44 obserwujących
305 notek
506k odsłon
  1011   1

Generał -Poeta Jakub Jasiński. Jedno życie i jeden pogrzeb

autor nieznany
autor nieznany


W ostatnich dniach polską opinie publiczną obiegła informacja, że Aleksander Suworow rosyjski Feldmarszałek, odpowiedzialny za rzeź ludności warszawskiej Pragi z 1794 r. może zostać kanonizowany. Ciekawe, co...? Można sobie wyobrazić sytuacje hipotetyczną, że dziś, wojska rosyjskie przekraczają Dniepr, potem Bug i dochodzą aż do Wisły. I znowu gwałcą i mordują ludność cywilną. Czy i wtedy, powiedzmy za 100 lat, a może i wcześniej, nie zaległaby się w świętobliwych rosyjskich a może i także polskich zdradzieckich głowach, idea wyniesienie Putina na ołtarze?

Przerażająca hipoteza. Poszukajmy, więc innej. Optymistycznej.

Lecz zanim to się stanie wróćmy do 1794 roku. To czas agonii I Rzeczpospolitej Obojga Narodów. 10 października 1794 to przegrana Bitwa pod Maciejowicami. I praktycznie koniec Powstania Kościuszkowskiego. W tym Powstania Warszawskiego. ( Bo i takie wtedy było) Powstania, ponieważ , z punktu widzenia prawa, a dziś byśmy powiedzieli – praworządności, do owego Powstania negatywnie odniósł się sam Król Stanisław August. A także Rada Niestająca, wydając specjalny Uniwersał przeciwko Powstaniu

Tak więc, ówczesne legalne władze, a także dwory ościenne ( dziś byśmy powiedzieli – brukselskie) przeciwne były Powstaniu. Kościuszce, i podobnym mu personom i ich mrzonkom o niepodległości. Można także powiedzieć, że właśnie wtedy, powstał podział na dwa plemiona. Plemię pierwsze, to realiści, uznający tzw. realia i szukający porozumienia z Berlinem i Moskwą, i plemię drugie - to romantycy odrzucający owe „ szkiełko mędrca” Jeżeli ktoś dziś mówi, że jakaś partia dzieli, to jest to nieprawda. Ów podział, owa rysa w polskiej duszy i politycznym rozumie, zaczęła się przeszło 200 lat temu i wciąż trwa.

Tylko, że dziś wektory są przesunięte. Dziś nie tyle walczymy z dworem w Petersburgu, co z dworem w Brukseli czy Berlinie. Lecz w swojej istocie jest to ten sam dylemat, albo, jak kto woli, to samo oblicze zdrady.

Lecz powróćmy do historii. Do pewnego świtu 4 listopada 1794 roku, bo właśnie wtedy, to wszystko się zaczęło.

xxx

Jakub Jasiński. Generał – Poeta, tak się o nim powiada. Młodszy od Kościuszki o 15 lat, tak jak i On absolwent Szkoły Rycerskiej w Warszawie zginał 4 listopada na barykadach reduty nazywanej „ Zwierzyńcem” gdy miał 33 lata. Reduty umiejscowionej na dzisiejszej Pradze Północ. Gdzie dokładnie była ta reduta? Prawdopodobnie, tam gdzie dziś jest warszawskie ZOO. Ponieważ także wtedy, w Warszawie, istniało coś w rodzaju ZOO, zwanego zwierzyńcem. I były tam także zwierzęta, być może nawet dzikie „ cudzoziemskie”. Tak jak je opisywał niezapomniany Benedykt Chmielowski w „ Nowych Atenach” Ten od zwięzłego opisu konia, „ który jaki jest, każdy widzi” I opisu kozy jako „ śmierdzący rodzaj zwierzęcia” ale Benedykt także pisał o „ Chameleonie jako zwierzątku cudzoziemskim” i, o „ Lamparcie z krain murzyńskich” itd. Mnie zawsze Benedykt Chmielowski bawił. I ta jego cudowna barokowo – sarmacka wyobraźnia.

Jeszcze o jednym zwierzaku z tamtych czasów wspomnieć muszę. To pudel. Wielki pies pudel. Jan Potocki, autor niezapomnianego „ Rękopisu znalezionego w Saragossie” w okresie Sejmu 4 letniego i wzmożenia patriotycznego zorganizował przelot balonu nad Warszawą. Do gondoli zabrał kamerdynera murzyna, ale także ulubionego pudla. I być może było tak, załóżmy taką hipotezę, że ów pudel, podarowany przez Potockiego także znalazł się w tym zwierzyńcu. Pośród krzyków i karabinowych wystrzałów. I właśnie tam, w tym przyrodniczym anturażu, wokół tych cudzoziemskich zwierząt usytuowana była reduta „ Zwierzyniec” i tam też życie w obronie ojczyzny oddał Generał – Poeta, Jakub Jasiński, o którym Mickiewicz w Panu Tadeuszu pisał tak „ Dalej Jasiński, młodzian piękny i posępny, Obok Korsak, towarzysz jego nieodstępny, Stoją na szańcach Pragi, na stosach Moskali, Siekąc wrogów, a Praga już się wkoło pali”

„ Młodzieniec Piękny i posępny” bardzo mi się ten opis podoba. I ta jego śmierć także robi wrażenie. Ów heroizm. Odwaga. Miłość do ojczyzny. Generał Jasiński i jego kilku tysięczny korpus polsko – litewski. I ta reduta, ten szaniec ukopany na prędce. I ta ostatnia bitwa 1 Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Potem nie było już nic. Utrata niepodległości aż do roku 1918

Niemniej uświadommy sobie kilka szczegółów, kilka konkretów. Niech ten finał nabierze oblicza. Właśnie pięknego i posępnego. Historycy powiadają, ze atak Rosjan nastąpił o świcie. 4 listopada. W tym dniu słońce wschodzi o 6. 30. I być może było tak, ze jeszcze wcześniej – a wiec o brzasku – Rosjanie już szykowali się do ataku. Szykowali karabiny. Bagnety. Formowali szyki, ale także każdy z nich, dostał przydział gorzały. Bo okrzyk – Huuura! – lepiej wznosi się po kwaterce wódki. Lepiej się zabija, siecze, gwałci, morduje, gdy we łbie szumi. Po 3 godzinach ataku żołdacy Suworowa dotarli do drewnianego mostu vis a vis Zamku Królewskiego. Dalej nie poszli, bo uchodzący gen. Zajączek zniszczył za sobą most. Kiedy wojska powstańcze - te, które zostały na Pradze od strony północnej - były już pokonane i dobite, zaczęła się rzeź ludności cywilnej. Jak to się wtedy powiadało „ ludu warszawskiego” a raczej niższych warstw owego ludu. Mieszkali tam posługacze, drobni rzemieślnicy, stajenni, ale także spora grupa ludności pochodzenia żydowskiego. Ilu Polaków, cywili, wtedy wymordowano? Trudno ustalić. Szacuje się, od 6 – 7 tyś, aż po 20 tyś. ( korpus gen. Jasińskiego broniący warszawskiej Pragi od strony północnej liczył 4 tyś żołnierzy. I prawdopodobnie większość zginęła)

Lubię to! Skomentuj35 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura