5 obserwujących
15 notek
10k odsłon
  615   0

SMOLEŃSK 2010 – „Rozmowa braci”

Dyskusja pod moją poprzednią notką „SMOLEŃSK 2010 – Od początku do końca” pokazała, że wciąż jeszcze są wyznawcy rzekomego wpływu na decyzje Pilotów tzw. „rozmowy braci” i że w jej wyniku Pilotom polecono „wylądować za wszelką cenę”. I to mimo wyraźnego co do tego sceptycyzmu, jaki publicznie ogłosił jeden z głównych członków komisji Millera – dr M. Lasek.
W tej „sekcie wyznawców” jest pewien długoletni uczestnik Salon24, który sam siebie określa „weteranem” tego forum, a mimo to absurdalnie plącze fakty. Ponieważ nie mam zwyczaju znęcać się nawet nad mymi najzagorzalszymi przeciwnikami – to nie ujawniam go wprost. Choć nie wątpię, że niebawem sam to zrobi, jak też że nie przestanie plątać faktów. Bo parę już splątał, np. na czyjś wpis informujący, że Prezydent w przedmiotowej rozmowie radził bratu odpocząć i się przespać – weteran zareagował: „Jest szkopuł - kiedy miałby się przespać skoro zaraz mieli być w Katyniu i TVP”. A przecież JAROSŁAW Kaczyński tego dnia do Katynia się nie wybierał – poleciał tam dopiero po katastrofie. Albo dlaczego Jarosław Kaczyński sam nie zadzwonił do szpitala, bo przecież ordynator chętniej poświęciłby swój czas J. Kaczyńskiemu, niż jakiemuś tam Prezydentowi.
Mnie zaś ów „weteran” skłonił do powrotu do tego tematu, bo zarzucił mi, tu znów zacytuję: „pan wyczytuje w  stenogramach to czego w nich nie ma”. No, to jeszcze raz przedstawię chronologię zdarzeń, a czytający niech sami zdecydują, co w stenogramach jest, a czego nie ma.
Głównie zaś będę się opierał na akceptowanym przez moich przeciwników stenogramie A. Artymowicza. Odwołam się też do odczytu jednego z pozostałych stenogramów, który oznaczę jako CLK (Centralne Laboratorium Kryminalistyki). A jako że jego oś czasu różni się o dwie sekundy, to podany w nim czas przeliczę do jednolitej osi czasu ze stenogramu A. Artymowicza. To w gruncie rzeczy nie ma żadnego znaczenia, ale poznawszy już zaczepki weterana – przeliczę.
Od razu wyjaśnię, dlaczego stenogramy trzeba składać razem, a najlepiej byłoby złożyć nawet wszystkie – ponieważ każdy z nich opracowano z innej kopii oryginalnego zapisu, a ten oryginał odtwarzano również na oryginalnej „czarnej skrzynce”. Ta zaś była dość prymitywna, często w niej taśma odskakiwała od głowicy, stąd każdy odczyt jest inny. I frazy, które na jednym odtworzeniu są słyszalne, na innym „odskoczyły”. Do tego stopnia, że nawet najpełniejszy stenogram A. Artymowicza nie zawiera wszystkich wypowiedzi, jakie wyraźnie są słyszalne nawet na odtworzeniach dostępnych w internecie. I na odwrót; w tym stenogramie są frazy, których na wspomnianych nagraniach z internetu nie usłyszymy za nic.
Skorzystam z jeszcze jednego źródła, którym jest ocalała po katastrofie pamięć telefonu satelitarnego, przez który odbyła się owa „rozmowa braci”, a to źródło oznaczę jako HSD (tu dziękuję jednemu z dyskutantów, p. Tigerowi65, który mnie na nie naprowadził). Choć nie mam dostępu do jego oryginału, to skorzystam z danych ujawnionych przez innego uczestnika forum, pana „y-k-w”. Ponieważ „y-k-w” zdecydowanie jest stronnikiem „weterana” a nie moim – to uważam, że moi tutaj przeciwnicy nie powinni wątpić w jego informacje. Tym bardziej że te informacje panu „y-k-w” posłużyły do obrony raportu Millera, do którego i ja mam sporo zastrzeżeń.
Od razu też odnotuję wyraźną rozbieżność między raportem Millera, a zapisem w pamięci telefonu HSD. Z raportu Millera wynika, że w tym czasie odbyła się tylko jedna rozmowa z telefonu HSD, o 8:21:40, zaś „y-k-w” podaje, że były dwie kolejno następujące rozmowy: w czasie 8:22:09 - 8:22:56 i w czasie 8:23:29 - 8:24:02. Powołuje się też na doniesienia prasowe, że ta druga była „rozmową braci”.
Skąd ta rozbieżność ilości rozmów i czasu (o 29sek.) – nie potrafię wyjaśnić. Jedynie mogę zauważyć, że wersja „y-k-w” jest ściślejsza o tyle, że podaje całkowity czas łączności, jak też daje do myślenia dokładność podanych w niej notacji czasu. Ponadto w jakiś sposób potwierdza ją wyjaśnienie Jarosława Kaczyńskiego, że brat (Prezydent) zadzwonił do niego z informacją o stanie zdrowia ich Matki, którą to informację Prezydent właśnie miał otrzymać od lekarza prowadzącego i że to połączenie szybko się urwało.
Ale poszczególne zdarzenia przedstawię po kolei:
8:14:22 – mińskie Centrum Kontroli Lotów informuje załogę Tu-154 o aż dziesięciokrotnym („widzialność 400m”) pogorszeniu się warunków pogodowych w Smoleńsku w stosunku do tych, jakie wcześniej otrzymała w prognozie („widzialność 4000m”).
8:16:04 (CLK) – ktoś w imieniu Prezydenta prosi Pilotów o udostępnienie mu pokładowego telefonu satelitarnego.
8:17:40 – Piloci o zaistniałej sytuacji informują Stewardessę. Po czym Stewardessa prawdopodobnie wyszła z kabiny.
Tu proponuję się zastanowić, jaki był cel informowania Stewardessy. I czy miałby sens, gdyby ktoś spoza kabiny już wcześniej podsłuchał rozmowę załogi na ten temat.
8:18:12 – Kapitan A. Protasiuk umawia się z kolegą – 2-gim Pilotem R. Grzywną, że zrobią próbne podejście: „A jak nie wylądujemy, to co?” – „To odejdziemy”. Po czym mówią o kursie pasa w Smoleńsku (259°) i redukują obroty turbin.
Tu proponuję się zastanowić, co zmiana odgłosu silników mogła oznaczać np. dla Stewardessy.
8:20:58 – w kabinie ponownie słychać Stewardessę. Pyta Kapitana, czy kazać zapinać pasy, a Kapitan potwierdza.
8:21:40 wg raportu Millera, a 8:23:29 wg HSD – w saloniku Prezydenta zaczęła się „rozmowa braci”.
8:23:01 – ktoś spoza załogi (stenogram CLK w tym kimś rozpoznaje Dyrektora Protokółu Dyplomatycznego, który był wysłany przez MSZ do przypilnowania spraw organizacyjnych) pyta Kapitana: „Dowódco, panie kapitanie (…) czy ja mogę posłuchać?”. Na to Kapitan: „Bardzo proszę”. Po chwili ktoś mówi: „Usiądź tutaj” (prawdopodobnie chodziło o dodatkowe siedzenie przy wejściu do kabiny).
W tym czasie załoga jest zajęta zniżaniem w kierunku lotniska w Smoleńsku, nakazanym przez moskiewskie Centrum Kontroli Lotów.
8:22:13 wg raportu Millera, a 8:24:02 wg HSD – w saloniku Prezydenta zakończyła się „rozmowa braci”.
8:23:30-8:25:33 – Kpt. A. Protasiuk komunikuje się z kontrolerami ze Smoleńska. Jeden z nich uprzedził: „Warunków do przyjęcia nie ma”, a mimo to wydał zgodę na próbne podejście, co przyznał nawet MAK. A mógł, a nawet powinien tej zgody odmówić, bo lotnisko było wojskowe. Zaś Kpt. Protasiuk brał to pod uwagę, skoro zapytał: „Jeśli można, spróbujemy podejść …”.
8:25:50 – załoga rozpoczyna zlecone przez smoleńskiego kontrolera zmianę kursu do lotniska oraz zniżanie z 3600 do 1500 metrów.
8:26:15-8:26:58 – rozmowa Kpt. A. Protasiuka z Dyrektorem Protokółu Dyplomatycznego, którą zainicjował Kapitan. I poinformował Dyrektora: „… zrobimy jedno zajście, ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie. Tak że proszę już myśleć nad decyzją co będziemy robili”. Dyrektor zaproponował: „Będziemy próbować do skutku”, na co Kapitan odpowiedział: „Y, paliwa nam nie starczy żeby do skutku”. Dyrektor: „To tu mamy problem”. Kapitan: „Możemy pół godziny powisieć i odchodzimy na zapasowe”. Dyrektor: „Jakie zapasowe?”. Kapitan: „Mińsk albo Witebsk”. Po czym Dyrektor wyszedł z kabiny, a Piloci kontynuują lot do Smoleńska.
8:30:30 – Dyrektor wrzuca Pilotom krótkie zdanie: „Na razie nie ma decyzji Prezydenta co dalej robimy”, a Piloci na to nie odpowiadają.
Tu proponuję rozważyć, czy „Na razie …” oznaczało, że Prezydent jednego z dwóch zaproponowanych lotnisk po oznaczonym jednym zajściu nie wybierze, a tym bardziej że nie wybierze go w ogóle?

Zaś na koniec proponuję rozważyć:
1. Kiedy Piloci omawiali „A jak nie wylądujemy, to co?” – „To odejdziemy” i czy na ten ich zamiar wpłynął ktoś z zewnątrz?
2. Kto skierował Stewardessę do odpowiedzialnego za przebieg wizyty Dyrektora Protokółu Dyplomatycznego, skoro jej go nie wskazali Piloci? I czy Dyrektor, jako wysłannik MSZ (min. R. Sikorskiego), był od Prezydenta zależny?
3. Czy Dyrektor po „rozmowie braci” a przed rozmową z Kapitanem wracał do Prezydenta? Jeśli tak, to gdzie w stenogramach jest tego ślad?
4. Czy po ich wspólnej rozmowie Kpt. A. Protasiuk przyjął propozycję Dyrektora „Będziemy próbować do skutku”, czy też Dyrektor przyjął decyzję Kapitana: „Paliwa nam nie starczy żeby do skutku”?
5. Czy ta rozmowa w jakikolwiek sposób wpłynęła na czynności załogi? Jeśli tak, to na które konkretnie?
6. Czy Kapitan później w jakikolwiek sposób okazał, że rezygnuje z podejścia? Jeśli tak, to konkretnie kiedy i jak?


A odpowiadając na te pytania – proszę nie zapominać o przestrodze wspomnianego już „weterana”, aby „w stenogramach nie wyczytać tego, czego w nich nie ma”.
Chociaż on sam o tym nie pamięta, bo z jego komentarzy pod moją notką „SMOLEŃSK 2010 – Od początku do końca” wynika, że jakoby „wyczytał” jak ktoś każe Dyrektorowi, aby Pilotom wydał „polecenie próbowania do skutku”. No, ale „weteranowi” wolno, bo weteran – to weteran!
A tak na poważnie – ponieważ gdy wcześniej weteranowi usiłowałem odpowiadać, a on tego nawet nie czytał – to w ten sposób dyskutować już nie zamierzam. Napisałem co jest w stenogramach tym razem ich nie interpretując, a jak mu się nie podobają, to niech się sprzecza z ich autorami.

Lubię to! Skomentuj79 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale