Z artykułu dowiesz się:
- Kim jest 21-letnia podejrzana o atak i jaki jest jej status
- W jakim stanie znajduje się ranna 17-latka, która trafiła do szpitala
- Jak pracownik szkoły zapobiegł dalszej tragedii przed przyjazdem patrolu
- Co przekazała stołeczna policja w sprawie motywów działania napastniczki
Atak w pobliżu sekretariatu szkoły
Jak przekazał komisarz Jacek Wiśniewski ze stołecznej policji, zgłoszenie o ataku przy ulicy Mińskiej wpłynęło do służb w sobotę około godziny 12:30. Budynek był wówczas otwarty, ponieważ w obiekcie odbywały się zajęcia szkoły dla dorosłych. Do napaści doszło bezpośrednio na korytarzu w pobliżu szkolnego sekretariatu.
W trakcie napaści część osób obecnych w budynku zabarykadowała się w sali na drugim piętrze. Jedna z kobiet relacjonowała w Polsat News: - Poszłam porozmawiać z dziewczynami, które były w klasie obok. Powiedziały, że się zabarykadowały, że ktoś próbował się do nich dobić. Z tego co zrozumiałam, dwie dziewczyny zostały ranne, jedna bohatersko uratowała trzecią osobę. Dlatego ona próbowała ten nóż wyciągnąć albo jej się to udało. Co dalej się stało, tego nie mogę powiedzieć - stwierdziła. Ranna 24-latka ruszyła na pomoc zaatakowanej osobie i doznała obrażeń podczas szamotaniny ze sprawczynią.
Bohaterska postawa pracownika szkoły
Tragedii na większą skalę udało się uniknąć dzięki natychmiastowej reakcji personelu placówki. Zanim na miejsce przyjechali funkcjonariusze, napastniczkę obezwładnił i rozbroił dorosły mężczyzna pracujący w szkole.
- Policjanci na miejscu zastali już osobę, której odebrano niebezpieczne narzędzie. Pomógł w tym pracownik tej uczelni, dorosły mężczyzna - przekazał komisarz Jacek Wiśniewski, rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji. Mundurowi pojawili się na Pradze błyskawicznie. Policyjne patrole dotarły pod wskazany adres już po czterech minutach od odebrania zgłoszenia. Funkcjonariusze przejęli agresywną kobietę i zabezpieczyli teren szkoły. 21-letnia podejrzana nie odniosła żadnych obrażeń.
Stan poszkodowanych i motyw podejrzanej
W wyniku napadu z nożem 21-latki ucierpiały trzy osoby. Najpoważniejszych obrażeń doznała 17-letnia dziewczyna. Zespół ratownictwa medycznego przewiózł ją do szpitala z ranami ciętymi przedramienia. Jej stan nie zagraża życiu. Poszkodowana nastolatka nie uczyła się w tej szkole, lecz przyszła złożyć dokumenty rekrutacyjne. Dwie pozostałe poszkodowane, 17- i 24-latka, odniosły drobne obrażenia i nie wymagały hospitalizacji. Wszystkie uczestniczki zdarzenia oraz napastniczka są Polkami.
Śledczy ustalili, że zatrzymana 21-latka była uczennicą szkoły przy ulicy Mińskiej. Według wstępnych ustaleń policji kobieta nie znała wcześniej swoich ofiar. Motyw jej agresji pozostaje tajemnicą, ponieważ po zatrzymaniu odmówiła składania wyjaśnień i nie współpracuje ze śledczymi.
Seria incydentów w polskich szkołach
Sobotni atak w Warszawie to kolejne niebezpieczne zdarzenie w placówce oświatowej w ostatnich dniach. W środę 7 października w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce 19-latek zranił osoby przebywające w budynku. Atak wstrząsnął miastem i sprawił, że uczniowie oraz pracownicy szkół znaleźli się w centrum ogólnopolskiej debaty o bezpieczeństwie.
Dzień później doszło do tragedii w Leszczydole-Nowinach. Jak opisaliśmy w relacji o ataku na pracowników szkoły, 15-latek ranił tam trzy osoby, a 37-letnia woźna zmarła w wyniku odniesionych obrażeń. Ranni zostali również dyrektor placówki i nauczycielka. W czwartek 8 października napastnika obezwładnił dyrektor, a następnie przekazał go policji.
W sobotę w placówce przy ulicy Metalowej w Olsztynie doszło do bójki między 17-latkiem a 19-latkiem. Jak poinformowała sierżant Izabela Bogacka z olsztyńskiej policji, młodszemu z nich odebrano niebezpieczny przedmiot przypominający maczetę. Funkcjonariuszka podkreśliła, że nikt nie został ranny.
Stołeczna policja nie potwierdza, że sobotni atak w Warszawie był związany z internetowymi groźbami czy "łańcuszkami”. - Informacje, którymi na ten moment dysponujemy, nie pozwalają nam potwierdzić, że atak może mieć związek z jakimś zaplanowanym albo z jakimś rodzajem łańcuszka czy sytuacji, o której w ostatnich 48 godzinach mówiliśmy na terenie całego kraju - komentował komisarz Jacek Wiśniewski.
Fot. Atak pod szkołą przy ul. Mińskiej w Warszawie/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (63)