryje się głębokie błoto, w którym człowiek może szybko ugrzęznąć.

Na obniżenie poziomu wody wpływają dwa kluczowe czynniki. Pierwszym z nich są trudne warunki pogodowe, w tym długotrwały brak opadów deszczu oraz wysoka temperatura powietrza. Drugim jest bieżąca gospodarka wodna prowadzona na Dunajcu. 

 


Kryzys hydrologiczny w całej Polsce. Klimkówka blisko dna

Sytuacja w Małopolsce nie jest odosobnionym przypadkiem. Główną przyczyną tak niskiego stanu wód jest postępująca susza hydrologiczna wywołana falami upałów i znikomymi opadami.

Drastyczny spadek poziomu wody odnotowano ostatnio również w Jeziorze Solińskim, Jeziorze Żywieckim oraz zbiorniku Klimkówka. Kryzys dotyka także inne regiony południowej Polski. W Solinie oraz Żywcu lokalne służby i wędkarze informują o wysychających małżach oraz konieczności odławiania ryb z odciętych od głównego nurtu zastoisk.

Według komunikatów Wód Polskich bilans wodny większości zbiorników retencyjnych w dorzeczu Wisły pozostaje ujemny. Szczególnie alarmujące dane płyną ze zbiornika Klimkówka - położonego przy rzece Ropa w powiecie gorlickim - który znajduje się o krok od wyrównania swojego najgorszego wyniku w historii pomiarów. Z oficjalnego raportu Wód Polskich z 18 września 2026 roku wynika, że w Klimkówce znajdowało się już tylko około 4,4 mln m³ wody. Rzędna piętrzenia wynosiła wówczas zaledwie około 378,39 m n.p.m.

Dotychczasowe historyczne minimum napełnienia odnotowano tam 13 grudnia 2024 roku, gdy objętość wody spadła do 4,33 mln m³. Przy obecnym tempie wysychania i braku obfitych opadów zbiornik może pobić ten niechlubny rekord w najbliższym czasie. Brak perspektyw na szybką zmianę pogody budzi niepokój służb odpowiedzialnych za gospodarkę wodną w regionie. Niski poziom wód w zbiornikach retencyjnych utrudnia bowiem utrzymanie odpowiednich przepływów biologicznych w rzekach poniżej zapór. Czy wkrótce piękne małopolskie jeziora całkiem wyschną?   


Fot. Jezioro Czorsztyńskie/East News 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj9 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo