FINIS AB ORIGINE PENDET
Ludzie ludziom zgotowali ten los.
Ponieważ administrator publicznie nic nie odpowiedział na mój komentarz, uległem sugestii administratora, napisałem do niego e- maila i zadałem kilka pytań a poniżej zamieszczam mój tekst skierowany drogą e - mail do admina tej strony:
2011-10-12 21:08:28
Name : Andrzej
Witam, szanowny Panie Paul nie było mnie kilka dni i jak tu
zajrzałem, to myślałem, że znajdę tu więcej aktualnych
informacji o
Mariuszku. Sam wstawiłem kilka przez grzeczność i myślałem, że
ktoś od
Państwa będzie to robił. Jestem mocno zaskoczony, że w sprawie
pieniędzy i wiadomości nic się nie dzieje. Czy może mi Pan w
jakiś
sposób to wytłumaczyć, bo nie znajduję logicznego rozwiązania.
Pozdrawiam Andrzej
To jest odpowiedź na moje pytania, czy jest merytoryczna i rzeczowa ocenisz sam czytelniku. Uważam przesłaną odpowiedź, jako stanowisko grupy lightofhope.info, ponieważ z ich strony otrzymałem tę odpowiedź: Paul.jeziorski@lightofhope.info a osoba podpisująca odpowiedź jest upoważniona do wypowiedzi.
Poniższa odpowiedź lightofhope.info jest ocenzurowana, z tekstu zostały usunięte części naruszające treść Art. 23 Kodeksu Cywilnego stanowiącego, że dobra osobiste, jak w szczególności: cześć, nazwisko lub pseudonim, wizerunek… pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach. Niektóre usunięte określenia wyczerpują znamiona występku. Części usuniętego tekstu zaznaczone są: {---}.
data: 2011-10-13 5:09
A powitać ponownie!
Z przykrością muszę stwierdzić, iż niestety nie znajdzie Pan na naszych
stronach żadnych aktualnych informacji o stanie zdrowia Mariusza, a także o
aktualnym stanie funduszy. Co do pierwszego: Jego Mama, pani Edyta Stępniak nie
przeysła nam od kilku miesięcy kompletnie żadnych informacji. Umowa z ta Panią
była taka, że mniej więcej raz na tydzień prześle jakiś mały artykuł, przynajmniej kilka
słów i jeżeli może, zdjęcia(e) Mariuszka.. Nic. Kompletna cisza, aż do czasu
Mariusza transplantacji. Poinformowała Ona jedna z Pań z naszej grupy o tym fakcie.
I nic więcej. Wystosowałem pismo do Pani Stepeniak w sprawie przepływu
informacji, przypomniałem i sugerowałem, że powinniśmy względnie na bieżąco
informować zainteresowanych sympatyków i darczyńców przez dostępne nam media.
Na drugi dzień dostałem odpowiedź czy właściwie informacje, bo nie była to odpowiedź
na zadane pytania. Skupiła się w nim Pani Stępniak na fakcie wyłączenia z
naszej Grupy (a tym samym zawiązywanej Fundacji) pani [--], które to panie zaprzyjaźniły
się ostatnio dość blisko. Pani [---] nie należy do Light of Hope z prostych
przyczyn: przez ostatnie cztery miesiące nic nie robiła, kompletnie żadnej aktywności,
a do tego kłopoty związane z jej chorobą [---] czy po prostu [---]. . Hmm...
Nic innego nie pozostało, jak ograniczyć kontakt z panią [---] do minimum.
Dziwi mnie fakt, iż pani Stępniak w swoim liście próbuje pouczać nas
i wręcz stara się wymusić przychylność na swojej przyjaciółce.
Zapytałem się dwukrotnie pani Stępniak o kwestie informowania nas i prosiłem o potwierdzenie jej
pozwolenia na publikacje info o Mariuszku, a także jego zdjęć. Nie otrzymałem żadnej odwiedzi w tym
temacie. Zamiast tego były informacje o pani [---]. Nie dopuszczalna prywata,
zbyt dużo niejasności, plotkarstwa i i zupełenie zbędnego zamieszania. Taka oto
jest atmosfera towarzysząca obecnie Mariuszkowi. To tyle, co do Pana pytania,
dlaczego nie ma bieżących informacji o Mariuszu.
Co do finansów: jako Grupa 'Light of Hope' nigdy nie
zbieraliśmy
pieniędzy dla Mariuszka na swoje konta. Było to konto Fundacji Gajusz i
jednej z niemieckich Fundacji Herzkind. Organizowaliśmy - z mniejszym
bądź większym - sukcesem różnego rodzaju zbiórki i robiliśmy akcje
medialne. To tyle z naszej strony. Pieniędzmi zarządzały obie fundacje.
Czy - będąc bardziej precyzyjnym - fundacja niemiecka. Jeżeli był
rachunek z kliniki do zapłaty za leczenie Mariusza, fundacja ta
pokrywała koszta. Fundacja Gajusz w ogóle nie istnieje na terenie
Niemiec, jeżeli dostawaliśmy jakieś informacje, to były one raczej od
fundacji niemieckiej. Gajusz jest dość 'mrukowatą' fundacją i
zawsze
trzeba było od nich wyciągać informacje, ile pieniążków wpłynęło z
przeznaczeniem na Mariusza. Cóż, mentalność niektórych naszych
rodaków
nie pozwala im sprawować funkcji społecznych, a jednak to robią. I tu
bardoz prośż enie przekonywac nas, że Fundajca Gajusz jest wspaniała i
dobrze prosperuje. Jężeli ma pan takie osobiste doświadczenia, to
pogratulować. My, jak Pan widzi, nie mamy o nich najlepszej opinii.
Nie otrzymałem pozwolenia od pani Stępniak. Wymieniliśmy po dwa emials i
dalsze unikanie odpowiedzi czy można dalej podawać informacje o jej synu
czy nie, czy można publikować zdjęcia czy nie, stało się wręcz
niezręczne; ja pisze jedno, pani Stępniak skupia się na kwestiach
kadrowych Fundacji. Nie chce tego nazywać bezczelnym, ale jest to jakieś
przewartościowanie w sposobie postrzegania rzeczywistości przez panią
Stępniak. Co dalej? Materiał Mariuszka zostanie przeniesiony w mniej
widoczną część strony i częściowo zarchiwizowany.
Pisze Pan, iż jest Pan mocno zaskoczony... Wcale się Panu nie dziwie.
Mnie ta sytuacja irytuje od dawna. Mało tego: osobiście czekam z dużą
niecierpliwością na dalszy rozwój sytuacji. Kilka tygodni temu na
łamach
jednej z zaprzyjaźnionych gazet niemieckich, która 'pilotuje'
sytuacje
Mariuszka, pojawiła się krótka notka {---} na terenie Niemiec i że syn nadal oczekuje na serce.
Stąd się dowiedzieliśmy, że pani Stępniak {---}! Czemu to zataiła?
Gdzie był problem? Jeszcze nie wiem, ale przypuszczam, że w...
pieniądzach, bo jeżeli pani Stępniak {---} (a tak jest) to
posiada ubezpieczanie zdrowotne, które obejmuje również jej syna. I
przypuszczalnie transplantacja będzie refundowana z tamtejszego
odpowiednika kasy chorych. W takim razie co z pieniędzmi, które pani
Stępniak już przyjęła?
Na razie to pytanie pozostawię bez odpowiedzi. Nie jest ono bynajmniej
retoryczne. Po prostu czekamy na odpowiedź tamtejszej kliniki. O tym już
Pan pewnie dowie się z pierwszej strony bądź naszej strony internetowej,
bądź gazet.
W internecie podobno (nie wiem, która to strona, informacje mam z
drugiej ręki, więc proszę nie brać ich jako 100%) pojawiły się
plakaty
czy informacje o wznowieniu zbiórek dla Mariusza... Jezeli Pan takową
znajdzie, bardzo proszę o przesłanie linka. Bardzo będę wdzięczny.
Ufam, iż w jakiś stopniu naświtliłem Panu tą dość delikatną
sprawę, ale
która - moim zdaniem - powinna ujrzeć światło dzienne, a przynajmniej
być monitorowana. Cieszę się, że choć jeden z naszych sympatyków
wykazał
się reporterskim zacięciem i konsekwentnie żada infromacji.
Na obecnym etapie nie mogę Panu więcej informacji udzielić, bo po prostu
ich nie mam. O przyszłych losach Mariusza sugeruję pytać Fundację
Gajusz, która oficjalnie przez cały czas opiekuje się Mariuszem
Stępniak.
Pozdrawiam
paul.
Pozwalam sobie na polemikę z tekstem administratora Pana Paula, ponieważ opisuje zachowania innych osób nie dając im prawa do obrony. Jeżeli chciałby być rzetelny, to kopię tego e - maila przesłałby do osób, o których pisze a których adresy zna. Uczciwość i etyka nie mówiąc o moralności nakazywała Panu takie postępowanie.
1. Pisze Pan, że przedstawił jakieś sugestie Pani Edycie, na które nie odpowiedziała a jednocześnie sugeruje, że Pani Edyta nie odpowiedziała Panu na zadane pytania - czy Pan prowadził przesłuchanie czy oczekiwał współpracy od Pani Edyty? Czy zawarł Pan Umowę cywilno prawną, że wymagał Pan realizacji punktów zawartych w Umowie, odpowiedzi na swoje pytania itd.?
2. Komentuje Pan zlikwidowanie przez Panią Edytę strony www. Wypowiada się Pan, że stać Panią Edytę na kilka euro- dlaczego grzebie Pan w kieszeni drugiego człowieka? Nie zna Pan sytuacji rodzinnej Pani Edyty, mieszka w obcym Państwie i może te kilka euro ma znaczenie dla niej lub dla Jej rodziny. Pańskie sugestie, że brak strony o Mariuszku ma czemuś służyć Pani Edycie, to naprawdę cynizm z Pańskiej strony. Przecież podjeliście się informowania na waszej stronie o Mariuszku i jakbyście to robili rzetelnie, to wszystko byłoby dostępne pro bubliko. Uważam, że grupa lightofhope.info sama manipuluje wiadomościami o Mariuszku, bo jak inaczej można zrozumieć usuwanie zdjęć i nie dbanie o aktualizację informacji o chorym dziecku? Mam czasami wrażenie, że siedzi w Panu urzędnik z mrocznych czasów PRL- u i tylko Pan żąda odpowiedzi na swoje Pytania, sprawdza Pan cudzą kieszeń, nie uznaje wolności drugiego człowieka- bo ma się zachowywać, jak Pan każe! Oj nieładnie, nieładnie Szanowny Panie.
3. Komentuje Pan stosunki prywatne pomiędzy Panią Edytą a przedstawicielem lightofhope.info, do czego nie ma Pan prawa ani upoważnienia tych osób. Osoba a w tym przypadku Pani Edyta mająca z grupą współpracować powinna czuć się komfortowo i mieć chęć być szczerą i otwartą. Jeżeli Pani Edyta miała ochotę rozmawiać z osobą dla niej miłą i życzliwą, to nie rozumiem, w czym ma Pan problem - przecież zależało Panu na informacjach o Mariuszku. Pani Edyta postanowiła rozmawiać akurat z tą a nie inną osobą i powinien Pan się zastanowić, co za przyczyna istniała, że inna osoba nie potrafiła współpracować z Panią Edytą? To Jego dobro powinien mieć Pan na uwadze. Ja mając wolny wybór, wolałbym mieć kontakt z miłym i sympatycznym człowiekiem. To tak, jak przytulić się do psa rasy Haski a nie do rasy Rodwailer - każdy ma wybór, bo nie jest zniewolony.
a. Pańskie wycieczki w sferę prywatności innej osoby i informowanie o rzekomych faktach osób trzecich jest złamaniem elementarnych zasad dobrego wychowania. Myślę, że nawet obraża te osoby. Nie wie Pan, czy pisze z człowiekiem lubującym się w plotkarstwie, czy osobą będącą potencjalnym darczyńcą dla Mariuszka? To, co Pan robi, to zwykły sabotaż pomocy dla chorego Mariuszka. Jak sądzę, nie jest Pan zainteresowany dobrem tego chorego chłopca, o którego dobro Pan podobno dba? Czy nie warto wreszcie żeby lightofhope.info powiedział, że usuwa Mariuszka z powodów wyssanych z dużego brudnego palca - bo jakiego innego powodu?
4. Nie znam treści wypowiedzi i listów Pani Edyty i nie będę zajmował stanowiska w tej sprawie.
5. Pisze Pan, jako przedstawiciel lightofhope.info, że nie otrzymał Pan od Pani Edyty żadnej zgody na publikację wizerunku jak i innych informacji o Mariuszku. Jestem zaskoczony tą opinią, bo do niedawna na Waszej stronie było ok. 200 zdjęć, w tym kilkadziesiąt zdjęć Mariuszka a teraz jest ich ok. 20 i 1 zdjęcie Mariuszka. Jak Pan zamieścił zdjęcia dotychczas, skoro Pan nie miał zgody? Czy w grupie lightofhope.info do każdego zdjęcia zamieszczanego na blogu jest potrzebna jednorazowa zgoda? Pańskie tłumaczenie jest pokrętne. Pani Edyta zgodziła się na publikowanie wizerunku Mariuszka w dobrze pojętym interesie swojego chorego dziecka a Pan nie przedstawia żadnej wiadomości od Pani Edyty, że żąda usunięcia wizerunku Swojego syna lub zabrania umieszczania takiego wizerunku. Widocznie usunął Pan wizerunek Mariuszka na swoje życzenie lub działał Pan z innych nieznanych mi niskich pobudek a odpowiedzialność chce Pan przerzucić na Panią Edytę. Raz wyrażona zgoda na publikację wizerunku istnieje do czasu jej wycofania. Jakiej kolejnej zgody Pan oczekuje a może szuka Pan jakiegoś pretekstu do usunięcia Mariuszka ze strony lightofhope.info???!!! Może grupa zagra w otwarte karty i będziecie Państwo mieli odwagę cywilną powiedzieć Pani Edycie, o co wam chodzi?
6. Mam nieodparte wrażenie, że chcecie się pozbyć Pani Edyty i szukacie tzw. dziury w całym. Mógłbym sądzić inaczej, gdyby informacje zawarte w Pańskiej korespondencji były opublikowane na blogu o Mariuszku i sprawa byłaby czytelna a tak Pan plotkuje i oczernia innych.
7. Nigdy nie sugerowałem grupie lightofhope.info, że kiedykolwiek zbierała pieniądze na jakieś swoje konto. Chodziło mi o aktualizowanie informacji o zebranych pieniądzach. Jak waszym zdaniem należy rozumieć zawartą na waszej stronie informację o stanie finansów dla Mariuszka? Jeżeli Pan odbiera tak moje sugestię, to ma Pan w sobie dużo złej woli, żeby tak sądzić, lub jest coś w nieporządku z tymi finansami.
8. Nigdy nie sugerowałem Panu, że Fundacja „GAJUSZ” działa na terenie Niemiec. Ma osobowość prawną i jest to Fundacja zarejestrowana w Sądzie Polskim, posiada swój KRS i jest Organizacją Pożytku Publicznego. Mieszka Pan poza granicami Polski i naprawdę nie musi mi Pan tłumaczyć, jak funkcjonuje na terenie Polski jakakolwiek Fundacja.
9. Przywołuje Pan jakąś gazetę i informację w niej zawartą. Nie jest to dla mnie żadna wiarygodna argumentacja, bo nie podaje Pan linku do tej gazety i w ten sposób uniemożliwia zweryfikowanie Pańskiej informacji. Wszelkie niedomówienia dają możliwość spekulacji i pomówień wobec innych osób, które to Pan wzmacnia brakiem precyzyjnych wiadomości.
10. Sugeruje Pan, że transplantacja serduszka Mariuszka zostanie zrefundowana, ale jakoś Pan zapomniał podać podstawę prawną, jaka daje możliwość do realizacji tej refundacji w Niemczech lub na terenie Polski. Nie podaje Pan kwoty lub wartości procentowej takiej refundacji określonej przepisami Niemieckimi lub Polskimi. W ten sposób rozsiewa Pan plotki i nieuprawnione oskarżenia przeciw Pani Edycie.
11. Nie jestem do oceny wydatków Pani Edyty, bo do tego jest Fundacja Niemiecka i Polska. Jeżeli posiada Pan wiedzę, że jest coś nie w porządku i działania wymienionych przez Pana osób i organizacji, to powinien Pan poinformować Niemieckie organa ścigania lub w przypadku osób zainteresowaną Fundację.
12.Czy grupa lightofhope.info posiada osobowość prawną a jeżeli tak, to, dlaczego nie ma takiej informacji na stronie grupy? Czy jest organizacją non profit, dlaczego nie ma takiej informacji na stronie grupy? Odnoszę wrażenie, że tworzycie wizerunek swojej grupy, jako organizacji lega arts Lege artis i zarejestrowanej na terenie Niemiec.
13. Nie znajduję żadnego wiarygodnego i rozsądnego uzasadnienia w atakowaniu Pani Edyty przez grupę lightofhope.info a w szczególności przez Pana. Pańskie stwierdzenia nie są podparte żadnymi materialnymi dowodami a ich brak wyczerpuje znamiona pomówienia i oszczerstw. To jest moja opinia.
14. Oceniając Pańskie wypowiedzi, mam wrażenie, że nie są ważne informacje o Mariuszku i sam Mariuszek, lecz oczekujecie, że będziecie mieli monopol na te informacje. Ja informuję o Mariuszku i dla mnie nie jest ważne, kto je wydaje, ważne, że są i można je przekazać dalej zainteresowanym osobom - może Pan chce mieć możliwość odpłatnego przekazywania tych informacji? Może w waszej grupie są ludzie z urażoną dumą i przerostem wartości nad treścią? Zajmuje się Pan przekazywaniem niezweryfikowanych informacji, rodem z magla. W mojej ocenie szantażuje Pan Panią Edytę, bo jak nie będzie robić tego, czego Pan oczekuje, to Pan usunie Mariuszka do archiwum. Pańskie zachowanie odbiega od przyjętych powszechnie zasad dobrego wychowania. Przymuszanie drugiej osoby a tym bardzie matki chorego dziecka do czynności, którym nie chce się poddać jest zwykłą podłością.
15. Gdyby Pan przesłał ten e - mail osobom, które Pan oczernia, to nie myślałbym o Panu, jako hipokrycie, pozbawionym moralności i skrupułów facetem bez zasad.
16.Nieustannie Pan i Pańscy współtowarzysze kontestujecie działania innych osób zamiast namawiać, zachęcać i przekonywać Panią Edytę do współpracy z Waszą grupą. W mojej ocenie zachowujecie się jak obrażona panienka von dupenszturgen osoby, który poczuły się urażone moim określeniem, przepraszam, ale jest to najłagodniejsza opinia, jaka przechodzi mi przez głowę, kiedy myślę o postępowaniu lightofhope.info wobec Pani Edyty i Jej chorego syna Mariusza.
17. Ponieważ sugeruje Pan jakieś niegodne zachowanie Fundacji "GAJUSZ", zwróciłem się do tejże Fundacji z prośbą o zajęcie stanowiska na Pańskie sugestie na jej temat. Poniżej przedstawiam oficjalne stanowisko Fundacji "GAJUSZ":
Data: 2011-10-13 20:41
Witam serdecznie i trochę smutno jednak...
Bardzo dziękuję za informację, nawet tak trudną. Jednocześnie wyjaśniam: wszystkie informacje finansowe są jawne, dostęp do rachunków bankowych jest swobodny (hasło - gajusz, Mariusz ma swoje subkonto, do którego dostęp ma rodzina), osoby zainteresowane mogą obejrzeć w siedzibie fundacji dokumenty, sprawozdania, wyniki wszystkich kontroli. Zeskanuję rozliczenia - pani Edyta jest osobą sumienną i każda zaliczka rozliczana jest w ustalonym terminie.
Z poważaniem
Tisa Żawrocka
722 003 003
Poniżej przedstawiam zapisy mrukliwej fundacji Gajusz i mało kontaktowej Pani Edyty umieszczone na grupie: POMOC DLA MARIUSZA STĘPNIAKA
Tisa Żawrocka
Mysle o WAS - czekam wiesci. Caluje wraz z cala fundacja!
17 października o 11:37
Edyta Stępniak JUTRO BEDZIE TELEFON PANI TISO. A CALA FUNDACJE SERDECZNIE POZDRAWIAMY JESTESCIE WSPANIALI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
17 października o 19:39
Temat leczenia w Chinach jest poruszany w grupie na Facebook: Powiedz NIE dla leczenia w CHINACH i grupy LIGHTOFHOPE/lifesavers
krecik
CIĄG DALSZY NASTĄPI…


Komentarze
Pokaż komentarze (1)