Afera w Kłodzku - wyrok na Kamili L. niższy, niż chciała prokuratura
W marcu Kamila L. została skazana przez sąd na 6,5 roku więzienia za przestępstwa seksualne, w tym zoofilię, mimo że prokuratura żądała 18 lat więzienia. Tydzień wcześniej wyrok 25 lat więzienia usłyszał jej mąż, Przemysław. Jemu zarzucono m.in. gwałty na dzieciach. Para nagrywała swoje zboczone imprezy, w których wykorzystywała dzieci. Śledczy dysponują aż 600 gigabajtami nagrań.
Jak ujawnił dziennikarz Marcin Torz, Kamila L. jeszcze przez 9 miesięcy była aktywnym członkiem KO w Kłodzku, nim sama zrezygnowała z politycznej kariery. Zarzuty usłyszała w czerwcu 2023 roku. Mimo ich ciężaru gatunkowego, nie został skierowany wniosek o tymczasowy areszt dla kobiety.
Śledztwo w tej sprawie prowadził wówczas Prokurator Okręgowy w Świdnicy, Wiesław Dworczak. Radio Wnet informowało, że nie poinformował on przełożonych z kierownictwa Prokuratury Krajowej o skandalu w Kłodzku z udziałem Kamili L. Rozgłośnia podaje też, że to rzadki przypadek, gdy prokurator wyższego szczebla prowadzi skomplikowane śledztwo o poważnym charakterze politycznym, przejmując je wprost od "rejonówki". Dworczak nie odpowiedział na pytania o aferę pedofilską w Kłodzku.
Cisza w głównych mediach na temat Kłodzka
Afera wybuchła po publikacji Salonu24 ponad tydzień temu. Donald Tusk zdecydował się ją skomentować w ostatni piątek w Sejmie.
- Jest wyjątkowym skandalem próba politycznego wykorzystywania zbrodni pedofilii. To obleśna polityka - stwierdził, dodając, że wstydzić powinna się opozycja na czele z Karolem Nawrockim, który zawetował przepisy regulujące stosowanie aresztów tymczasowych. - W sprawie kłodzkiej przestępca winny ohydnej zbrodni pedofilii i gwałtów dostał 25 lat więzienia. Nikt niczego nie krył. Jego żona, która prawdopodobnie z nim współpracowała, chociaż sprawa jest przed apelacją, na razie dostała sześć lat więzienia - wyjaśnił premier. Kamilę L. dobrze znała wicemarszałek Sejmu i nowa wiceszefowa struktur kłodzkiej KO, Monika Wielichowska. Posłanka do dziś nie odpowiedziała na pytania pojawiające się w mediach, czy wiedziała o przestępczych praktykach byłej działaczki partyjnej.
- Posłanka Wielichowska oficjalnie nie wiedziala o skandalu, ciążącym na Kamili L., natomiast w rozmowach "off the record" czlonkowie PO z regionu kłodzkiego przyznają, że słyszeli o zarzutach wielkiego kalibru - komentuje w Salonie24 Marcin Torz.
Afera w Kłodzku nie przebiła się poza wyjątkami do medialnego mainstreamu. Oprócz Republiki, informował o niej Polsat News. Nie zajęła ona czasu antenowego TVN24 czy Radia Zet, gdzie redaktor Andrzej Stankiewicz stwierdził w politycznej dyskusji w niedzielę, że jest za wczesna pora na poruszanie tematu pedofilii i groziłaby mu kara od KRRiT.
"Największy kryzys wizerunkowy koalicji"
Mimo to, doniesienia o kłodzkim skandalu dotarły do praktycznie wszystkich użytkowników sieci. - W siedem dni temat pedofilii w Kłodzku ujawniony przez Marcina Torza wygenerował w polskich social mediach 138 milionów zasięgu co oznacza że przeciętny użytkownik social mediów w Polsce widział ten temat w swoim feedzie od czterech do sześciu razy. To liczby kampanii prezydenckiej, nie sprawy kryminalnej - wylicza ośrodek Res Futura.
- Skazana Kamila L., pojawia się z imienia w zaledwie 17% korpusu komentarzy, podczas gdy KO w ponad 80% wzmianek. To największy kryzys wizerunkowy koalicji rządzącej od wyborów 15 października 2023 roku, i zarazem moment w którym widać wyraźnie że centrum polskiej debaty publicznej przeniosło się z mediów do social mediów - dodano.
Czy brak reakcji - niektórzy komentatorzy postulują wręcz rozwiązanie struktur KO w Kłodzku - będzie kosztować słono partię Donalda Tuska?
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (156)