Po przeczytaniu artykułu będziesz wiedział:
- Kim jest 31letni napastnik z Kalifornii i jaką broń miał przy sobie.
- Dlaczego Trump uważa, że to on mógł być celem ataku.
- W jakim stanie jest postrzelony agent Secret Service.
- Jakie historyczne wydarzenie miało miejsce w tym samym hotelu w 1981 roku.
Strzelec wszedł do hotelu jako gość
Gala Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu ruszyła w sobotę wieczorem czasu lokalnego. Trump był już na scenie, gdy z lobby dobiegły strzały. Secret Service natychmiast wyprowadziło prezydenta. Z sali balowej ewakuowano też pierwszą damę Melanię Trump, wiceprezydenta J.D. Vance'a, sekretarza stanu Marco Rubio i szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha. Setki dziennikarzy i polityków szukało schronienia pod stołami. Wszystko transmitowały na żywo amerykańskie stacje telewizyjne.
Strzelba, pistolet i kilka noży
Sprawcą okazał się Cole Tomas Allen, 31letni mieszkaniec Torrance w Kalifornii. Wynajął pokój w Hiltonie, dlatego znalazł się w obiekcie legalnie. Próbował przedrzeć się przez kontrolę bezpieczeństwa i strzelił do agenta Secret Service. Funkcjonariusz miał na sobie kamizelkę kuloodporną. Trafił do szpitala, ale jego życiu nic nie zagraża. Allen został obezwładniony w lobby. Do sali balowej nie dotarł. Również trafił do szpitala, na badania. Przy zatrzymanym znaleziono strzelbę, pistolet i kilka noży. Motyw nie jest znany. Śledczy zakładają, że działał sam.
Moment grozy w waszyngtońskim hotelu Hilton:
Trump: chyba byłem celem
Prezydent zamieścił wpis na Truth Social, w którym pochwalił służby za szybką reakcję. Sugerował kontynuację gali, ale ostateczną decyzję pozostawił organom ścigania. Wkrótce potem pojawił się w Białym Domu na konferencji prasowej. Wciąż w smokingu. Pytany, czy był celem ataku, odpowiedział krótko: "Chyba tak". Sprawcę nazwał szaleńcem. Podkreślił, że służby nie zgłaszały wcześniej żadnych sygnałów o zagrożeniu. Zaznaczył też, że incydent nie wpłynie na politykę USA wobec Iranu. Nie łączy obu spraw.
Hilton z mroczną przeszłością
Wybór hotelu Hilton na galę dziennikarzy ma podtekst, którego trudno nie zauważyć. To pod tym samym budynkiem w 1981 roku John Hinckley Jr. postrzelił prezydenta Ronalda Reagana. Tamten zamach Reagan przeżył dzięki natychmiastowej operacji. Sobotni atak nie pociągnął ofiar śmiertelnych, ale obnażył luki w zabezpieczeniach. Napastnik wszedł do hotelu jako zwykły klient i niemal dotarł do sali z prezydentem. Stowarzyszenie Korespondentów Białego Domu zapowiedziało, że gala odbędzie się w innym terminie.
red




Komentarze
Pokaż komentarze (43)