Z artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Łukasz Warzecha otrzymał 3-letni zakaz wjazdu na Ukrainę
- Jak wyglądało siedmiogodzinne oczekiwanie dziennikarza na granicy
- Co w sprawie wizyty studyjnej ujawniło Centrum Mieroszewskiego
- Jak zareagowali polscy politycy na decyzję ukraińskich służb
Łukasz Warzecha cofnięty z granicy ukraińskiej
Do zdarzenia doszło w poniedziałek podczas podróży Łukasza Warzechy do Kijowa. Ukraińska straż graniczna zatrzymała jego paszport. Starszy stopniem funkcjonariusz przeprowadził z nim rozmowę na temat celu wyjazdu. Po trzydziestu minutach nakazał Warzesze zabrać rzeczy z busa i przejść do strażnicy. Dziennikarz trafił do pustego pokoju, gdzie kazano mu czekać. Jak wynika z relacji dziennikarza, w odosobnionym pokoju spędził około siedmiu godzin. Wtedy ukraińskie służby wręczyły mu decyzję o zakazie wjazdu. Publicysta tak opisał sytuację na platformie X: „Przed paroma minutami odebrałem decyzję SBU: 3 lata zakazu wjazdu na Ukrainę. Po całym dniu czekania i interwencjach na wysokim szczeblu”. Według przekazanych informacji SBU jako uzasadnienie swojej decyzji wskazała względy bezpieczeństwa.Algorytmy Władzy z Robertem Winnickim. Oglądaj najnowszy odcinek podcastu Salon24
Publicysta tygodnika „Do Rzeczy” skomentował całe zajście w rozmowie ze swoją redakcją. – Komuś w strukturach bezpieczeństwa Ukrainy bardzo zależy na tym, aby podważać budowanie lepszych relacji polsko-ukraińskich. Chciałem skonfrontować swoje poglądy z otwartymi politykami i liderami opinii na Ukrainie. Niestety, nie było mi to dane – powiedział Warzecha.
Oficjalna wizyta studyjna bez zastrzeżeń ukraińskich władz
Łukasz Warzecha podróżował na Ukrainę w ramach szóstej edycji wizyty studyjnej dla opiniotwórczych polskich dziennikarzy, którą – jak wskazał Łukasz Adamski – zorganizowało Centrum Mieroszewskiego. Celem wyjazdu było umożliwienie uczestnikom bezpośredniego poznania sytuacji na Ukrainie i wyzwań stojących przed tamtejszym społeczeństwem. Projekt przygotowały wspólnie Centrum Mieroszewskiego ze strony polskiej oraz Instytut Ukraiński, państwowa instytucja podlegająca ukraińskiemu Ministerstwu Spraw Zagranicznych.Kulisy organizacyjne opisał na platformie X wicedyrektor Centrum Mieroszewskiego Łukasz Adamski. Jak podał Adamski, listę uczestników wcześniej uzgodniły obie instytucje. Przekazano ją następnie organom państwowym Ukrainy, które na etapie przygotowań nie zgłosiły zastrzeżeń. Gdy na granicy pojawiły się problemy, Centrum Mieroszewskiego poinformowało o sytuacji ministerstwa spraw zagranicznych Polski i Ukrainy oraz ukraińskich współorganizatorów. Mimo zapewnień o ponownym rozpatrzeniu sprawy i interwencji na wysokim szczeblu, służby nie zmieniły decyzji.
Centrum Mieroszewskiego zorganizowało dla publicysty podróż powrotną do Warszawy.
Krytyka Kijowa mogła być tłem decyzji
Warzecha często krytykował Ukrainę oraz polską pomoc dla tego kraju i mieszkających w Polsce Ukraińców. Pod koniec sierpnia na Ukrainę nie został wpuszczony także Michał Siekierka. Wiceprezes Stowarzyszenia Upamiętniania Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów i pracownik IPN jechał na uroczystości pogrzebowe ofiar zbrodni w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. W jego przypadku podstawą odmowy również była decyzja SBU.SBU i polscy politycy o skandalu na granicy
Po ogłoszeniu zakazu wjazdu głos zabrali polscy politycy. Sławomir Mentzen wezwał Ministerstwo Spraw Zagranicznych do działania i opublikował na platformie X ostry komentarz. „Zakaz wjazdu na Ukrainę dla Łukasza Warzechy to skandal! Do Polski stamtąd wjeżdża, kto chce, a Ukraińcom przeszkadza Warzecha? My wpuszczamy do siebie Ukraińców, którzy mówią o Polsce znacznie gorsze rzeczy niż Warzecha o Ukrainie” – napisał Mentzen.Decyzję ukraińskich służb skrytykował także poseł Janusz Kowalski. Oświadczył, że oczekuje reakcji polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Fot. Łukasz Warzecha/X Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (35)