Ceterum censeo, mox Polonia extra Unionem Europaeam erunt.
Polacy wymierają i nie ma na to rady, taka jest smutna prawda.
Bo to nie ma nic lub niemal nic wspólnego z warunkami ekonomicznymi, z liczbą żłobków i przedszkoli, z bezpieczeństwem socjalnym i z tymi wszystkimi czynnikami które zazwyczaj się wymienia przy okazji. Ma to trochę wspólnego z upadkiem religijności (dzieci rodzą się zazwyczaj w społeczeństwach religijnych) ale niewiele i bardziej pośrednio.
Problem leży w tzw. "fałszywej antropologii" i w tym jak człowiek widzi sens swojego pobytu na Ziemi. Współczesny Polak (a zwłaszcza Polka) został skutecznie zdegradowany do poziomu ZWIERZĘCIA POZBAWIONEGO INSTYNKTÓW, czyli czegoś zupełnie już kalekiego i nie warto się pocieszać tym, że dotyczy to też innych narodów dawnej Europy (dzisiejszej europki). Zwierzę ma instynkt przedłużenia gatunku i nim się kieruje. Człowiek ma duszę i rozumienie świata. Ma też instynkt, ale u tych wyżej rozwiniętych intelektualnie nie jest on najważniejszy. Normalny człowiek widzi sens swojego krótkiego pobytu na Ziemi w tym, by coś lub raczej KOGOŚ po sobie zostawić. Dzieci są przedłużeniem naszej egzystencji i stanowią podstawowy sens życia. Nad tym nie ma potrzeby się nawet zastanawiać, to się czuje lub ma w tzw. "tyle głowy": żyję po to by założyć rodzinę i spłodzić (urodzić) dzieci, reszta jest nieistotna, koniec kropka. Jasne, że wierzący katolicy widzą sens życia w oddawaniu czci Bogu, ale to prowadzi w tym samym kierunku, bo do poszanowania Bożego nakazu: "Bądźcie płodni i mnóżcie się, abyście zaludnili ziemię". Niektórzy ludzie zastępują posiadanie dzieci twórczością artystyczną (np.) i zostawiają po sobie powieści, symfonie, budynki... Można i tak, ale to tylko "zastępstwo".
Niestety, fałszywa antropologia liberalna wmówiła współczesnemu Polakowi (zwłaszcza Polce), że żyje na świecie by doświadczać przyjemności i ... tyle. Oczywiście to pułapka, bo życie według tej zasady nie daje szczęścia, wprost przeciwnie. Ale w pewnym wieku, niestety głównie "rozrodczym", to złudzenie wydaje się atrakcyjne i prawdopodobne. Później trzeba za to zapłacić...
Ta fałszywa antropologia wmawia też człowiekowi, że jest JEDNOSTKĄ (wyłącznie) i liczą się jego JEDNOSTKOWE prawa. Ale to zwyczajnie nieprawda, bo człowiek jest częścią społeczności, z której opieki i wielowiekowego dorobku korzysta. Ma więc też wobec tej społeczności (narodu!) pewne obowiązki, a jednym z nich jest jej budowanie i zapewnienie przetrwania, a więc... posiadanie dzieci! Swoim studentom tłumaczę, że projektując budynek w mieście projektuje się nie tylko ten budynek, ale równocześnie też kawałek miasta i to drugie zadanie projektowe jest często ważniejsze. Jeśli się o nim zapomni, jeśli budynek się źle usytuuje, źle powiąże z otoczeniem, nada niewłaściwą skalę, to będzie to nie tylko zepsuty kawałek miasta, ale też zły budynek, który zostanie z czasem przeprojektowany lub wyburzony. Z ludźmi jest podobnie.
Z obowiązku napiszę teraz rzeczy przykre i "niemodne", ale cóż, kiedy moim zdaniem prawdziwe. Zauważyłem, że panowie jeszcze wszystko to jakoś rozumieją (niektórzy) ale dla współczesnej Polki (jasne że nie dla każdej!) to jest całkowita abstrakcja i jakieś bezprawne "narzucanie" jej obowiązków, ona zwyczajnie nie jest w stanie tego ogarnąć! Może właśnie dlatego społeczeństwa matriarchalne stanowią promil w dziejach ludzkości, a już nawet likwidacja patriarchatu prowadzi do szybkiego końca: te społeczeństwa po prostu wymierają... To właśnie się dzieje w europce. Jeśli więc nie przywrócimy w Europie dziejowej NORMALNOŚCI, czyli patriarchatu, to nas zwyczajnie nie będzie.
A natura nie znosi próżni i może właśnie taki jest dziejowy sens inwazji islamskich "nachodźców" na europkę?
Tak więc Drogie Panie, skoro wychowanie trójki dzieci (często nawet jednego!) przerasta wasze siły, to wasze córki i wnuczki będą wychowywać szóstkę i wystawać w burkach przed meczetami (skoro Wy dziś wzbraniacie się by wejść do kościoła). Wasz wybór, szkoda że ich kosztem...



Komentarze
Pokaż komentarze (92)