Z artykułu dowiesz się:
- Jakie były kulisy porannej akcji na kieleckim osiedlu
- O przeszkodzie, która zatrzymała służby przed drzwiami
- Jaka była tożsamość i wiek ofiar
- Główna wersja śledcza prokuratury
Poranne zgłoszenie w bloku w Kielcach
Dramat rozegrał się we wtorek. Kilkanaście minut po godzinie siódmej rano służby ratunkowe i policja w Kielcach otrzymały zgłoszenie. Służby otrzymały niepokojącą informację o mężczyźnie na balkonie. Chodziło o blok przy ulicy Jagiełły na osiedlu Pod Dalnią. Zgłoszenie odebrał dyżurny kieleckiej komendy po godzinie 7. Na miejsce skierowano policjantów i pozostałe służby.
- Chwilę po siódmej dyżurny kieleckiej komendy otrzymał zgłoszenie. Z jego treści wynikało, że w czteropiętrowym budynku przy balkonie jednego z mieszkań znajduje się mężczyzna bez oznak życia. Na miejsce skierowano służby – przekazała podkom. Małgorzata Perkowska-Kiepas z Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.
Funkcjonariusze potwierdzili, że mężczyzna wisiał na zewnątrz lokalu. Miał 55 lat. To, co początkowo wyglądało na pojedynczą interwencję, szybko przerodziło się w akcję związaną z odkryciem kolejnych ofiar.
Agresywny pies zablokował wejście do lokalu
Policjanci nie mogli od razu wejść do mieszkania. Wewnątrz znajdował się agresywny wilczur. Zwierzę skutecznie blokowało dostęp do pomieszczeń. Do pomocy wezwano pracowników schroniska dla zwierząt. Wspólnie z policjantami odłowili psa, dzięki czemu służby mogły bezpiecznie dostać się do środka. Dopiero wtedy rozpoczęły się oględziny lokalu.
Po wejściu do mieszkania policjanci odkryli zwłoki kobiety oraz dwóch młodych mężczyzn. Tym samym potwierdziło się, że tragedia objęła cztery osoby – jednego mężczyznę znalezionego przy balkonie oraz trzy osoby wewnątrz lokalu.
Kobieta miała 52 lata, a młodzi mężczyźni 17 i 18 lat. Prokurator Daniel Prokopowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach, przekazał, że wstępne ustalenia wskazują na rodzinne pokrewieństwo ofiar.
- Według naszych wstępnych ustaleń w mieszkaniu znaleziono zwłoki kobiety w wieku 52 lat oraz zwłoki dwóch młodych mężczyzn w wieku 17 i 18 lat. Natomiast mężczyzna, którego ciało znaleziono przy balkonie to 55-latek. Wstępne ustalenia wskazują, że są to mąż, żona i ich dzieci – poinformował prokurator.
Prokuratura bada hipotezę samobójstwa rozszerzonego
Prokurator przekazał mediom również, że w rejonie tragedii działania podjęły służby ratunkowe, biegły lekarz sądowy oraz dwóch prokuratorów. Śledczy prowadzą oględziny i zabezpieczają ślady, które mają pomóc w odtworzeniu przebiegu wydarzeń.
Najbardziej prawdopodobną wersją badaną przez prokuraturę jest tak zwane samobójstwo rozszerzone. Według wstępnej hipotezy najpierw doszło do zabójstwa trzech osób w mieszkaniu, a następnie do samobójstwa czwartej osoby.
- Wstępnie można powiedzieć, że najbardziej prawdopodobną wersją jawi się potrójne zabójstwo i na końcu samobójstwo. Czyli najpierw doszło do zabójstwa trzech osób, których zwłoki ujawniono w mieszkaniu, a następnie do samobójstwa czwartej osoby – wyjaśnił prokurator Daniel Prokopowicz.
Do podobnej zbrodni, która zszokowała całą Polskę, doszło latem w Skawinie. Wówczas 35-letni mężczyzna najprawdopodobniej zamordował swoją żonę, kilkudniową córeczkę i teściową, a następnie odebrał sobie życie. Śledczy zabezpieczyli dowody i przesłuchali świadków. Motyw zbrodni pozostaje niewyjaśniony. Nieoficjalnie media pisały, że sprawca sięgnął po ostre narzędzie w wyniku kłótni z teściową.
Fot. East News/zdj. ilustracyjne
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (4)