Ponad 100 tys. podpisów pod wnioskiem o referendum
We wtorek o godz. 10 na profilu "ReferendumKrk” na Facebooku poinformowano, że liczba zebranych podpisów przekroczyła 101 tys. Jeszcze 27 lutego organizatorzy mówili o 80 703 podpisach, co oznacza wzrost o 21 244 w ciągu kilku dni.
Według inicjatorów duża mobilizacja mieszkańców była związana z piękną pogodą oraz trzema meczami krakowskich klubów, rozgrywanych w weekend – Cracovii, Hutnika i Wisły Kraków – które zgromadziły łącznie ponad 30 tys. kibiców.
Początkowo celem było 100 tys. podpisów, jednak w poniedziałek podniesiono próg do 120 tys. Organizatorzy argumentują, że wyższa liczba zabezpieczy inicjatywę na wypadek odrzucenia części podpisów przez Państwową Komisję Wyborczą, np. z powodu błędnych danych.
Referendum w Krakowie – wymogi
Aby referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta mogło się odbyć, komitet obywatelski musi zebrać podpisy co najmniej 10 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców i złożyć wniosek w Krajowym Biurze Wyborczym.
W przypadku Krakowa oznacza to minimum 58 355 podpisów – ten próg został już znacząco przekroczony.
Dalej, aby jednak referendum było ważne, w głosowaniu musi wziąć udział co najmniej 3/5 liczby osób, które uczestniczyły w wyborach prezydenckich w mieście, czyli 158 555 mieszkańców. Ostateczny wynik zależeć będzie od przewagi głosów „za” lub „przeciw” odwołaniu. Kto wie, czy na koniec zbierania podpisów nie okaże się, że próg ważności zostanie na tym etapie uzyskany. Inicjatorom będzie zależało na tym, aby taką mobilizację powtórzyć w mieście.
Zarzuty wobec prezydenta Krakowa - od nagród po "kolesiostwo"
Inicjatorzy referendum twierdzą, że ich akcja ma charakter obywatelski, a nie polityczny. Do zbiórki podpisów dołączyli jednak przeciwnicy polityczni Aleksandra Miszalskiego, w tym Prawo i Sprawiedliwość, Konfederacja oraz stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców.
Organizatorzy zarzucają prezydentowi m.in. zadłużanie miasta, niespełnienie obietnic wyborczych, nagrody dla współpracowników mimo fatalnej kondycji budżetu, stanowiska dla działaczy KO, przeprowadzenie nieprofesjonalnego audytu po objęciu urzędu po Jacka Majchrowskiego oraz sprawowanie funkcji w sposób – ich zdaniem – niegodny przez włodarza miasta.
Prezydent Krakowa ocenił inicjatywę referendalną jako "dogrywkę” po przegranych przez przeciwników wyborach samorządowych. W odpowiedzi na zarzuty wskazuje na wzrost dochodów miasta, realizację inwestycji lokalnych oraz działania poprawiające jakość życia mieszkańców, w tym usprawnienia transportowe. Zarzucał oponentom, że wykorzystują boty i prowadzą kampanię nienawiści. Ton zmienił w ostatnich tygodniach, proponując nowe "korekty" do swoich reform - jak zapowiadane zmiany w Strefie Czystego Trransportu.
Pełne wsparcie dla prezydenta zadeklarował Donald Tusk, który nazwał inicjatywę "pomysłem PiS-u czy Konfederacji na rozróbę polityczną”. Od tamtej pory przybyło znacząco podpisów pod wnioskiem o referendum.
Fot. Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski/PAP
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (20)