Rose uderza w liderów Europy. Ambasador stawia Polskę za wzór

Redakcja Redakcja USA Obserwuj temat Obserwuj notkę 77
Ambasador USA w Polsce Tom Rose ostro zaatakował europejskich przywódców za ich podejście do wojny w Ukrainie. W opublikowanym w piątek wpisie dyplomata zarzucił sojusznikom hipokryzję, poleganie na zasobach Waszyngtonu oraz oczernianie pokojowych wysiłków Donalda Trumpa. Jednocześnie amerykański przedstawiciel wyróżnił Warszawę. Wskazał, że postawa Polski powinna być punktem odniesienia dla reszty kontynentu.

Z artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Rose stawia Polskę za wzór i jakie zarzuty stawia europejskim sojusznikom
  • Na czym polega zarzut podwójnych standardów wobec USA
  • Jak Kreml zareagował na dziewiątą misję pokojową Steve'a Witkoffa w Moskwie
  • Dlaczego amerykański dyplomata uważa, że Ukraina powinna negocjować

Polska wzorem dla reszty Europy

Piątkowy wpis ambasadora USA na platformie X (na jego prywatnym koncie @TomRoseIndy) szeroko komentowały media.

Rose zarzucił europejskim stolicom, że unikają odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo.

– „Europa nazywa Rosję egzystencjalnym zagrożeniem – i nie bez powodu. Ale w przeciwieństwie do #belikePoland, zbyt wielu europejskich przywódców nalega, aby Ameryka stawiła czoła temu zagrożeniu za nich – »Musimy wspierać Ukrainę« – krzyczą, amerykańskimi pieniędzmi, amerykańską bronią; nawet ryzykując amerykańskie życie” – napisał na platformie X Tom Rose.

Wynika z nich, że Polska wydaje niemal 5 proc. PKB na obronność – najwięcej spośród europejskich państw NATO. Podobny ton wybrzmiewał już wcześniej, gdy premier Donald Tusk otworzył Warsaw Security Forum i wzywał Europę do dozbrojenia oraz zdecydowanej walki o bezpieczeństwo.

Mecenas Bartosz Lewandowski gościem podcastu Algorytmy Władzy w Salon24


Spór o podwójne standardy i rozmowy pokojowe

Rose zarzucił europejskim sojusznikom niekonsekwencję w podejściu do międzynarodowych kryzysów. W jego ocenie stosują oni podwójne standardy w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi. – „Nie sposób nie zauważyć kontrastu między Ukrainą a Iranem: gdy zagrożone są interesy Europy, to jest to wojna Ameryki. Ale gdy zagrożone są interesy Ameryki, to wciąż jest to wojna Ameryki – ale tylko i wyłącznie Ameryki” – ocenił ambasador.

Dyplomata stwierdził, że część europejskich przywódców domaga się kontynuowania wojny, w której sami nie chcą walczyć. Jednocześnie oskarżają Donalda Trumpa o zdradę, gdy ten próbuje doprowadzić do porozumienia pokojowego. W opinii Rose'a same deklaracje poparcia dla Ukrainy nie wystarczą, by powstrzymać ofiary ani wygrać wojnę. Ambasador nazwał krytykę działań pokojowych Trumpa wymówką, która ukrywa brak strategii.


Stwierdził też, że Ukraina nie może wygrać wojny z Rosją, a negocjacje mogą dać jej szansę na zachowanie siły i niepodległości.

Napięcia wokół Starlinków i umowy naftowej

Ambasador uderzył w sojuszników w momencie, gdy narastają napięcia między Waszyngtonem a europejskimi politykami. Spór dotyczy między innymi ograniczeń systemu Starlink dla Ukrainy oraz krytyki ze strony szefa polskiej dyplomacji Radosława Sikorskiego. We wrześniu Radosław Sikorski podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ wzywał Moskwę do natychmiastowego zakończenia inwazji. Kolejnym punktem spornym okazało się porozumienie Donalda Trumpa z Władimirem Putinem. Jak poinformowała „Rzeczpospolita”,

Rosja ma dostarczyć ponad 300 tys. ton oleju napędowego na rynek amerykański i globalny. Kolejne 500 tys. ton ma trafić do odbiorców w listopadzie, a 1 mln ton bezpośrednio po tym terminie. Ambasador wytknął sojusznikom sprzeczność. Z jednej strony potępiają amerykańską hegemonię, a z drugiej domagają się od USA stałej i bezwarunkowej opieki. Kilka dni wcześniej Rose pisał na platformie X, że kluczowe pytanie nie dotyczy wiarygodności Ameryki, lecz gotowości Europy do obrony własnych granic. Zaznaczył, że kontynent weźmie odpowiedzialność za bezpieczeństwo, jeśli europejscy członkowie NATO pójdą w ślady Warszawy.

Misja Witkoffa i chłód na Kremlu

Atmosferę wokół amerykańskich propozycji pokojowych zaostrzyły doniesienia z Moskwy. Dwa dni przed wpisem Rose'a przebywał tam specjalny wysłannik prezydenta USA Steve Witkoff.


Była to jego dziewiąta wizyta w stolicy Rosji. Rozmowy nie przyniosły oznak przełomu. Przedstawiciel Kremla Jurij Uszakow oświadczył, że nie widzi wartości w nowej propozycji pokojowej Witkoffa. Mimo tej deklaracji po wizycie zapowiedziano wznowienie trójstronnych negocjacji na szczeblu technicznym. Waszyngton kontynuuje próby dyplomatyczne, a Rose wzywa europejskie stolice do większego zaangażowania w bezpieczeństwo.

Fot. Ambasador Tom Rose / x.com/@TomRoseIndy

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj77 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (77)

Inne tematy w dziale Polityka