Grzegorz Niedźwiecki
Solidarność, współpraca, wzajemność jest wartością człowieka i kluczem do sukcesu
0 obserwujących
157 notek
108k odsłon
2763 odsłony

Stalking polityczny

Grzegorz Niedźwiecki
Grzegorz Niedźwiecki
Wykop Skomentuj

 

„Pokłosie”

W lutym 2007 roku prezes firmy motoryzacyjnej opla w Jeleniej Górze podał niżej podpisanego do sądu o rzekome znieważenie jego firmy na jakimś blogu. Piszę prezes, bo w sprawach majątkowych i niemajątkowych firmy do sposobu reprezentacji uprawniony jest prezes lub dwóch członków zarządu. Wszyscy członkowie reprezentacji mają to samo nazwisko i w tak ważnych sprawach nikt bez zgody, czy nawet rozkazu prezesa, nie angażowałby firmy w postępowania sądowe. Zwłaszcza, że ten zabieg nie był czysto honorowy, ale o tym potem. W każdym bądź razie, choćby oskarżony powszechnie używał ciętego języka, to tym razem akurat powód totalnie się pomylił. I sąd jak w stanie wojennym również.

Sędzia Sądu Rejonowego w Jeleniej Górze, Jarosław Staszkiewicz, wystąpił do portalu internetowego Onet o wyciąg z archiwum zapisu rzekomego artykułu, który miał się ukazać na blogu rodzinnym oskarżonego. Niestety nie otrzymał potwierdzenia pozytywnego, ale dnia 06.05.2008 r. skazał delikatnie oskarżonego w postępowaniu II K 467/07 na podstawie wydruku, odręcznie wykonanym przez powoda. Bez podpisu i jakiegokolwiek linku. Skazał oskarżonego na okres próby, mimo iż zgodnie z artykułem 5. § 2. kpk – nie dające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego. Na pytanie sędziego, radca prawny na koniec wyraźnie oświadczył, że nie mają więcej żadnych oczekiwań i roszczeń. Pomijam novum, iż ewentualne zamieszczenie w internecie informacji o fakcie nie oznacza, że jest on powszechnie znany w rozumieniu art. 228 § 1 kpc. Takie stanowisko zajął Sąd Najwyższy w wyroku z 10 lutego 2010 r.

Skazany dzisiaj żałuje, że nie złożył w 2007 roku pozwu wzajemnego o to samo i na takich samych podstawach, tyle że zamieszczonych niby na stronie firmowej dealera samochodowego. Ciekawe czym by się skończyła ta szopka? Wówczas wydawało się to takie banalne i tak mało szkodliwe, że jako oskarżony bawił się w parafrazy i bagatelizował to. Zwłaszcza, że dzień po wyroku musiał wyjechać do Niemiec do pracy przy opiece. Równo na trzy miesiące. Od 07.05.2008 r. – 07.08.2008 r. Później na dwa tygodnie na wczasy na bałtyckie plaże z całą rodziną, a potem do holenderskiego Nijmegen do pracy na czarno.

W tym czasie dealer samochodowy złożył nepotyczny pozew cywilny w Sądzie Okręgowym żądając ponoć 10 tys. zł na rzecz Domu Dziecka „Dąbrówka” za pośrednictwem Rotary Club Jelenia Góra. Warto dodać, że prezes „poszkodowanej” firmy jest skarbnikiem Rotary Club Jelenia Góra. Tak się składa, że skazany dał swego czasu zabawki ze swojego likwidowanego sklepu na Dom Dziecka „Dąbrówka”, za co otrzymał oficjalne podziękowanie i zaproszenie na festyn placówki. Mało tego, skazany w chwili kręcenia mu sprawy w SO, przywiózł z Niemiec mosiężną statuetkę jelenia i przekazał portalowi Jelonka na akcję dobroczynną.

Sąd Okręgowy nie wnikał czy oskarżony nie odbiera wezwań, czy jest dostępny, jaki ma status rodzinny i majątkowy, tylko wymierzył mu zaocznie dnia 03.09.2008 r. wyrok w stu procentach zgodny z wolą powoda. Taki wyrok jeżeli już, to powinien być w myśl art. 401 pkt 2) kpc unieważniony, ale SO pod prezesurą Edyty Gajgał interpretował obecny wniosek (o wznowienie postępowania karnego) po swojemu. Rozdzielił go na dwie części i wmanipulował skazanego w rozpatrywanie w pierwszej kolejności wątku cywilnego, a karny zawiesił. Skazany jako laik może nie czyta dokładnie sygnatur i wydziałów, co nie znaczy, że sędziowie nie mają obowiązku czytać ze zrozumieniem intencji i wskazówek wnioskodawcy. Z premedytacją wyłudzili od skazanego 1100 zł jako wpisowe na rzekomy wniosek w sprawie cywilnej. Z góry wiedzieli jakie wydać postanowienie i szukali tylko bzdurnego argumentu. Oczywiście wniosek – skierowany do SR – odrzucili.

Posłowie i wydawcy dzienników ogólnopolskich dostają po 3 tys. zł kar za faktyczne pomówienia. Niewinny opiekun chorej matki i niepełnosprawnych Niemców ma już ponoć blisko 30 tys. zł kar i grzywien prorodzinnych. Nowy fiat panda, choć żona jeździ fiestę z 1996 roku. Skazany do czasu wyroku karnego był bezrobotnym, a żona na chorobowym po wycięciu haluksów zarabia 900 zł. Dom i dwoje dzieci na utrzymaniu. Syn idzie w tym roku do komunii bez alby. O sprawie, że sąd wydaje wyroki za pieniądze poinformowano 140 posłów, MS, Prokuratora Generalnego, Rzecznika Praw Obywatelskich, Transparency International Polska, Helsińską Fundację Praw Człowieka i wszystkich chyba członków Rotary Club Jelenia Góra.

Trzech członków RC JG, byłych kolegów skazanego, zasiada w samorządach, a jeden był do niedawna na Naszej Klasie wśród znajomych skazanego, za którym ten się niegdyś wstawił. Żaden się nie zrewanżował pomocą ponad własne interesy. Byłego prezydenta Rotary Club JG prześladowany usunął ze swojego konta na Naszej Klasie, byłego prezydenta Jeleniej Góry (też członka RC) wyborcy ukarali, a o posłach szkoda gadać. Włącznie z Prawem i Sprawiedliwością. Nawet zarządzenie miesiąca wyborów i inwigilacja za pomocą spisu powszechnego nie zmusi teraz autora rozprawki do oddania jakiegokolwiek głosu.

Niesłusznie skazany się zastanawia jakie prawdziwe przestępstwo musiałby popełnić, ile szyb w sądzie wybić, żeby zarobić 30 tys. zł kar. Trzy lata ciężkich robót. Oczywiście gdzieś pisze, że raz można tylko karać za jeden czyn i to udowodniony, ale to chyba zależy od modela. Rzekomy wpis na blogu miał bronić jednego emeryta, któremu narzucona przez dealera samochodowego firma ubezpieczeniowa nie pokryła naprawy z auto casco za uszkodzony przez rower dach. Gość musiał chyba dopłacić 1500 zł. Ile stracił dealer? Ten wpis widniał rzekomo kilka dni na blogu rodzinnym i stowarzyszenia, bo taki pierwotnie miał charakter. Przeprosiny, faktycznego sprawcy wiszą tam już kilka miesięcy. Notabene ówczesnego ławnika sądowego.

O sprawie cywilnej i wyroku SO w Jeleniej Górze prześladowany dowiedział sięi to po łebkach,dopiero w czerwcu ubiegłego roku. Dziewięć miesięcy w roku jest w rozjazdach. Na urodziny w lipcu, członek rodziny, który wiele lat był agentem ubezpieczeniowym w firmie Allianz, dręczony wyrzutami sumieniaprzyznał się do winy „pierworodnej”. Prowadził ubezpieczenia NNW wnuczce emeryta, który miał feralny wypadek i problemy z naprawą szkody. Członek rodziny ma swoje zdanie na temat firm ubezpieczeniowych i ich agentów. Mówi, że klienta ma się do pierwszej szkody. Firmy ubezpieczeniowe mają układy z dealerami. Może napisać do CBŚ? Nie szukam guza, ale wiadomo, że sędziowie nie są jedyną kastą zawodową, która nie przeszła „pierestrojki”. W wyniku ich niekontrolowanych wyroków „kapturowych” cierpią ludzie najbardziej.

Przed upływem trzech miesięcy od powzięcia wiedzy o nowych okolicznościach w sprawie karnej, złożono wniosek o wznowienie sprawyII K 467/07, choć nie chce się „przestępcy” wierzyć w problemowy wpis na jego obecnie blogu. Sąd Rejonowy w Jeleniej Górze coś zamieszał i przekazał wniosek do dwóch wydziałów Sądu Okręgowego. Sprawy cywilnej nie było raczej podstaw wznawiania (pomijając brak pierwotnie zdolności sądowej i procesowej oraz jakiegokolwiek reprezentowania oskarżonego), ale zaistniało złudzenie, że rozpatrzą dwie sprawy na raz. Niestety wyłudzili wspomniane 1100 zł. Wyłudzili, bo to, że na starcie planowali wydać postanowienie negatywne, świadczy uzasadnienie i usilne szukanie bzdurnych podstaw. Słyszałem, że Prokurator Generalny uchylił prokuratorowi z Wrocławia immunitet za nierzetelne prowadzenie sprawy.

Problem w tym, że sędziowie Sądu Okręgowego powołali się na art. 407 kpc, który nie ma nic wspólnego z terminami upływającymi od dnia ogłoszenia wyroku (a taki jałowy tok dociekań był prowadzony), tylko od powzięcia wiedzy o podstawach do wznowienia postępowania lub faktycznej wiadomości o wyroku. Nie dość, że nie uprawdopodobnili swoich żmudnych sugestii, to zajęli się tym co nie było treścią wniosku. Jak to mówią, pokaż mi człowieka, a paragraf się znajdzie. Zresztą, możliwość ewentualnego przegapienia terminu odwołania nie jest podstawą do wznowienia postępowań. Dziwny to kraj i dziwny ustrój. Mają wnioski, mają okoliczności i nie przesłuchują świadków. Nie przesłuchują prawdziwego winowajcy, nie oskarżają go ani prywatnie za znieważenie, ani za poświadczenie nieprawdy. No cóż. Mamy faktycznie PRL-bis.

Tak więc sprawy te, z igły urosły do tsunami ekonomicznego, bo Sąd Rejonowy w Jeleniej Górze wydał wyrok karny z fusów na niewinnego człowieka. Potem Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze pogłaskał powoda, wydając wyrok cywilny przeciwko pozbawionemu do obrony pielęgniarzowi niepełnosprawnych Niemców. Jako, że sądy, a tak naprawdę konkretni sędziowie, wiedzą teraz, że sknocili sprawy i pobrali mnóstwo pieniędzy od powoda, to kombinują przy upoważnieniach. Wolą legalizować na zasadzie kruczków proceduralnych fałszywe wyroki „widły”, wydane na niesłusznie skazanego. Grzywny też zaocznie. To jest precedens. Obłęd.

Inicjator chciał zrobić karierę jako skarbnik Rotary Club Jelenia Góra na prawdziwym filantropie, który troszczy się i o chorych ludzi starszych oraz martwi, co do garnka włożyć swoim dzieciom. Oficjalne credo Rotary, to: „Służba na rzecz innych ponad własną korzyść”. W tej służbie niszczenia podstawowej komórki społecznej, ponad własną korzyść festują ich „niezawisłe” sądy. Mają sprawcę na talerzu i nie przesłuchują go, ani nie wzywają wnuczki emeryta aby zaprzeczyła, że z nim ubezpieczenia ćwiczyła. Dobrze, że nie ma w Polsce kary śmierci, bo by wielu niewinnych ludzi powiesili tylko dlatego, że im się wyroki uprawomocniły. Nawet gdyby w porę udowodnili swoją niewinność lub wykryto prawdziwego mordercę, To chyba pierwszy przypadek w Polsce, gdzie łamiący prawo wkopuje się i nie zostaje rozliczony. Liczy się sztuka?

Skazany w postępowaniu prywatnoskargowym II K 467/07 z zawieszeniem wykonania kary na okres próby jednego roku złożył wniosek o wznowienie tego postępowania na podstawie art.540. §1. pkt 2) kpk dnia 04.08.2010 r.. Wyrok wydany dnia 06.05.2008 roku był dodatkowo chybiony, albowiem skazany nawet jakby posiadał wiedzę na przedmiotowy temat, to nie mógł publikować czegokolwiek na żadnym blogu ponieważ był w chwili rzekomego czynu niedysponowany. O okolicznościach umożliwiających wznowienie postępowania karnego powziął wiedzę jak już wspomniałem miesiąc wcześniej, tuż przed swoimi urodzinami. Sędziowie odwrócili kota ogonem i wmanipulowali go w rozpatrzenie rzekomego wznowienia postępowania cywilnego I C 1062/08, o którym skazany do dzisiaj nie ma tak naprawdę zielonego pojęcia nie z własnej winy. Boją się uniewinnienia od podstaw.

Skubnęli dysydenta” na 1100 zł wpisowego i zaczęli od d... strony. Interpretowali przepis art. 407 kpc jako trzy miesiące od wydania wyroku a nie od dnia, w którym stronadowiedziała sięo podstawie wznowienia lub o wyroku. Nie było takiej możliwości, ani rodzina, ani komornik, ani kurator nie informowali go o tym. Niesłusznie skazany łudził się wcześniej, że rozpatrzą dwa wznowienia jednocześnie. Głupa rżnie ktoś wyszukując ponad trzymiesięcznej luki, by zgonić winę za niedopełnienie swoich obowiązków i szereg pomyłek na po chińsku skazanego. Dwadzieścia lat będą rozpatrywać prosty wniosek o wznowienie postępowania karnego Sądu Rejonowego, dalej naliczając odsetki jako pokłosie zakulisowego wyroku SO i włos im z głowy nie spadnie. Pięć minut i przeprosiny wystarczyłyby do rozwiązania tej sprawy.

Teraz mogą oskarżyć G.N. o obrazę sądu i sprawę mają zamiecioną. Na razie mają problem z napisaniem pełnomocnikowi sensownego, wiarygodnego uzasadnienia. Być może sędziowie myśleli, że skazany nie wpłaci wpisowego, zmęczy się, albo liczyli na odnowienie terminu ewentualnego przedawnienia wyroku. A może chcą go zmusić do opłacenia adwokata i skierowania sprawy do Sadu Najwyższego, aby drugi raz nie móc wznowić tego postępowania o pietruszkę? O pietruszkę, bo póki co nie ma podstaw do merytorycznego wznowienia postępowania cywilnego, chyba że jak wspomniałem wcześniej unieważnienia wyroku ze względu na brak możliwości działania w procesie. Skazany nie pójdzie tą ślepą, wskazaną drogą. Zgodnie z art. 11 kpc,to wyrok prawomocny i skazującywydany w karnym ma moc wiążącą (prejudycjalną) w postępowaniu cywilnym, a nie odwrotnie. Art. 11 kpc. Cywilne wznowienie należało zawiesić.

W tej sprawie sędziowie od początku orzekali bez jakichkolwiek dowodów winy tylko na zasadzie „kogo lubię, kogo kocham...”. Trzeba się modlić i wierzyć, że ktoś w końcu weźmie się za tą sprawę i zmusi sędziów jeleniogórskich do naprawienia błędów. Wznowień nie powinny prowadzić sądy, które zawiniły. Owoce tych błędów za oddychanie są dramatyczne. Zablokowane konto i możliwość dokonywania transakcji przez internet czy nawet opłacania bez kosztów obsługi składek ZUS. Na lata uziemienie ewentualnych inwestycji i oszczędności. Stała depresja ofiary demokracji i przenoszenie negatywnych emocji na całą rodzinę. Żadnych ruchomości przez lata za bycie człowiekiem. Czy to nie stalinizm? Czy to tak trudno zacząć od początku? Wiem czemu stronniczy sędziowie boją się prawdy. To nie jest przypadek, że sędziowie manipulują kruczkami proceduralnymi, a nie rozpatrują wniosków dowodowych.Prawo do obrony zabezpiecza art. 14 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych oraz Europejska Konwencja Praw Człowieka.Teraz i ja mogę z czystym sumieniem powiedzieć, bo mam podstawy – nie kupujcie auta u Ligęzy.

http://www.ropoiwzk.com/Interwencje/ligeza.html

Grzegorz Niedźwiecki


 

Ps.

Krzysztof Olewnik był dwa lata więziony, potem zamordowany. Natascha Kampusch była więziona i maltretowana przez własnego ojca osiem lat. Czy ja ich przebiję? Czy zdążę złożyć skargę do Europejskiego Trybunału Praw człowieka w Strasburgu na przewlekłe postępowanie i odmowę prawa do obrony? Jest kilka możliwości. Popełnić samobójstwo, to może rodzina dostanie odszkodowanie i rentę za stalking państwowy, zbierać grzywny, aż zamienią je na kilka miesięcy aresztu – za parę lat będę ministrem po takim CV, jak wielu obecnych, albo poprosić o azyl na Białorusi. Tam chyba takich cyrków nie odstawiają. Równie dobrze, mogli żądać 5 tys. lub 1 mln zł. Efekt „holocaustu” rodziny byłby taki sam. I grzywny byłyby ciekawsze. Cdn.


 

Raport opublikowano również na blogu:

http://grzegorz-niedzwiecki.blog.onet.pl/2,ID423755882,index.html

---------------------------------------------------------------

 

Sygn. akt IC 1227/10

Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze

Wydział I Cywilny

Zażalenie

na postanowienie odrzucające skargę o wznowienie postępowania w sprawie II K 467/07 z dnia 03.03.2011 r.

Pozwany nie zamierza szeroko dyskutować o sprawie I C 1062/08, o której nie ma zielonego pojęcia nie z własnej winy. Nawet nie zna do dzisiaj nazwiska sędziego, który ją prowadził. W demokratycznym państwie prawa w ogóle do takiego wyroku by nie doszło. Pozwany wnosił skargę do Sądu Rejonowego o wznowienie sprawy II K 467/07 na podstawia Art. 540.§1.pkt 2) kpk, w oparciu o którą zapadł wyrok w Sądzie Okręgowym. W każdym bądź razie w pierwszej kolejności. Okoliczności przyznania się faktycznego sprawcy i na tej podstawie przeprowadzenie dowodów z przesłuchań świadków nie dałyby Wydziałowi Karnemu Odwoławczemu innej możliwości jak tylko uchylić wyrok przeciwko niesłusznie skazanemu. Dopiero wówczas należałoby wznowić postępowanie cywilne przed Sądem Okręgowym na podstawie art. 403. §1 pkt1) kpc. Skoro stało się inaczej i uznano moje pełnomocnictwo tylko w sprawie cywilnej, to przedstawię nasze stanowisko. Nie zmienia to faktu, że narusza się przyrodzoną godność człowieka. Jak można rujnować za niewiedzę?

Pozwany, do chwili wydania wyroku karnego II K 467/07, czyli do dnia 06.05.2008 r. był osobą bezrobotną. Od tamtej pory cały czas błąka się po świecie i opiekuje starszymi osobami niepełnosprawnymi, bo w Polsce nie ma dla niego pracy. Jeżeli na cokolwiek zasłużył, to na nagrodę Nobla. Zarówno wydziały karne jak i cywilne Sądu Rejonowego i Okręgowego w Jeleniej Górze mają dowody na niewinność niesłusznie skazanego, których nie chcą przyjąć. Znamy przypadki ekshumacji zwłok i weryfikacji po latach mylnych orzeczeń sądowych. W tej sprawie również orzekają ludzie nie wolni od błędów i subiektywnych opinii. Powiem więcej. Wydają wyroki polityczne, represyjne, za pieniądze, a nie oparte o fakty i dowody po wysłuchaniu stron.

Kiedyś długo nie mogliśmy mieć dzieci. Zaopiekowaliśmy się dziewięć lat, i zostaliśmy ostatnie dwa lata rodziną zastępczą córki kuzynki narkomanki. Ciotka wykradła pięcioletnią wnuczkę z Kinderhaus i przywiozła do Polski. Bóg w tym czasie wynagrodził nas dwójką własnych dzieci. Sąd Rodzinny i Nieletnich w Jeleniej Górze przywrócił później prawa rodzicielskie biologicznej matce, która córkę uprowadziła spod gimnazjum i wywiozła do Niemiec. Wygraliśmy sprawę w Hamm. W wyniku jednak niezawisłych wyroków polskich, nasza była córka siedzi obecnie w więzieniu za handel narkotykami, a jej nowo narodzony synek jest w Kinderhaus.

Nie jest obojętne, czy to pozwany jest faktycznym sprawcą banalnego wpisu, ale bardziej istotne, że został wydany najpierw wyrok karny, a potem cywilny nie tyle na niesłusznie skazanego, co kolejny antyrodzinny, drakoński wyrok ekonomiczny na nasze dzieci. Zamiast oczekiwać wpłaty hiper kosztów z pustego budżetu rodzinnego (niesłusznie skazany nie ma zdolności kredytowej) na CV skarbnika Rotary Club Jelenia Góra lepiej od razu zabrać nasze dwoje dzieci do Domu Dziecka „Dąbrówka”, bo Sąd robi wszystko, żebyśmy nie mieli możliwości ich wychować. Nie chciał nawet zamienić grzywien pozwanemu na areszt. Jestem gotowa przez rok czasu sprzątać posesję przed Firmą Motoryzacyjną „Ligęza” Sp. z o.o. w Jeleniej Górze. To byłby słuszniejszy wyrok i zadośćuczynienie z nawiązką za „znieważenie”, które zauważyli tylko chciwi prawnicy.

*

Idąc jednak tokiem koteryjnego postanowienia (próby przepchnięcia kolanem gangsterskich decyzji), to proponuję każdemu Polakowi założyć zaoczny proces cywilny i wymierzyć im kary z kosmosu. Demokratyczne państwo prawne zedrze ostatnią koszulę z niesłusznie skazanych, którym nie da szansy do obrony. I dla legalizacji jawnego terroru będzie wykonywać żałosne akrobacje. Internowani w stanie wojennym mieli luksus w stosunku do takich prześladowań. Nie chce mi się wierzyć, że wymiar sprawiedliwości, który kara wymuszających haracz stosuje ich metody działania. Nauka nie idzie w las? Tylko proszę pisać, że to na podstawie niepisanego kodeksu, a nie kalać kpc. To jest parodia sprawiedliwości i państwa prawa.

Po pierwsze, postanowienie oparte jest o nieprawdziwe zdarzenia, które nie były przedmiotem postępowania Sądu Rejonowego w Jeleniej Górze i nie miały prawa znajdować się w wyroku II K 467/07 z dnia 06.05.2008 r. Pozew dotyczył wpisu na wspólnym blogu rodzinnym i Ruchu. W sprawach innych serwisów internetowych należało skarżyć ich wydawców. To jest nadużycie, które miało na celu podniesienie wartości sprawy i danie alibi sędziemu do wydania radykalnego wyroku. Z tego też między innymi powodu należy unieważnić nepotyczny, zaoczny wyrok cywilny z dnia 03.09.2008 roku. Obawiam się jednak, że sędziowie nadal będą grać procedurami procesowymi (nie udało się z komornikiem) i na zwłokę. W końcu to oni mają pieczątki.

Po drugie, pozwany wniósł o wznowienie w pierwszej kolejności postępowania zakończonego prawomocnym wyrokiem karnym Sądu Rejonowego w Jeleniej Górze z dnia 06 maja 2008 r. w sprawie o sygn. akt II K 467/07, na którym to oparto postępowanie cywilne I C 1062/08 (było związane ustaleniami - vide: str. 3 postanowienia). W pismach Sąd Rejonowy pytał nas, które postępowanie zamierzamy wznowić, na co otrzymał odpowiedź, że oba i zamiast zawiesić postępowanie cywilne zawieszono karne i wmanipulowano nas w 1100 zł kosztów wpisowych, bo w postępowaniu cywilnym są one wyższe. Pytam, kto nam zwróci pieniądze za postępowanie nic nie wnoszące merytorycznie do spraw niesłusznie skazanego?

Po trzecie, pozwany nie wskazał żadnych przepisów prawa jako postawę wznowienia postępowania I C 1062/08, ale skoro sędziowie wydedukowali w uzasadnieniu, że chodzi o art. 401 pkt 2) kpc, to mają rację. Z tym, że dotyczącej na pewno pierwszej części tego artykułu, to znaczy, że strona nie miała zdolności sądowej i procesowej oraz nie była w ogóle reprezentowana przed sądem nie z własnej winy. Pozwany nie wnika, czy to Sąd nie dopełnił obowiązków, czy listonosz, czy rodzina miała powody, czy ktokolwiek. Ważne dla niego jest to, że on nie unikał odbioru ewentualnych wezwań, co stoi w aktach. Skargę o wznowienie postępowania składa się nie po to, aby przywrócić termin do odwołania, tylko zgodnie z art. 399 § 1 kpc w wypadkach przewidzianych w dziale niniejszym (wznowienie postępowania – przyp. wł.) można żądać wznowienia postępowania, które zostało zakończone prawomocnym wyrokiem. Sąd bezpodstawnie rozszerza argumentację pozwanego i dokonuje nadinterpretacji jego słów. Ile lat będzie trwał ten cyrk?

Po czwarte, nowe fakty mające wpływ na wyrok karny, nieznane Sądowi Rejonowemu w Jeleniej Górze w sprawie II K 467/07, ujawniły się w lipcu 2010 roku i należałoby je najpierw zbadać, a dopiero potem wznowić postępowanie cywilne. Co do winy i prawomocnych wyroków, to powtórzę pytanie, które wciąż pozostaje bez odpowiedzi. Czy gdyby istniała w Polsce kara śmierci, to powieszono by wielu niesłusznie skazanych tylko dlatego, że wyroki im się uprawomocniły? Nawet, gdyby w porę okazali się niewinnymi lub wykryto prawdziwych morderców? A co z tymi, co uprawomocnili te wyroki? Czy to nie reżim?

Po piąte, twierdzenie, iż wezwany /.../ odpowiedział, że o przedmiotowej sprawie i wydanym wyroku „formalnie” jeszcze się nie dowiedział – nie należy pisać w cudzysłowie. Świadczą o tym akta sprawy. Ewentualne mienie możliwości, a faktyczne powzięcie wiadomości o wyroku to dwie różne sprawy. O wyroku sugerował dopiero email radcy prawnego powoda z dnia 28.06.2010 r., a bliższe, szokujące szczegóły ujawniono w skarżonym postanowieniu. Stronnicze poszlaki, plotki i przypuszczenia nie są dowodami.

Po szóste, manipulacje na temat niedosłownego brania pod uwagę terminów zawartych w art. 407 kpc i kombinowanie odrzucenia pozwu na podstawie art. 410 kpc nie mają sensu. Dowiedzieć się o podstawie wznowienia i o wyroku, a mieć pretensje do Boga, że się pracowało na dzieci zagranicą zamiast zbierać puszki w kraju i czekać na kolędników, to to chyba nie dylemat w przyjęciu skargi (patrz: po piąte). Rozwijając tą myśl zapytam, czy niepełnosprawny umysłowo, ubezwłasnowolniony, ma mniejsze możliwości czuwania nad swoimi sprawami w kraju niż emigrant? Na pewno nie, bo zawsze może coś wybełkotać lub przybrać obrońcę. Idąc dalej, gdyby założono wszystkim Polakom zaoczne sprawy cywilne i zasądzono im horrendalne koszty nie do udźwignięcia, to zawsze znalazłby się jakiś procent nieświadomych katastrofy. Tylko dlatego, że się od tajemniczych wyroków nie odwołali to trzeba by dobić ich jeszcze grzywnami? Kłania się casus Blidy. Przy tak ekwilibrystycznym uzasadnieniu nikt w Polsce nie ma prawa do wznowienia.

Po siódme, vide: po trzecie. Pozwany nie wnika, czy to Sąd go oszukał, czy listonosz, czy rodzina, czy ktokolwiek. Ważne dla niego jest to, że on nie unikał odbioru ewentualnych wezwań, co stoi w aktach. Był przypadkiem pozbawiony możności działania i to jest fakt. Pozwany nie zarzuca Sądowi naruszeń przepisów procesowych, choć może są takie, ale i SSO Ewa Szymańska-Habzda nie ma żadnych podstaw przerzucać tej odpowiedzialności na pozwanego. Wszyscy są równi, pozwany nie miał aresztu domowego.

Po ósme, kłamstwem jest, iż Sąd ustalił na podstawie sprawozdania kuratora, że pozwany w okresie od sierpnia 2008 r. do końca listopada 2008 r. przebywał na terenie swojego miejsca zamieszkania. To jest przekroczenie uprawnień, albo poświadczenie nieprawdy. Sędzia prowadząca to postępowanie sama powiedziała niżej podpisanej, że napisać można wszystko. Szkoda, że sędzia prowadzący postępowanie II K 467/07 nie potraktował odręcznie napisanego artykułu przez powoda na zasadzie - „papier wszystko przyjmie”. Pozwany od września do listopada 2008 roku był w holenderskim Nijmegen w pracy na czarno. W postępowaniu, które zaskarżam w imieniu pozwanego, sędzia prowadząca w ogóle praktycznie nie dopuściła mnie do głosu i nie dała szansy załączyć jakichkolwiek pism i wniosków. Postanowienie było już praktycznie wydane zanim zażądano kosztów wpisowych i dlatego szukano na siłę chorych argumentów. Co najmniej nietaktem jest również mówienie do niżej podpisanej przez sędziego, że mąż go wykorzystuje. Lub płakanie, że informuje się o fuszerkach jeleniogórskiej palestry organa wyższej instancji. O wybiórczej polemice z uznanym pełnomocnikiem i ponownie cichym odrzuceniu wznowienia karnego już nie wspomnę.

Po dziewiąte, pozwanemu nie znana jest żadna Ewa Śmiglak i taka nie zamieszkuje wraz z nim. Grzegorz Niedźwiecki nie miał możliwości odebrania korespondencji z Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze w sprawie o sygn. akt IC 1062/08 w postaci wezwania na rozprawę dnia 03.09.2008 r. Był bowiem zagranicą we Vlotho i na wczasach, a potem w Holandii. Ponadto zasadniczo skargę o wznowienie wnosi się w terminie trzymiesięcznym. Termin ten liczy się od dnia, w którym strona dowiedziała się o podstawie wznowienia, a gdy podstawą jest pozbawienie możności działania lub brak należytej reprezentacji – od dnia, w którym o wyrokudowiedziała się strona, jej organ lub jej przedstawiciel ustawowy. Została więc spełniona przesłanka wznowieniowa przejawiająca się pozbawieniem możliwości działania w sprawie. Cuda się zdarzają.

Po dziesiąte, aberracją logiczną, lub grą słów jest twierdzenie najpierw, że sprawy II K 467/07 i IC 1062/08 nie miały tożsamego przedmiotu wyrokowania, po czym na str. 3 postanowienia przyznanie, że zaoczny wyrok zaoczny IC 1062/08 został wydany w zgodzie i częściowo na podstawie wyroku Sądu Rejonowego II K 467/07 /.../ związany ustaleniami. Potwierdza to właśnie reguła zawarta w art. 11 kpc i zastanawia nad kolejnością rozpatrzenia skarg o wznowienie postępowań. To „częściowo” to nadużycie (patrz: po pierwsze).

Reasumując, żadna ze wskazanych przez SSO Ewę Szymańską-Habzda przesłanek nie stanowi podstawy do odrzucenia skargi o wznowienie postępowania nawet IC 1062/08. Są nieprawdopodobne.

Prawo do obrony, to jedna z głównych zasadwymiaru sprawiedliwościumożliwiającaoskarżonemuprawo osobistego uczestniczenia w rozprawie,wykazania swej niewinności i wskazania podczas procesu sądowego wszelkich okoliczności przemawiających na korzyść (tzw. inicjatywa dowodowa), a także prawo korzystania z pomocy obrońcy (adwokata) reprezentującego jego interesy.Prawo to zabezpiecza art. 14Międzynarodowego Paktu Praw Osobistych i Politycznych, w którym wymienia się minimalne gwarancje prawa do ochrony. Zamiast ludzkiego traktowania, Sąd jeleniogórski ignoruje wnioski i zapytania.

Polskie prawo zapewnia oskarżonemu prawo do obrony. Zagwarantowane jest to konstytucyjniei zapisane w przepisachkodeksu postępowania karnego. Na ich mocy, oskarżony, przeciw któremu prowadzone jest postępowanie sądowe, ma prawo m.in.: do przedstawienia mu zarzutów,aktu oskarżeniai wyroku wraz z tłumaczeniem (jeżeli nie zna języka polskiego), aktywnie uczestniczyć w procesie poprzez składanie korzystnych dla siebie wyjaśnień...Gdyby pozwany miał świadomość sprawy cywilnej I C 1062/08 i totalitarnego wyroku z dnia 03.09.2008 r., to na pewno nie prowadziłby beztroskiego życia.

Żądam wznowienia postępowania I C 1062/08 na podstawie art. 401 pkt 2) kpc i unieważnienia wyroku z dnia 03.09.2008 r., bo pozwany nie spodziewał się procesu i wyroku oraz zasądzenia od powoda zwrotu kosztów postępowania na moją rzecz. Ja wzięłam pożyczkę na to niespodziewane wznowienie. Ponadto póki co, wnoszę na podstawie art. 414 kpc w imieniu pozwanego i własnym, a szczególnie w imieniu skazanych dzieci, o wstrzymanie wykonania wyroku ponieważ całej rodzinie grozi niepowetowana szkoda.

Metody stalkingu całej rodziny, „kapturowe wyroki śmierci”, spuszczenie ich do kata i spychanie restytucji za walkę o prawa człowieka, to przystoi być może standardom Alkaidy. Brat bliźniak pozwanego wygrał już sprawę w Strasburgu przeciwko Niemcom o naruszenie praw rodziny. Jak będzie trzeba to i my się podszkolimy. Radca prawny powoda zeznał w dniu ogłoszenia wyroku karnego, że nie ma żadnych roszczeń, a pozwany jest „częściowo” człowiekiem wolnym.

Bożena Niedźwiecka

Blado ta sprawa wypada w świetle rzekomej transformacji ustrojowej w Polsce, nobilitacji byłych dysydentów PRL, promocji Dalajlamy, Andżeliki Borys i krytyki Korei Północnej czy Białorusi.


 

https://picasaweb.google.com/niedzwiecki.grzegorz/DropBox?authkey=Gv1sRgCOeL7eib683_dg#

 

Wymiar niesprawiedliwości – zapaść w III RP

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale