W odpowiedzi na hasło wyborcze: „z dala od polityki”, które dziś na salonie24 poddał w swojej nocie namysłowikrasewicz, nasuwa się kilka refleksji nad kulturą polityczną Polaków.
Odnoszę wrażenie, że braki w tym zakresie, pozostają jakąś zadawnioną ułomnością a nowe zmutowane formy dawnych chorób atakują nas tym bardziej dotkliwie, im bardziej (my obywatelki i obywatele) symulujemy nowoczesność na modłę kosmopolityczno-liberalną.
Im więcej będziemy się „unowocześniać”, emancypować i stroić w cudze piórka, im bardziej „nasi POlitycy” udawać będą salonowców na obcych dworach, tym większy pożytek z nas (obywateli) będą mieli nasi rywale i wrogowie.
Żeby tak Polacy potrafili chronić się chociażby od POspolitych chorób politycznych, to by mieli swoje państwo dłużej i nie rządziliby nimi sprzedajni kosmopolici.
A co do polityki w samorządach:
Jak to ujmuje pewien Gość: „jeśli kandydat chce być daleko od polityki to startuje z listy <<Nowoczesny Pcim>>. Jest takich niemało w radach, wcale nie są słabsi w starciu z listami PO-PiS-SLD-PSL.”
- no właśnie; lepiej już głosować na małych łobuzów lokalnych, bo się robi mniejszą pomyłkę i łatwiejszą do anulowania; lepiej więc przynajmniej "autoryzować" własne błędy, a nie oddawać w ciemno decyzje politrukom z mediów centralnych, którzy mają swój procent od bałamuctwa i mieszania w głowach obywateli.
Jak tak spoglądam na te wyplakatowane twarze zwłaszcza z listy mojej „ulubionej formacji”, to widzę niektórych dawnych znajomych, robiący teraz wrażenie jakby zagubionych; ich miny mówią do mnie: „no cóż trzeba z czegoś żyć, czasy są trudne, więc obstawiamy u tych, co i tak obecnie rządzą”; a potem się zobaczy, może nastaną czasy saskie…
Posłuchajmy może pojutrze co szepcą, spod ziemi, do nas nasi przodkowie.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)