"Bez ludzi zdolnych można się obejść, potrzebni są tylko posłuszni." To jedno z ważnych zdań wypowiadanych w trakcie filmu "Prawo i pięść" z Gustawem Holoubkiem w roli głównej. Nie widziałem go nigdy przedtem i nie żałowałem dzisiaj po obejrzeniu go. W pewnym momencie nasunęła mi się przykra analogia. Nie ta, którą wydaje mi się powinno się rozumieć oglądając ten film, ta o druzgocącym poziomie intelektualnym komunistów, przejmujących władzę w Polsce po II wojnie światowej. Analogia przykra, bo odnosząca się do dni dzisiejszych.
Zmiany zachodzące w rządzie i otoczeniu rządowym, spółkach skarbu państwa (ostatnio na tapecie oczywiście TVP, albo TVRP jak kto woli). Ruchy kadrowe to przecież roszady wykonywane po to, aby wykonywać plan nakreślony przez Jarosława Kaczyńskiego, tudzież dostosować podział stanowisk do wpływów politycznych koalicjantów. Nie chciałbym wpisywać się w ton wypowiedzi Platformy Obywatelskiej, ale coraz widoczniej da się zauważyć to, że premier nieuchronnie zbliża się ku ślepej uliczce z której nie będzie już wyjścia.
Dotychczas, przez cały okres sporów, czy kurs PiS jest w porządku w publicznej debacie zabierali głos tacy dziennikarze jak Michał Karnowski, czy Igor Janke. Jarosław Kaczyński potrzebuje przychylnych mediów. Złe słowo... Takich mediów, które nie byłyby do niego wrogo nastawione. Szkoda mi, że nie zobaczę "KaDwa" Michała i Jacka Karnowskich, przykro mi, że "Kuchnia polityczna" nie będzie się dalej rozwijać, bo mimo tego, że nie stanowiła jeszcze poważnego zagrożenia dla "Kawa na ławę" to publicznej telewizji ten program był niewątpliwie potrzebny.
Czy bez ludzi zdolnych da się obejść? Czy potrzebni są tylko posłuszni? Szczerze wątpię.


Komentarze
Pokaż komentarze