Szpitale nie mogły planować wydatków
Prezes Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych Waldemar Malinowski podkreślił w czasie protestu przed resortem zdrowia, że problem dotyczy przede wszystkim bieżącego procesu płatności za świadczenia medyczne. Jak zaznaczył, placówki miały "pieniądze na papierze”, ale brak realnych wpływów zachwiał ich płynnością finansową. W efekcie szpitale nie mogły planować wydatków, kupować leków ani sprzętu medycznego.
OZPSP zwraca uwagę, że trzy lata negocjacji dotyczących zmiany mechanizmu podwyżek płac minimalnych nie przyniosły rozwiązania. Coroczne podwyżki wchodzą w życie 1 lipca, a – jak podkreślają dyrektorzy – czas na przygotowanie finansowe się kończy.
Posłuchaj rozmowy Tomasza Wypycha z Waldemarem Malinowskim w podcaście Salonu24:
25 mld zł długu i 4,5 mld zł nadwykonań
Według danych przedstawionych przez protestujących zadłużenie szpitali powiatowych przekracza 25 miliardów złotych. Dodatkowo niezapłacone nadwykonania za świadczenia zdrowotne sięgają 4,5 mld zł.
Przedstawiciele Związek Powiatów Polskich podkreślają, że brak finansowania z NFZ zmusza do zamykania oddziałów. Prezes ZPP Andrzej Płonka stwierdził, że szpitale nie są zamykane decyzją samorządów, lecz z powodu niewystarczających środków przekazywanych przez państwo. W jego ocenie odpowiedzialność za sytuację ponosi rząd.
Protest odbywa się pod hasłami takimi, jak "Szpitale powiatowe nie chcą umierać na kolanach” oraz "Zdrowie – konstytucyjny obowiązek państwa, a nie problem powiatów”.
Protest Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych oraz Związku Powiatów Polskich przed Ministerstwem Zdrowia:
Spór o podwyżki płac minimalnych
Jednym z kluczowych punktów sporu są podwyżki wynagrodzeń minimalnych w ochronie zdrowia, które mają wejść w życie 1 lipca. Dyrektorzy szpitali podkreślają, że nie sprzeciwiają się wzrostowi płac, jednak środki na ten cel nie mogą pochodzić z budżetu przeznaczonego na leczenie pacjentów.
W lutym Ogólnopolski Związek Pielęgniarek i Położnych zapowiedział, że nie bierze udziału w proteście. Związek uznał, że postulaty pracodawców mogą prowadzić do ograniczenia gwarantowanych pensji.
Do sytuacji odniosła się Jolanta Sobierańska-Grenda, która zapewniła we wtorek, że resort pozostaje w kontakcie z protestującymi i jest gotowy na przyjęcie ich postulatów. OZPSP dał Ministerstwu Zdrowia czas do końca marca na przedstawienie konkretnego planu finansowania podwyżek oraz poprawy płynności finansowej szpitali powiatowych.
"Kryzys będzie się pogłebiał"
Uczestnik protestu Jarosław Marcela ze Szpitala Międzyrzeckiego im. Pięciu Św. Braci Międzyrzeckich w rozmowie z Salon24.pl wyjaśnił, że wyjście na ulicę "to efekt wieloletniej zapaści systemu ochrony zdrowia oraz braku spójnej polityki prowadzonej przez Ministerstwo Zdrowia". W jego ocenie obecna sytuacja sprawia, że "szpitale powiatowe funkcjonują w warunkach permanentnej niepewności finansowej".
Jak zaznaczył, placówki są źle finansowane, a procedury medyczne niewłaściwie wyceniane. Środki przekazywane na utrzymanie szpitali są niewystarczające, co w praktyce dotyczy niemal każdego szpitala powiatowego w kraju.
Uczesnik protestu wskazał, że kluczowym postulatem protestujących jest wprowadzenie realnej polityki zdrowotnej, która da dyrektorom placówek przewidywalność. Szpitale oczekują jasnej informacji, jakie będzie finansowanie w kolejnym roku, jak zabezpieczone będą świadczenia dla pacjentów i jaka jest długofalowa wizja funkcjonowania szpitali powiatowych.
– Obecnie dyrektorzy nie mają nawet gwarancji środków na bieżące płace i funkcjonowanie placówek. Bez określenia kierunku, w którym zmierza polska ochrona zdrowia, kryzys finansowy będzie się pogłębiał – podsumował.
Protest przedstawicieli szpitali powiatowych w Warszawie, fot. Salon24.pl ©
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (28)