Z artykułu dowiesz się:
- Ile kosztuje jednodniowy skipass w okresie świątecznym
- Jak zmieniają się ceny karnetów sezonowych PKL
- Jakie podwyżki wprowadziły Tatry Super Ski i Grupa Pingwina
- Dlaczego rosną koszty jazdy na nartach i noclegów
Podwyżki w Tatry Super Ski
Większych wydatków nie unikną osoby planujące zimowy wypoczynek na Podhalu. Tabloid „Fakt” podaje, że sieć Tatry Super Ski, będąca największym w Polsce operatorem stacji narciarskich, podniosła ceny dla dorosłych średnio o 7 proc. Ten podhalański system obejmuje 19 ośrodków na Orawie, Podhalu, Spiszu oraz na Słowacji, a w jego nowym cenniku karnety jednodniowe i godzinowe zdrożały o około 15 zł. Z kolei przy pakietach wielodniowych gazeta wskazuje na wzrost o 10 zł za każdy kolejny dzień jazdy. W okresie świątecznym jednodniowy skipass w Tatry Super Ski oznacza wydatek rzędu 200 zł, natomiast za bilet dwudniowy trzeba zapłacić 370 zł.
Z cenników publikowanych przez "Gazetę Wyborczą” wynika, że w sezonie wysokim od 8 stycznia do marca jednodniowa przepustka będzie kosztować 185 zł, natomiast karnet dwudniowy wyceniono na 345 zł. Z kolei bilet pięciodniowy to koszt 785 zł.
Sezonowe karnety PKL – im później, tym drożej
Wyższe kwoty czekają również klientów Polskich Kolei Linowych. Za całosezonową wejściówkę na stok w polskich ośrodkach trzeba wydać od 2 tys. do niemal 3 tys. zł. Najważniejszy okazuje się moment zakupu karnetu na sezon 2026/2027. Wejściówka całosezonowa PKL kosztowała 2099 zł przy transakcji zrealizowanej do końca września. W październiku i listopadzie cena tego abonamentu rośnie już do 2499 zł, a od grudnia wyniesie 2799 zł. Różnica względem najwcześniejszej oferty sięga 700 zł.
Na korektę stawek zdecydowała się także Grupa Pingwina. Skupia ona stacje m.in. w Wiśle, Krynicy-Zdroju, Kasinie Wielkiej, Rzykach czy Kurzętniku. Czterogodzinny karnet dla osoby dorosłej zdrożał tam ze 140 zł do 150 zł, co oznacza podwyżkę o około 7 proc.
Dlaczego stoki drożeją? Kosztowne naśnieżanie i energia
Zarządzający stokami wskazują na sytuację rynkową oraz gwałtowny wzrost opłat. Głównym czynnikiem napędzającym wydatki pozostaje sztuczne naśnieżanie, bez którego funkcjonowanie tras w ostatnich latach bywa niemożliwe. O skali obciążeń finansowych mówi Piotr Rzetelski ze stacji narciarskiej w Chrzanowie. – Za sześć dni naśnieżania stoku zapłaciłem rachunek w wysokości 100 tys. zł – podkreślił. Ma końcową cenę biletu wpływają też wyższe pensje pracowników oraz droższe paliwo do ratraków. Operatorzy ponoszą także spore nakłady na bieżące utrzymanie wyciągów, przygotowanie nartostrad i inwestycje modernizacyjne.
Białe szaleństwo staje się luksusem także z powodu dynamicznie rosnących kosztów zakwaterowania. Z wyliczeń "Gazety Wyborczej” dowiadujemy się, że ceny za kwatery prywatne wzrosły z 90–110 zł do 100–125 zł za osobę za noc, a w pensjonatach stawki podskoczyły z poziomu 230–280 zł do przedziału 300–370 zł. Doba w hotelach o wyższym standardzie wzrosła natomiast z poziomu 300–400 zł do kwot rzędu 400–500 zł, co znacząco obciąża domowy budżet.
Fot. Narty w Tatrach/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze