Dzisiaj w Przeglądziew rozmowie z Robertem Walenciakiem pan Tadeusz Mazowiecki, posługując się ogólnikami, formułując mocno wątpliwe oceny bieżącej polityki, chwali rządzących liberałów i gani PIS. Mogę się zgodzić, że (jak głosi tytuł wywiadu) "Polityka jest po coś"; powinna być ona służebna, służyć obywatelom oraz ich wspólnemu dobru - Rzeczpospolitej. Niestety, zupełnie nie mogę się natomiast zgodzić z powyższymi ocenami b. premiera, wręcz mam nieomal w każdym punkcie oceny odwrotne.
Powtórzę tutaj fragment mojej oceny polskich neoliberałów, jaką zarysowałam (w mojej nocie) kilka dni temu, dodając do tego KILKA UWAG m. in. o politycznej współodpowiedzialności za podsmoleński dramat i jego następstwa.
Z mojej obywatelskiej, być może, nie dość wyszlifowanej, perspektywy, rządzący liberałowie jawią się tak:
Giętcy, uniżeni - gdy są słabi; przebiegli - i w opozycji, i gdy rządzą; lecz wtedy, gdy rządzą - zarazem wyniośli i bezczelni. Udają, że służą innym, lecz naprawdętraktują władzę jako swoją własność i cel dla siebie.
Gotowi do osobliwych sojuszy zagranicznych, które graniczą ze zdradą interesów własnego kraju; aby umocnić swoją prywatną pozycję władczą nie zawahają się zniesławiać swoich rodaków, gdy ci są ich rywalami; więcej - życzą im śmierci. I to życzenie niekiedy się spełnia.
Gdy mówimy o właściwych zasadach i różnych postawach partii politycznych w Polsce, nasuwa się następująca polemiczna (względem wypowiedzi b. premiera) refleksja:
Zaufaniedo innych ludzi i państw musi mieć podstawy w doświadczeniu, w przypadku władz państwowych stanowi to wręcz elementarny wymóg, konstytutywny składnik odpowiedzialoności politycznej i moralnej.Otwartość, bezwarunkowe zaufanie wobec poważnych rywali ekonomicznych bądź wrogów politycznych, to nie naiwność, nie cnota polityczna, lecz zdrada .
Twierdzę, że JK i PIS nie pozostają bez różnicy nieufni wobec partnerów zagranicznych, lecz kierują się w tym względzie historycznym i politycznym doświadczeniem. Np. względem USA czy UK są może przesadnie ufni. Wobec naszych sojuszników w Unii i na Wschodzie mają oni postawy właśnie zróżnicowane. I można dyskutować nad tymi postawami/ocenami, lecz z pewnością bezwarunkowa otwartość, usłużność i gotowość do ustępstw nie wróży Polsce nic dobrego.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)