Dwa podejrzane przypadki eboli w Brazylii
Jak informuje agencja Reuters, brazylijskie służby sanitarne prowadzą szczegółowe badania dwóch osób, u których nie można wykluczyć zakażenia wirusem Ebola.
Pierwszy przypadek dotyczy mężczyzny hospitalizowanego w stanie São Paulo. Pacjent niedawno wrócił z Demokratycznej Republiki Konga, gdzie trwa ognisko epidemii. Trafił do szpitala z wysoką gorączką i ciężkim stanem ogólnym wymagającym intubacji. Lekarze wykryli u niego zapalenie opon mózgowych, jednak nie wykluczyli jednoczesnego zakażenia wirusem Ebola.
Drugi przypadek analizowany jest w Rio de Janeiro. Pacjent wrócił z Ugandy i zdiagnozowano u niego malarię. Podobnie jak w pierwszym przypadku, wykrycie innej choroby nie oznacza automatycznie wykluczenia eboli.
Początkowe objawy eboli, takie jak gorączka, osłabienie, bóle mięśni czy złe samopoczucie, mogą przypominać wiele innych chorób tropikalnych. Dlatego osoby wracające z regionów objętych epidemią poddawane są szczegółowej diagnostyce.
Coraz więcej zakażeń w Demokratycznej Republice Konga
Największe obawy budzi oczywiście sytuacja epidemiologiczna w Afryce. Według najnowszych danych liczba potwierdzonych przypadków eboli w Demokratycznej Republice Konga wzrosła do 282 po wykryciu kolejnych 19 zakażeń. Najwięcej zachorowań odnotowano w prowincji Ituri, gdzie potwierdzono 264 przypadki. Ogniska choroby występują również w regionie Kivu.
Według oficjalnych danych wirus doprowadził już do śmierci 42 osób. Służby medyczne prowadzą działania mające ograniczyć rozprzestrzenianie się zakażeń oraz monitorują osoby, które mogły mieć kontakt z chorymi.
Alarm także w Europie. Ebola w Austrii
Niepokój związany z ebolą pojawił się również w Europie. W ostatnich dniach podejrzenie zakażenia zgłoszono w Austrii. Pacjent z objawami mogącymi wskazywać na chorobę zakaźną został objęty specjalnymi procedurami bezpieczeństwa. Choć tego typu przypadki często kończą się wykluczeniem eboli, służby sanitarne traktują każde podejrzenie bardzo poważnie. Powodem są wysoka śmiertelność choroby oraz ryzyko jej dalszego rozprzestrzeniania.
GIS uspokaja. Nie ma zagrożenia dla Polski
Do sytuacji odniósł się Główny Inspektor Sanitarny dr Paweł Grzesiowski. W rozmowie z "Rzeczpospolitą” ocenił, że obecne ogniska choroby mają charakter regionalny i koncentrują się głównie we wschodnich prowincjach Demokratycznej Republiki Konga oraz w Ugandzie. – Ta choroba przenosi się drogą kontaktu bezpośredniego, dlatego w niektórych regionach trzeba wykazać daleko idącą ostrożność w kontaktach z ludnością miejscową – wskazał.
Grzesiowski tłumaczył, że nie ma obecnie podstaw do wprowadzania ograniczeń dotyczących podróży do innych regionów Afryki, w tym popularnych kierunków w Afryce Północnej. Szef GIS wyjaśnił również, że obecnie nie ma planów wprowadzania dodatkowych kontroli na polskich lotniskach. Światowa Organizacja Zdrowia nie rekomenduje masowych pomiarów temperatury pasażerów po przylocie.
Skuteczniejsze są procedury stosowane już na lotniskach w krajach objętych epidemią. Osoby wylatujące z Ugandy czy Demokratycznej Republiki Konga muszą przechodzić ocenę stanu zdrowia, pomiar temperatury oraz wypełniać specjalne formularze epidemiologiczne.
Czym jest wirus Ebola?
Ebola należy do najgroźniejszych chorób zakaźnych na świecie. Wirus przenosi się przede wszystkim poprzez bezpośredni kontakt z krwią, wydzielinami i innymi płynami ustrojowymi osoby zakażonej. Choroba może prowadzić do ciężkiej gorączki krwotocznej, uszkodzenia narządów wewnętrznych i niewydolności wielonarządowej. W zależności od szczepu wirusa i dostępu do leczenia śmiertelność może sięgać nawet kilkudziesięciu procent.
Choć przypadki badane obecnie w Brazylii nie zostały jeszcze potwierdzone jako zakażenia wirusem Ebola, sytuacja pozostaje dynamiczna. Służby sanitarne na kilku kontynentach monitorują rozwój wydarzeń, starając się ograniczyć ryzyko rozprzestrzenienia się jednej z najgroźniejszych chorób zakaźnych świata.
Fot. Pracownicy medyczni w Kongu/East News
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (1)