Afera w Kłodzku
Przypomnijmy, że afera kłodzka dotyczy wyroku Sądu Okręgowego w Świdnicy z 19 marca 2026 roku. Jak ujawnił Marcin Torz w Salonie24, 41-letnia Kamila L. została skazana na 6,5 roku więzienia. Sąd uznał ją winną nieudzielenia pomocy małoletniej doświadczającej przemocy seksualnej i współudziału w znęcaniu się nad zwierzętami. Prokurator domagał się dla niej 18 lat więzienia. Przemysław L., mąż Kamili L., wcześniej usłyszał wyrok 25 lat więzienia za przestępstwa seksualne wobec nieletnich, zoofilię oraz utrwalanie tych czynów.
W przestrzeni publicznej pojawiły się zdjęcia z mediów społecznościowych Kamili L. z Moniką Wielichowską, wykonane m.in. podczas kampanii wyborczych. Posłanka KO nazywała ją przed aferą "Kamą". Na ujęciach z kampanii sprzed kilku lat widać też psa skazanej w I instancji.
Spięcie Wielichowskiej z prawicowym dziennikarzem
W Sejmie o sprawę próbował zapytać dziennikarz Telewizji wPolsce24. Zanim jednak padło pytanie, Monika Wielichowska skomentowała sytuację emocjonalnymi słowami: "To, co robicie jest obrzydliwe!". Poza tym niczego nie zamierzała tłumaczyć.
Po tej wymianie wicemarszałek nie odpowiedziała na kolejne pytania dotyczące jej relacji z Kamilą L. i przeszłości tej osoby w strukturach partii.
PiS chce odwołania Wielichowskiej. Czarzasty zablokował wniosek
Prawo i Sprawiedliwość domagało się odwołania Wielichowskiej z funkcji wicemarszałka i złożyło w tej sprawie wniosek do marszałka Sejmu. Szef klubu Mariusz Błaszczak poinformował, że wniosek nie będzie procedowany. Decyzję miał podjąć marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.
Wiceprezes PiS Anna Krupka, motywując wniosek, zarzuciła Wielichowskiej brak transparentności i niewystarczające wyjaśnienia w sprawie jej relacji z Kamilą L. Politycy opozycji wskazują także na wątpliwości dotyczące momentu odejścia skazanej kobiety z partii. Kamila L. działała jeszcze 9 miesięcy w KO, nim sama złożyła rezygnację z przynależności do partii. Według redaktora Marcina Torza, informacje o jej kłopotach z prawem i pedofilskim skandalu docierały do lokalnych polityków partii Donalda Tuska.
Oświadczenie Wielichowskiej: "kampania nienawiści”
Monika Wielichowska odniosła się do sprawy w oficjalnym oświadczeniu. Napisała w nim, że nie łączyły jej z Kamilą L. relacje prywatne ani zawodowe, skazana w pierwszej instancji nie była związana z jej biurem poselskim, a także została usunięta z partii po pojawieniu się zarzutów, co okazało się nieprawdą.
Wicemarszałek oceniła, że stała się celem zorganizowanej kampanii nienawiści opartej na pomówieniach. Dodała, że każde przestępstwo powinno być surowo karane, ale wykorzystywanie takich spraw w walce politycznej uznała za szkodliwe.
Fot. Monika Wielichowska, KO/PAP
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (107)