Wigilia w Radomiu nie była niczym dziwnym, niespotykanym czy niespodziewanym. Podobne sytuacje mieliśmy przyjemność oglądać nieraz. Popularny swego czasu skecz Kabaretu Ani Mru Mru o wyprzedaży w hipermarkecie pokazywał takiego samego „polaczka” – chciwego, prostego i zaślepionego chwilową wizją „sukcesu”.
Zbyszko 3 Cytryny zwyczajnie obnażył głupotę bohaterów krótkiego filmiku. Coś co zasługuje najwyżej na miano gorszego substytutu wody przez chwilę miało wartość diamentów, po które to łapczywie sięgnęły tłumy ludzi, tych samych ludzi, wśród których ciekawym eksperymentem byłoby zrobienie ankiety pt. „Czy kiedykolwiek kupiłeś napój Zbyszko dla siebie?”.
Wszystko to byłoby jednak całkowicie nieważne gdyby nie histeryczna reakcja społeczeństwa, dzięki której Chytra Babka z Radomia stała się nową gwiazdą Internetu i uosobieniem typowego Polaka Biedaka Cebulaka – głupiego, chytrego, chciwego.
Kim jest jednak ten „Polak” i gdzie go można spotkać? Śledząc społeczne reakcje nie musi być nim jedynie kobieta chowająca Zbyszka za pazuchę. Polak Biedak to pojęcie szersze, które wpisuje się doskonale w to jak postrzegamy najczęściej własnych rodaków, których najczęściej klasyfikuje się na tych co mniej lub więcej osiągnęli. Ci pierwsi to biedaki, z których należy się śmiać, bo im się nie udało, ci drudzy to ci, którzy ukradli, skłamali, oszukali i idąc za znana z Dnia Świra modlitwą Polaka najchętniej widziałoby się ich jak przydarza się im jakiekolwiek nieszczęście.
Wigilia po Radomsku nie była niczym nowym, obnażyła jedynie typowe zachowania, które charakteryzują nasze społeczeństwo. Dla chwilowych, doraźnych korzyści wielu z nas przyjęło za sytuację całkowicie normalną kiedy to pies pozostawia ślad po sobie na chodniku czy kiedy to politycy przejmując władzę w kraju obsadzają wszelkie możliwe stanowiska swoimi ludźmi.
Dlatego też obecnie trudno powiedzieć, że istnieje coś takiego jak dobro wspólne, kiedy nie jesteśmy w stanie zadbać o wygląd własnych ulic czy o funkcjonowanie podstawowych funkcji państwa. Podobnie jak w odległej republice afrykańskiej, samolot z prezydentem może się rozbić całkowicie przez przypadek i nikogo to specjalnie nie zaboli i nie zdziwi. Wdeptując natomiast w centrum stolicy w psie odchody ktoś tylko cicho przeklnie pod nosem po czym stwierdzi, że to całkowicie normalne i mógł przecież uważać.
Naturalnym więc jest, że tak funkcjonujące społeczeństwo nie ma prawa zachowywać się w inny sposób niż w ten zaprezentowany w Radomiu. Oczywiście znajdą się osoby, które wszystko przygotują, rozstawią stoły i je udekorują. Znajdą się też takie, które podejdą do stołu i parząc się woskiem, podniosą znicz, który upadł. Będzie to jednak przytłumione tą masą, która przyszła wyłącznie po to by standardowo i całkowicie bezsensownie się nachapać.
Z tego powodu ten rozkradany stół jest jedynie emanacją tego co dzieje się na wielu poziomach, zaczynając od najwyższych – rządowych, gdzie kolejne ekipy zagarniają zgoła niepotrzebne im „dobra” tylko dlatego, że udało im się w tej konkretnej chwili jako pierwszym dorwać do stołu zwanego Rzeczpospolitą.
Rozpad jakichkolwiek więzi społecznych, a także odpowiedzialności za kształt państwa jest bezpośrednią przyczyną tego dlaczego tak łatwo wyciągnąć rękę po prawie całkowicie niepotrzebne dobro. Brakuje jakiegokolwiek poczucia większej wspólnoty, która by wykraczała za standardowe i z definicji ograniczone kręgi najbliższych znajomych czy przyjaciół. Każdy inny Polak to robak – trzeba go tępić.
Jednocześnie każdy jest w stanie wyrzucić co go boli i wkurza, a to, że na uczelniach nie szanują studentów, a to, że koleje zawsze się spóźniają, a to, że generalnie źle, brzydko i smutno. Trudno jednak oczekiwać czegokolwiek w społeczeństwie pozbawionym jakichkolwiek idei i chęci współpracy ponad wyimaginowanym podziałami.
I tak długo będziemy narzekać na polityków, którzy kradną czy na sąsiadów, którzy oszukują jak długo będziemy oglądać z niesłychaną satysfakcją filmiki przedstawiające Polaków Biedaków i wytykać każdy element „polactwa”. Tak długo będziemy mówić, jak to jest źle i niedobrze jak długo nie pomyślimy o tym, że może warto zmienić narrację i od czasu do czasu podać rękę sąsiadowi, podpisać podanie studentowi czy posprzątać za swoim psem. Tak długo jak tego nie zmienimy nie możemy liczyć na to, że w kraju będzie lepiej, a Wigilia po Radomsku będzie tylko niemiłym wspomnieniem.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)