Contra
Mój śp. Ojciec regularnie co tydzień odwiedzał ks. Jerzego, jeszcze zanim kapłan stał się sławny. Prowadzili długie rozmowy. Mam pamiątkę z tego okresu. A ja nie opuściłem, literalnie, żadnej Mszy św. za Ojczyznę. Nie sposób oddać, jak podbudowywały duchowo w czasach beznadziei. Niezadługo ks. Jerzy musiał prowadzić celebracje z zewnętrznego balkonu świątyni, bo przyjeżdżały na nie niezliczone tłumy z całej Polski. Ich przywitanie zajmowało kilkanaście minut. Co jakiś czas milicja urządzała łapanki. Gdy raz mnie wylegitymowano, za dwa dni miałem rewizję w domu. Miesiąc przed tragedią zmarł mój Ojciec. Ks. Jerzy wraz z bp. Kraszewskim odprowadzał go do grobu. Bardzo niedługo przed porwaniem księdza byłem z podziękowaniami w małym pokoiku ks. Jerzego. Po ujawnieniu mordu miałem naprawdę dosyć wszystkiego. Także bezkarności takich podżegaczy do zbrodni jak Urban – autor ubeckiego tekstu „Garsoniera ob. Popiełuszki”. „Człowieka honoru” – Kiszczaka. A także, by być szczerym, Wałęsy, który uprzednio nigdy nie pofatygował się na Żoliborz. A w Gdańsku spowodował odwołanie pokojowego „czarnego marszu”. Dalej wraz z rzeszami chodziłem na Msze św. za Ojczyznę, które odprawiał aż do śmierci proboszcz Teofil Bogucki. W przykościelnym kiosku nabywałem bezustannie olbrzymie zestawy zdjęć z Mszy św. ks. Jerzego, kasety, pamiątki. I spisywałem sobie treść transparentów, stale nowych, pojawiających się tam wszędzie. Na Żoliborzu zacząłem bywać coraz rzadziej od czasu, gdy przed 4.06.89 teren opanowali wielbiciele Kuronia. W tym czasie mordowano kolejnych księży, na co „konstruktywni” nie zwracali uwagi. Wszelako ks. Jerzy niewątpliwie zwyciężył. A my mamy pierwszego błogosławionego z bliskich nam czasów. To też podnosi na duchu.
Odcinki
Święto
Beatyfikacja ks. Jerzego to wielka chwila. W każdym wymiarze. Nie napiszę w tym miejscu więcej. Wszelki patos jest zbędny, niepotrzebny. A notka nie dlatego jest pierwsza, że „tak wypada”. Wypływa prosto z serca.
Braterstwo
W Rosji rządzi bezapelacyjnie wszystkim rządowa partia Jedna Rosja. W Polsce szybkimi krokami zdążamy do stanu, w którym bezapelacyjnie ma rządzić partia, mogłaby się ona zwać Jedna Polska – wariacje podobnych ustrojów. Chodzi oczywiście o Wielkiego Brata i jego podwładnego. Ale Wielki Brat musi być bezwzględniejszy. W sposób bezpośredni.
Czyj problem
Przeczytane: „PO daje dowód, że wciąż ma niewygasłe nadzieje na zmonopolizowanie polskiej polityki. Ale to już problem PO”. Bardzo przepraszam – to problem wszystkich Polaków. Mają prawo żyć w kraju naprawdę demokratycznym, naprawdę wolnym, naprawdę suwerennym.
Nie Polska
Po ulicy w Tbilisi im. Lecha Kaczyńskiego wielka aleja w Batumi została nazwana mianem Lecha i Marii Kaczyńskich. Ale to jest Gruzja. Nie RP Tuska.
Tusk i Gorbaniewska
Bezprecedensowy list otwarty rosyjskich demokratów, przyjaciół Polski, był m.in. wyrazem obawy przed putinizacją Polski. „Jesteśmy zaniepokojeni tym, że (...) niezależność Polski i dzisiaj, i jutro może się okazać poważnie zagrożona. Mamy nadzieję, że obywatele Polski ceniący swoją wolność potrafią jej bronić. Także przy urnach wyborczych”. Wygląda na to, że rosyjscy przyjaciele na czele nie tylko z W. Bukowskim, ale i np. legendarną Natalią Gorbaniewską, bardziej dbają o los i przyszłość Polski niż obecne władze RP. Dobrze znają dzisiejszą Rosję i ani za grosz jej nie ufają. A Tusk zarządził „pełne zaufanie” i „pojednanie”. I wielbiące go nad wyraz „autorytety” tudzież media wpadły wręcz w obłąkanie na tym punkcie. Może zresztą niczym Ukrainę Moskwa obdaruje swego sojusznika Tuska jakimś gospodarczym kęskiem. PS. Raz jeszcze z naciskiem powtarzam – jestem w takim stopniu rusofobem co Marsjaninem.
Idiotyzm czy gorzej?
Premier Donald Tusk „nie chce podważać dobrej woli Rosji”, czyli reżimu płk. Putina. Jest to idiotyzm. Powtarzam – idiotyzm. Wiara w dobrą wolę akurat tych władz rosyjskich, w dobrą wolę jednego z najmniej wiarygodnych reżimów świata, to absurd. Podobnie jak owo sławetne „pojednanie”. S. Nitras: „Kwestia pojednania polsko-rosyjskiego jest niezmiernie skomplikowana. Gdyby władze polskie wpisywały się w jednoznaczną krytykę władz rosyjskich, oznaczałoby to cofnięcie się do etapu, na którym byliśmy w przeszłości. Dlatego nasze uwagi pod adresem Kremla należy formułować z umiarem...” (to á propos wyjaśnienia smoleńskiej katastrofy). Jest to pełne potwierdzenie zdania rosyjskich demokratów, przyjaciół Polski: „Trudno się pozbyć wrażenia, że dla rządu polskiego zbliżenie z obecnymi władzami rosyjskimi jest ważniejsze niż ustalenie prawdy w jednej z największych tragedii narodowych”. W tej kampanii pewno nie będzie to poruszane, ale za tę postawę patron Palikota będzie rozliczony. Odpowie. Przed Polakami. To nie nadzieja. To pewność. PS. Możliwa jest wersja jeszcze gorsza. Taka, iż działanie Moskwy, przewlekanie sprawy, kolejne „rewelacje” mają pomóc PO w wyborach. Dlaczego tylko media zachodnie (którym się podpowiada, co trzeba, znając polskie kompleksy), Berlin czy Bruksela mają mieć na nie wpływ, prawda?
Za wszelką cenę
Jak można było oczekiwać, owo „pojednanie”, nawet w kwestii Katynia, to czysta fikcja. Kolejna odpowiedź prokuratury rosyjskiej do Strasburga jest równie bezczelna, co poprzednia. Wszelkie tzw. gesty, którymi entuzjazmował się np. Komorowski, tudzież szalejące na ich temat media, były nacechowaną hipokryzją grą. Jest wręcz niewiarygodne, ale reprezentanci PO i bieżące zachowanie rosyjskich organów w sprawie Katynia poniekąd usprawiedliwiają! Tusk wasalizuje nas wobec czekistowskiej Rosji „na własną prośbę”. To nie może, po prostu nie może być mu (i jego podwładnym) wybaczone. Nigdy. PS Prokuratura rosyjska badająca katastrofę smoleńską jest bratem tej wysyłającej „odpowiedzi” do Strasburga.
Pomagierzy Putina
Panowie piszący i gadający (90 proc. z was), czy jesteście naprawdę dziennikarzami polskimi? Czy też rosyjskimi, tymi od Putina? Co wy wyprawiacie? Rosjanie prowadzą grę kontrolowanych przecieków, aby osiągnąć od początku wyznaczony cel – całą winę za katastrofę smoleńską przypisać Polakom. A wy, jak za panią matką, powtarzacie każdą nową wrzutkę z Moskwy. Cytujecie rosyjską prasę pod tytułami: „Nowe sensacyjne wiadomości”. Prasę zajmującą się wyłącznie rodzajem polskiej winy. Z entuzjazmem prezentujecie podobne „przecieki” pana Klicha, który żądny medialnej sławy, z polskiego eksperta przeistoczył się w rosyjska tubę. „Jak podała »Komsomolskoja Prawda«”, „»Izwiestia« poinformowała, że...”. Czy już nie żyjemy w Polsce? Bo jakichkolwiek wątpliwości nt. rosyjskiej obsługi lotniska i lotu brak. Jak w Moskwie. Rosjanie żadnych dokumentów nam nie dostarczyli (co nie przeszkadzałoby pisać, że dostaliśmy 500 str.), kontrolerów nie pozwalają przesłuchać. Po kopie opracowanych przez Rosjan zapisów ze skrzynek pojechali żebrać ministrowie RP. Polscy dziennikarze zamiast drążyć to wszystko, piszą, iż „międzynarodowa komisja ustaliła”, że ze strony rosyjskiej wszystko było super. „Międzynarodowa”, akurat. Czysto rosyjska z rosyjską przewodniczącą. Więc nie ma się już czym interesować. To jest kpina z dziennikarstwa śledczego. W takiej sprawie! Tusk chce być poddanym Moskwy. Więc dziennikarze też być muszą, tak? PS. Zresztą przesłuchania (przez Polaków, co byłoby czymś niesłychanym) rosyjskich świadków, zwłaszcza po upływie tak długiego czasu, nic by nie dało. Nie chcą przecież stracić pracy. PS 2. W ostatniej „Rzeczpospolitej”, jaką widziałem, zauważyłem tytuł „Kontrolerzy też popełnili błędy?”, Ten znak zapytania jest rozczulający.
Najgorszy
Polska nie przebudzi się w pełni, dopóki większość z naszych obywateli nie pojmie, że głównym czarnym charakterem nie jest jakiś przeraźliwy „autorytet” czy ktoś miotający obelgi, lecz ich promotor i boss, „uroczy”, popularny itd. – Donald Tusk. To on odpowiada za Palikota i wasalizację Polski. A krytykę działań rządu nazywa „propagandą” (opozycji). Naganną i nigdzie niespotykaną.
Polaków się boją
Już szykanuje się Ewę Stankiewicz za „Solidarnych 2010”. Za oddanie w czasie żałoby, gdy ludzie płakali, głosu tym, którzy nie mają prawa mówić. Tym, których latami obrażano. Bez żadnych podstaw stwierdzono „jednostronność i tendencyjność wyboru wypowiedzi”. Tymczasem śledzący pracę autorów dokumentu stwierdził, iż przeciwnie, usunęli z filmu słowa jeszcze bardziej emocjonalne i radykalne. Złagodzono wypowiedzi tych, którzy mieli absolutne prawo być oburzeni na media. Więcej, mają prawo do jakiegokolwiek własnego zdania (pomijam tu szczególność chwili) nie mniejsze niż Wajda i Bartoszewski. Popieram pomysł, by te superradykalne wypowiedzi pomieścić w filmie „Solidarni II”. By pokazać nie tylko brak jednostronności autorów, ale też, do końca, co wtedy „ulica” myślała o TVN-ach i Agorach. A także wyrażam żal, że w filmie nie było kontrapunktów w postaci występów Niesiołowskich, Sikorskich, Palikotów – jako tła obywatelskiej reakcji.
Różnorodności utrwalanie
Żadne „kolejne wcielenie” Tomasza Lisa. Lis pozostaje taki, jakim był zawsze – obiektywny i neutralny. „Wprost” musi upodobnić się profilem politycznym do „Newsweeka” i „Polityki”. I tyle. Bulwarowy „Fakt” zmienił się o 180ľ („Super Express” zresztą też). Nawet strony informacyjne „Rzeczpospolitej” czy „Polski” dostosowują się do jedynie słusznej linii (ten drugi dziennik staje się wręcz powoli nieco „rozwodnioną” „WybGazetą”). Jest nadzieja, iż Żakowski zostanie komisarzem TV publicznej, bo jego „kwadrans” tudzież bezstronny Lis to za mało. Ta telewizja musi dołączyć do potężnych dwóch „stacji komercyjnych, które nas wspierają” (Wajda). W nieodległej przyszłości szefem „Rzeczpospolitej” zostanie pewno Wołek. („Wołek na stołek” – apelował śp. Maciej Rybiński). Wolność słowa w Polsce trzeba umocnić i utrwalić. PS. A ja wciąż słyszę, że nastąpiło „narodowe przebudzenie”. Naprawdę? Wszyscy bez mała wydawcy stracili wyczucie, co w trawie (przyszłości) piszczy?
Miałkość
Gdy obserwuje się i słucha publicystów tzw. umiarkowanych, chce się gryźć ścianę. Prezentują się jak zmokłe kury. Przepraszają, że żyją. Tłumaczą się. Są żałośnie defensywni. Tym większym szacunkiem darzę tych, którzy bynajmniej PiS-u nie miłując, naprawdę bronią wolności i różnorodności opinii, poglądów. Jakiejś elementarnej tzw. balance, chociażby częściowego fair play. Bronią wolności. A o owej miałkości warto by napisać szerzej.
Neptek-symbol
Nową duszą, rozgrywającym dziennika „Fakt” jest niejaki Tomasz Kontek, podrzędny dziennikarzyna, tępy propagandzista reżimu. Jemu wypowiedź Bartoszewskiego się podobała. Tym, którym się nie podobała, przypomina dawną wypowiedź J. Kaczyńskiego: „Nasi przeciwnicy to strasznie mali ludzie, marni pod każdym względem – intelektualnym i moralnym”. I myśli, że coś udowodnił. Guzik. Słowa Kaczyńskiego padły po roku czy dwóch bezustannego zrównywania go z Hitlerem, Stalinem, Bierutem, Gomułką oraz codziennymi inwektywami pod adresem PiS. M.in. Bartoszewskiego. Były odpowiedzią, rozumiesz, ob. Kontek? Potem Kontek przywalił Ziemkiewiczowi, gdy ten napisał, że Komorowski to wyłącznie podwładny Tuska. Napisał, że trzeba wspólnie, że gra zespołowa itd. Zaraz, zaraz, a co zarzucano śp. Lechowi Kaczyńskiemu? Że jest prezydentem jednej partii, nie? Że słucha brata, nie? O „grze zespołowej” jakoś nie było mowy. Totalne upartyjnienie, służalczość wobec władz, to poważna choroba, ob. Kontek. Wasza. Tyle że jeśli chce się polemizować np. z Ziemkiewiczem, trzeba mieć ciut talentu. Niestety, Kontek sprawniej wali cepem, niż pisze. Wspominam o tym wyrobniku, bo jest symbolem zmiany swego pisma, a ta zmiana, choć „Fakt” jest bulwarówką, jest z kolei symbolem następującej przemiany mediów. Od Rybińskiego do Kontka. Cóż za postęp. Palikot na szefa „Faktu”!
Różnice
Marcin Król mówi o „naszym marnym patriotyzmie”. Istnieje jednak możliwość inna. Że „marny” jest Marcin Król. Prof. Zoll boi się IV RP. A ja – by użyć pewnej przenośni – boję się III RP, w której obowiązkowe będą wyłącznie poglądy Zollów.
Odwaga
Chcę serdecznie pogratulować kapitule im. Jacka Maziarskiego za odznaczenie Piotra Zyzaka. Przy obłędnych atakach na jego książkę pominięto drobny fakt. Paru pomorskim dziennikom ludzie nieukrywający swych nazwisk powiedzieli, że autor w pełni przedstawił prawdę. Ale politycznie niesłuszna prawda jest teraz tępiona, i będzie coraz bardziej. Mamy rząd, który jest prawdy wrogiem. Nawet nie próbuje ustalić, co nią jest. Chce zaprowadzić prewencyjne tabu na jej prezentowanie. Wszelako, nie zważając na donośne szczekanie sługusów reżimu, pomagierów rządu w cenzurowaniu, nie zważając na nic, o prawdę należy walczyć. Ze wszystkich sił. PS. „PO jest partią wolności”. Nie wiedziałem, panie Schetyna, że ma pan jednak poczucie humoru, niechby czarnego.
Niewinność
Pogorszeniu się stosunków USA z Rosją winien jest Bush – głoszą ludzie Obamy. Pogorszeniu się stosunków Polski z Rosją winni są Kaczyńscy – głoszą ludzie Tuska. Zauważyli Państwo, kto, wyłącznie, wychodzi tu na niewinnego, niczym ta lilija? PS. Pięć lat Bush starał się poprawić stosunki z Rosją. Bezsensownie dostrzegał w oczach Putina szczerość i uczciwość. Nic nie udało mu się „poprawić”. W ostatnich latach musiał zmienić nieco ton (choć niewystarczająco) ze względu na zachowanie Rosji. A ja zgadzam się ze zdaniem McCaina, który dostrzegał w oczach Putina trzy wielkie litery: KGB. Ale Obama oraz Tusk cierpią na wadę wzroku.
Asymetria
W Pakistanie, w krajach muzułmańskich nie ustają protesty przeciw znieważaniu Mahometa. W Europie władający politycy (także podający się za reprezentujących „prawicę” lub „partię chrześcijańską”) całkowicie ignorują bezustanne, planowane, skoordynowane, niezwykle brutalne znieważanie religii chrześcijańskiej i Jezusa Chrystusa. Do kogo należy przyszłość?
Tak, nerwy
Dzisiejsze „Odcinki” są takie, jakie są, bo bardzo się zdenerwowałem. Może za tydzień zdołam nieco ochłonąć. Choć, uwzględniwszy, co się dzieje, i to jest wątpliwe.
Jacek Kwieciński


Komentarze
Pokaż komentarze (4)