246 obserwujących
1040 notek
2349k odsłon
2026 odsłon

POLOWANIE NA GŁUSZCA

Wykop Skomentuj9

Droga polityczna Bronisława Komorowskiego wiodła od ściany do ściany. Od współpracy z Antonim Macierewiczem po obecne wsparcie, jakie otrzymał od Wojciecha Jaruzelskiego. Nie miejmy złudzeń – tego dawnego Komorowskiego już nie ma. Jest tylko ten polujący z Januszem Palikotem w Rosji, utrzymujący kontakty z ludźmi komunistycznej wojskowej bezpieki i chwalony przez autora stanu wojennego. To ten Komorowski chce zostać prezydentem Polski.

1986, może 1987 rok. Konspiracyjne zebranie redakcji podziemnego pisma „Głos” Antoniego Macierewicza. Uczestniczą w nim obok Macierewicza Piotr Naimski, Ludwik Dorn i Bronisław Komorowski. Skład dziś niewyobrażalny. Komorowski nie różni się od reszty poglądami. Jest przeciwnikiem ugodowej linii Adama Michnika i Jacka Kuronia.

1989 rok. Bronisław Komorowski jest dyrektorem gabinetu Aleksandra Halla, ministra w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Odwiedza go Marian Piłka, pracujący w Urzędzie Rady Ministrów. Proponuje Komorowskiemu wstąpienie do powstającego właśnie Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. Komorowski wyraża zainteresowanie, ale mówi, że musi poradzić się Halla. Ten mu odradza i tak obecny marszałek nie zostaje narodowym katolikiem.

2010 rok. Wojciech Jaruzelski po wspólnej z Komorowskim wizycie w Moskwie mówi w TVN: „Jestem przekonany, że wybory wygra marszałek Bronisław Komorowski. Nie dlatego, że jest mi bliższy, chociaż z innego politycznie świata. Widziałem jego wystąpienia i rozmowy, które prowadził”. Były komunistyczny dyktator ocenia też: „Charyzma jest rzeczą płynną, Komorowski wykazał cechy kultury, umiejętności dotarcia do ludzi – to właśnie jest charyzma. To jest zdolność dotarcia do szerokich środowisk. W tym sensie uważam, że Komorowski ma taką charyzmę”. To jeszcze nic – Komorowski uznaje za słuszne powołać się na tę opinię w programie Tomasza Lisa. Jako cenną, wartościową.

Pięć sylwestrów z Palikotem

Piątek, Muzeum Powstania Warszawskiego, powstałe dzięki wielkiej pracy śp. Prezydenta. Pojawia się tu Bronisław Komorowski wraz z Adamem Komorowskim – synem generała Tadeusza Bora-Komorowskiego. „Chciałem bardzo zademonstrować niezgodę na próbę zawłaszczania tradycji niepodległościowej, solidarnościowej w celach politycznych. Wszyscy mamy prawo do tej tradycji. Każdy z każdym nazwiskiem, a Komorowscy w szczególności” – mówi.

To przesłanie kampanii Komorowskiego zaczyna być coraz mocniej akcentowane. „Jesteśmy dumni z naszej historii. Polacy w przeszłości wykazali się umiłowaniem wolności i poświęceniem w walce o niepodległość. Bez historycznej pamięci i świadomości naszych korzeni nie można zbudować społecznego ładu zakorzenionego w wartościach” – zapewnia kandydat.

Akcentuje też swój rodowód rodzinny: „W Kowaliszkach stał drewniano-murowany dwór (dwa salony, pokój bilardowy, biblioteka, jadalnia, pokoje gościnne), siedziba rodowa moich dziadków i pradziadków oraz miejsce, w którym wychowali się mój ojciec i stryj. W innych mniej lub bardziej okazałych rozsianych na Kowieńszczyźnie i Wileńszczyźnie majątkach takich jak: Gikanie, Skrobiszki, Radkuny, Syrutyszki mieszkali noszący to samo nazwisko krewni. I tam na pobliskim cmentarzu w Rakiszkach znajdowały się groby rodzinne kilku pokoleń Komorowskich. Dopiero bolszewicy zmusili nas do opuszczenia rodowych siedzib”.

Komorowski walczy także o elektorat, dla którego liczą się wartości rodzinne. „Mam pięcioro dzieci. To one mnie kontrolują. Trzymają mnie przy ziemi. Zadają tak proste pytania o Polskę, o ustrój, o różne konkretne sytuacje polityczne, albo wygłaszają tak jednoznaczne komentarze, że uznaję je za najsroższych recenzentów swej pracy i działalności” – pisze na swojej stronie internetowej. Im dłużej trwać będzie kampania Komorowskiego, tym więcej będzie w niej patriotyzmu, konserwatyzmu, może nawet Pana Boga. Chyba że z sondaży wyjdzie, że Pan Bóg nie jest trendy, bo za konszachty z nim część elektoratu odebrać może jakiś Olechowski czy Napieralski.

Czy da się pogodzić tradycję Jaruzelskiego i Powstania Warszawskiego? Opowieści o rodowych siedzibach zajętych przez bolszewików i symbiozę z bolszewikami nawróconymi i zreformowanymi? Paweł Wroński z „Gazety Wyborczej” myśli, że tak: „Komorowski odzyskuje teren zagarnięty, zdawałoby się, na dobre. Okazało się, że w tej dziedzinie ma przewagę nad kontrkandydatami. On nie musi się zmieniać”.

Co musiało stać się w czasie, kiedy Bronisław Komorowski przeszedł drogę od Antoniego Macierewicza do Wojciecha Jaruzelskiego? Co na myśli miał Roman Giertych, kiedy mówił – za życia prezydenta Lecha Kaczyńskiego – że w podziemiach Biura Bezpieczeństwa Narodowego są materiały, które obciążają Bronisława Komorowskiego i pozwoliłyby wygrać z nim „nawet Przemysławowi Gosiewskiemu”? A jeśli miał taką wiedzę, to skąd?

Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale